Białorusini dostają fałszywe maile z propozycją służby w rosyjskiej armii


Rosyjscy desantowcy. Zdjęcie – mil.ru

Do skrzynek mailowych Białorusinów przychodzą pisma zapraszające „obywateli mieszkających na terytorium Republiki Białoruś” do podpisania kontraktu z Siłami Zbrojnymi Federacji Rosyjskiej.

– Uwaga: pilnie oczekujemy w punktach kwalifikacji do służby wojskowej obywateli mieszkających na terytorium Republiki Białoruś.

Poszukujemy:

Kierowców (prawo jazdy kat. B, C, D), strzelców, specjalistów ds. łączności, dowódców oddziałów.

Służba wojskowa na podstawie kontraktu w SB RF (Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej) to:

– Godny zarobek – od 20 000 (ok. 1150 zł – Belsat.eu) do 65000 rubli (ok. 3750 zł Belsat.eu), jednorazowa zapomoga przy rozpoczęciu służby kontraktowej, coroczna pomoc materialna, premie.

– Rozwiązanie problemów mieszkaniowych, mieszkanie służbowe, rekompensata za wynajem, ulgowy kredyt hipoteczny ze środków MO RF (Ministerstwa Obrony RF) przy podpisaniu kontraktu.

Kopia listu:

W liście wymienione są dane kontaktowe punktu werbunkowego w graniczącym z Białorusią obwodzie pskowskim. Takie same dane widnieją na stronie rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Tam też można znaleźć praktycznie jednobrzmiące ogłoszenia – za wyjątkiem frazy o „obywatelach mieszkających na terenie Republiki Białoruś”.

To „fejk”?

Korespondent Biełsatu zadzwonił na podany numer i przedstawił się jako obywatel Białorusi, który zakończył obowiązkową służbę wojskową w białoruskiej armii. Poinformował również o swoim pragnieniu wstąpienia w szeregi rosyjskich sił zbrojnych.

Mężczyzna, który przedstawił się jako sierżant dyżurny, nie był zdziwiony, gdy usłyszał o naborze obywateli Białorusi do rosyjskiego wojska. Poprosił, by chwilę poczekać i najprawdopodobniej radził się z kimś w tej sprawie. Potem spisał imię, nazwisko, imię ojca i numer telefonu kandydata i zapytał się, gdzie znalazł ogłoszenie. Jednocześnie odmówił informacji, czy faktycznie trwa nabór Białorusinów do rosyjskiej armii.

Nie mogąc doczekać się telefonu zwrotnego, dziennikarz po kilku godzinach sam zadzwonił do punktu werbunkowego, gdzie usłyszał od tego samego wojskowego, że ogłoszenie jest „fejkiem”.

„To może być elementem wojny informacyjnej”

Redaktor białoruskiego oddziału ukraińskiego portalu InformNapalm Dzianis Iwaszyn zwraca uwagę, że mail, z którego wysłano ogłoszenia: info@povsk-pskov.ru został stworzony tydzień temu i faktycznie pierwsze informacje o takich listach zaczęły pojawiać się właśnie wtedy.

– Biorąc pod uwagę powyższe dane, można wyciągnąć wniosek, że informacje o werbunku obywateli z terytorium naszego kraju do służby kontraktowej w Siłach Zbrojnych RF jest prawdopodobnie dezinformacją i mogą być próbami zdobywania danych osobowych. Mogę też być elementem wojny informacyjnej wymierzonej w Białoruś – podkreśla Iwanszyn.

Podobny eksperyment przeprowadziło też białoruskie Euroradio, które dowiedziało się, że obywatele innych państw w wieku 18-30 lat mogą podpisać kontrakt z rosyjską armią na pięć lat.

– À propos w Baranowiczach (na Białorusi – Belsat.eu) znajduje się nasza jednostka wojsk zmechanizowanych. Nawet tam potrzebni są kierowcy. Jeszcze (są potrzebni – Belsat.eu) w obwodzie leningradzkim (Rosja – Belsat.eu), w mieście Ługa, w obwodzie kaliningradzkim, biełgorodzkim – powiedział oficer dyżurny dziennikarzowi Euroradia.

Tymczasem według oficjalnych danych na Białorusi nie ma jednostki rosyjskich wojsk lądowych. W Baranowiczach za to stacjonują rosyjskie samoloty myśliwskie.

Czy Białorusin może służyć w rosyjskim wojsku?

Rosyjska ustawa z 28 marca 1998 r. reguluje zasady, na których obcokrajowiec może służyć w rosyjskiej armii – musi on znać rosyjski, mieć 18-30 lat. Pierwszy kontrakt jest zawierany na 5 lat. 2 stycznia 2015 r. Władimir Putin podpisał poprawki do ustawy z 1998 r., która reguluje status prawny obcokrajowców służących w rosyjskiej armii, biorących udział w konfliktach zbrojnych.

Na służbę w obcych armiach pozwala też białoruskie prawo. Jednak jedynie w przypadku służby w okresie pokoju. W innym wypadku udział w działaniach zbrojnych w szeregach obcych armii jest traktowany oficjalnie jako najemnictwo. Jednak mimo informacji o setkach białoruskich obywateli walczących przeciwko Ukrainie na terytorium Donbasu odpowiedzialność karna została zastosowana w pojedynczych przypadkach.

Białoruski najemnik z Donbasu życzy zdrowia Koli Łukaszence i twierdzi, że walczy z Polakami

W ostatnich dniach w Polsce pojawiły się informacje o fałszywych smsach wysyłanych rzekomo przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wzywających mężczyzn w wieku 18-65 lat „do stawienia się na terenie urzędu gminy […] w związku z sytuacją kryzysową na Ukrainie”. RCB oficjalnie zdementowało te informacje, a sprawą zajmuje się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Media podają również, że podobna sytuacja miała miejsce na Ukrainie.

II,jb belsat.eu

Zobacz też
Komentarze