Białoruscy literaci biorą w obronę prześladowanego poetę


Białoruski PEN-CENTR wezwał władze do zwolnienia z kary 71-letniego poety Uładzimira Nikalajewa, którego skazano na 10 dni aresztu m.in. za udzielenie wywiadu Biełsatowi.

Byłego kandydata na prezydenta uznano za winnego wezwania do „udziału w nielegalnym zgromadzeniu”. Mowa o Marszu Oburzonych Białorusinów 2.0, który 21 października przeszedł przez Mińsk. W aktach sprawy znalazł się wywiad, który Niaklajeu udzielił Biełsatowi. Tłumaczył w nim:

– Jeżeli mamy wolność obrony swoich praw, to trzeba iść i ich bronić.

Sąd uznał te słowa za naruszenie prawa.

Opozycjonista oczekuje na odsiadkę. Tymczasem białoruscy milicjanci mają zwyczaj zabierać skazanych do więzienia wprost z ulicy.

– Uważamy, że wyrok wydany na Uładzimira Niaklajewa oskarżonego o wykroczenie jest nieuzasadniony i niedopuszczalny. Skazując 71-letniego Niaklajewa, który ma poważne problemy ze zdrowiem na nieuzasadnioną i bezpodstawnie ostrą karę pozbawienia wolności, władze wywołują zagrożenie dla jego zdrowia i życia – napisano w oświadczeniu.

Poeta, podczas wcześniejszych zatrzymań już czterokrotnie dostawał tzw. przełomu nadciśnieniowego – gwałtownego skoku ciśnienia tętniczego niezwykle groźnego dla organów wewnętrznych.

Poeta, pisarz, opozycjonista

Uładzimir Niaklajeu (ur. 1946) jest nagradzanym białoruskim poetą, prozaikiem i działaczem społecznym. Na początku 2010 roku stanął na czele kampanii „Mów prawdę!”, a pod koniec roku kandydował w wyborach na prezydenta Białorusi. W dniu wyborów został pobity do nieprzytomności, a następnie porwany ze szpitala – „odnalazł się” w izolatce KGB.

W bieżącym roku był wielokrotnie więziony – za organizację protestów lub prewencyjnie – przed nimi. W marcu, w przeddzień marszu z okazji Dnia Wolności zaginął – odnaleziono go w szpitalu, dokąd trafił po zatrzymaniu przez KGB. Do aresztu trafił także przed obchodami 1 maja – wtedy to doznał przełomu nadciśnieniowego i nie dopuszczono do niego lekarza.

jb belsat.eu

Zobacz też
Komentarze