Białoruś zgadza się na transmisję kolejnej rosyjskiej TV propagującej „russkij mir”


Białoruskie władze wydały zgodę na nadawanie dla rosyjskiego programu wojskowo-patriotycznego. Oprócz kanału RATNIK, który za cel stawia sobie „formowanie zdrowego duchowo i fizycznie narodu” Białorusin będą mogli oglądać cztery inne rosyjskie kanały tematyczne.

Białoruskie ministerstwo informacji wydało koncesję telewizji edukacyjnej RATNIK (czyli po starorusku „wojownik”), która oprócz budowania „zdrowego narodu” rosyjskiego, stawia sobie za cel „zaszczepienie Rosjanom dumy z wielowiekowej, bohaterskiej historii”. Telewizja pokazuje głównie programy poświęcone wojskowości i wojennej historii, przedstawiając syntezę dziejów carskiej Rosji i ZSRR. W zakładkach poświęconych rosyjskim bohaterom obok siebie sąsiadują np. rosyjscy arystokraci i sowieccy działacze partyjni i wojskowi.

– RATNIK to mocne i dostępne narzędzie edukacyjne. RATNIK poświęcony jest sile. Sile ducha i pamięci. Sile wiary i dobra. Sile dumy i miłości. To siła, która czyni człowieka – Człowiekiem. Ludzi – narodem. A nasz kraj (Rosję – Belsat.eu) – Ojczyzną – napisano na stronie stacji.

Oprócz tego Białorusini będą mogli obejrzeć kilka innych rosyjskich kanałów tematycznych: muzyczny, AIWA, sportowy Mecz!Planeta, kulinarny John Cook oraz dziecięcy, Skazki Zajki.

Na Białorusi w ogólnodostępnym pakiecie cyfrowym nadawane jest łącznie sześć rosyjskich kanałów TV. Pokazują one programy nieco zmodyfikowane pod kątem białoruskiego widza. Dotyczy to głównie programów informacyjnych, jednak oferują głównie rosyjską produkcję. Oprócz tego rosyjskie programy i seriale pojawiają się na masową skalę na antenie takich sztandarowych państwowych programów jak Biełaruś 1 czy Biełaruś 3.

W białoruskich sieciach kablowych również króluje rosyjska telewizja – operatorzy oferują ponad 60 rosyjskich kanałów TV. Jak pisze portal Naviny.by, w niektórych regionach kraju telewizję kablową dostarczają rosyjscy operatorzy, którzy w ogóle nie umieszczają w swojej ofercie białoruskich kanałów. Sprawa ta od dawna wywołuje pewne zaniepokojenie białoruskich władz. W 2016 r. ówczesny wiceszef Administracji Prezydenta Białorusi Ihar Buzouskij stwierdził, że w białoruskiej TV aż 65 proc. programów produkowanych jest w Rosji. Alaksandr Łukaszenka w marcu br. zatwierdził nową strategię bezpieczeństwa informacyjnego kraju, która ma na celu odzyskanie suwerenności informacyjnej kraju.

Białoruskość gwarancją bezpieczeństwa Białorusi. Nowa koncepcja Łukaszenki

Jak na razie władze zajmują się jednak głównie zwalczaniem jedynego białoruskojęzycznego kanału Biełsat, który do dziś nie może uzyskać ani akredytacji, ani dostępu do sieci kablowych w kraju. Jego dziennikarze tymczasem regularnie są skazywani na wysokie grzywny za pracę bez zezwolenia.

– Co zadziwiające jednak propagowanie „russkiego miru” w pozytywnym sensie dokonuje się poprzez nasze kanały TV, które finansowane są z budżetu państwowego i wchodzą w obowiązkowy dla wszystkich pakiet telewizyjny — stwierdził w lutym br. Andrej Bastuniec, szef niezależnego Stowarzyszenia Dziennikarzy, podsumowując projekt monitoringu rosyjskich treści i rosyjskiej propagandy w białoruskich mediach.

Rosjanie produkują 50 proc. programów w białoruskiej TV

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze