Białorusince mieszkającej w Szwajcarii grozi 5 lat więzienia za „atak” na OMONowca

Natalla Hersche w sądzie dzielnicy Sawiecki Rajon. Mińsk, 3.12.2020. Zdjęcie: belsat.eu

Natalla Hersche oskarżona jest o stawianie oporu milicji z użyciem siły wobec funkcjonariusza. Grozi jej za to 5 lat pozbawienia wolności. Została zatrzymana podczas Marszu Kobiet 19 września.

Białorusinka Natalla Hersche od lat mieszka w Szwajcarii, której obywatelstwo uzyskała. Jednocześnie nie utraciła białoruskiego paszportu i przed sądem odpowiada jako obywatelka Białorusi. Na sali rozpraw obecny był szwajcarski ambasador w Mińsku Claude Altermatt.

Zeznając przed sądem oskarżona stwierdziła, że w tym roku nie mogła pozostać obojętna na sytuację swojej ojczyzny i przyleciała do Mińska. Podczas jednego z marszów kobiet została zatrzymana i skazana na 15 dni aresztu. Przeciwko niej wszczęto też sprawę karną o użycie siły wobec milicjanta.

Wszy, alkoholiczki, brud i chłód – w takich warunkach w areszcie przebywa Wolha Chiżynkowa

Według prokuratora obywatelka Szwajcarii podczas zatrzymania nie reagowała na polecenie przejścia do więźniarki, próbowała się ukryć, co uniemożliwił jej funkcjonariusz Siarhiej Kanczyk. Gdy OMONowiec ją złapał, miała się ona wyrywać, wbić mu paznokcie w twarz i zerwała kominiarkę. W rezultacie zniszczyła mu część umundurowania i zraniła go.

Natalla Hersche w sądzie dzielnicy Sawiecki Rajon. Mińsk, 3.12.2020. Zdjęcie: belsat.eu

W sądzie Natalla Hersch zeznała, że usiłowała zdjąć kominiarkę z głowy zatrzymującego ją funkcjonariusza, by spojrzeć mu w twarz. Do winy przyznała się tylko częściowo: potwierdziła, że brała udział w nielegalnej, pokojowej akcji protestu i zaprzeczyła, by użyła siły wobec milicjanta. Oskarżona podkreśliła, że wiedząc o torturach w aresztach i przypadkach zabicia demonstrantów przez milicję przestraszyła się o własne życie i postanowiła uciekać.

– Byłam przekonana, że to droga do śmierci. Bałam się, że zostanę jedną z ofiar, o których było wtedy wiadomo – powiedziała w sądzie, opisując jak wraz z innymi kobietami była prowadzona do wojskowej ciężarówki przez ludzi w oliwkowych mundurach, którzy się nie przedstawili. – Gdy byłam kilka kroków od ciężarówki, nagle pomyślałam, że jak spojrzę temu człowiekowi w oczy, to – co brzmi śmiesznie – zlituje się nade mną i wypuści mnie. Odwróciłam się do niego i usiłowałam zdjąć mu kominiarkę. Nie miałam zamiaru zadać mu bólu.

Adwokatka Natalli Hersche. Mińsk, 3.12.2020. Zdjęcie: belsat.eu

OMONowiec uczestniczył w procesie w charakterze pokrzywdzonego. Zeznał, że w wyniku ataku Natalli Hersche doznał obrażeń fizycznych – miał zadrapanie na skroni. Początkowo zażądał za to 100 rubli (142 złotych) rekompensaty. Potem zmienił zdanie i zawnioskował o 1000 rubli (1420 złotych), które miały by zostać przekazane klinice onkologii dziecięcej.

Natalla Hersche została do sądu doprowadzona pod konwojem, a w procesie uczestniczy zamknięta w klatce. Ma na sobie ubranie w biało-czerwono-białe barwy narodowe Białorusinów. Pokrzywdzony OMONowiec ma na sobie czapkę z daszkiem z czerwono-zieloną flagą państwową.

Pokrzywdzony funkcjonariusz OMONu Siarhiej Kanczyk w sądzie dzielnicy Sawiecki Rajon. Mińsk, 3.12.2020. Zdjęcie: belsat.eu

Po przerwie rozprawa została wznowiona w nowej sali, gdzie możliwe było połączenie się za pomocą wideokonferencji ze świadkiem oskarżenia – dowódcą oddziału OMONu Juryjem Piatrowem, który przebywa na urlopie. Według niego Hersche celowo usiłowała zedrzeć kominiarkę z twarzy funkcjonariusza. Dodał, że kobieta zrobiła w masce niewielką dziurę.

Adwokatka wnioskowała o przedstawienie milicyjnego wideo z zatrzymania – na zdjęciu TUT.by widać, że funkcjonariusz w oliwkowym mundurze nagrywał incydent. Według sądu jest to jednak niemożliwe, gdyż OMON przetrzymuje nagrania tylko przez miesiąc. Adwokatka przypomniała, że prośbę o udostępnienie wideo wystosował miesiąc po zatrzymaniu jego klientki. Obronie nie zostały też przekazane nagrania z wideorejestratorów na piersiach milicjantów.

Adwokatka zakwestionowała też wyniki ekspertyzy medycznej – przedstawione przez oskarżyciela zdjcie karty obdukcji nie zawiera ostatnich linijek tekstu, w których powinno być zaznaczone miejsce urazu. Według obrońcy wielkość obrażeń przedstawiana przez pokrzywdzonego OMONowca jest mniejszani, niż twierdzą świadkowie oskarżenia.

Proces obserwował szwajcarski ambasador Claude Altermatt. Mińsk, 3.12.2020 r. Zdjęcie: Wiasna

Prokurator zażądał dla Natalli Hesrche 2 i pół roku pozbawienia wolności w kolonii karnej za straty materialne (dziurę w kominiarce) i ból wyrządzony milicjantowi.

Z kolei adwokatka podkreśliła, że jej klientka działała w samoobronie i nie miała zamiaru skrzywdzić OMONowca. Dodała, że Natalla Hersche od 13 lat mieszkała w Szwajcarii, gdzie funkcjonariusze noszą mundury ze znakami rozpoznawczymi, a pokojowe demonstracje są legalne, więc nie rozumiała kto i dlaczego ciągnie ją do ciężarówki.

Poszkodowany Siarhiej Kanczyk został przez sąd zapytany o wymiar kary, jaki wybrał by dla oskarżonej.

– Chciałbym, żebyście sądzili sprawiedliwie i nie karali jej surowo. Myślę, że ona już zrozumiała, że pomyliła się i więcej już tego nie zrobi.

Swoje ostatnie słowo Natalla Hersche wygłosi w poniedziałek 7 grudnia.

Proces nadal trwa. Biełsat poinformuje o wyroku.

Proces w Salihorsku: wyjątkowo wysoka kara za obrazę milicjanta

pj,dr/belsat.eu

Wiadomości