„Białoruś stopniowo zmieni się w Naddniestrze”. Co może uratować białoruską gospodarkę?

Miesiąc po wyborach na Białorusi rynek finansowy nadal się chwieje, kursy walut skaczą, a wartość rubla białoruskiego spada. Odsetki na lokatach nie rekompensują tych strat. Ekonomiści przewidują, że sytuacja gospodarcza w kraju będzie się tylko pogarszać, a kraj może opustoszeć i zmienić się w drugie Naddniestrze.

Co najmniej osiem banków zawiesiło udzielanie kredytów, a inne decydują się dawać je tylko na krótkie okresy. Jednocześnie zachęcają klientów do wpłacania rubli białoruskich do bankowych depozytów z oprocentowaniem w wysokości 20 proc. w skali roku. Pieniądze są przecież potrzebne do udzielania pożyczek przedsiębiorstwom.

– Banki nie mają dużego pola manewru, ponieważ rynek pożyczek międzybankowych jest zamknięty. Dlatego banki rozwiązują swoje problemy z płynnością finansową przez lokaty – wyjaśnia Julia Łakatkowa, niezależna analityczka finansowa.

Inwestowanie jest teraz ryzykowne ze względu na ewentualną inflację, ale nie ma powodu do obaw, że banki nie zwrócą pieniędzy. Sytuacja byłaby znacznie gorsza, jeśli nagle do banków przestałyby wpływać pieniądze deponentów. To mógłby być czynnik prowadzący do niestabilności systemu bankowego.

– W co inwestować, jeśli nie w obligacje Ministerstwa Finansów i nie lokaty? Przez ostatni rok cena złota szybko rosła. Szczyt został osiągnięty w sierpniu: ponad 2 tys. dolarów za uncję – radzi ekspertka Białorusinom.

„Nie będzie dewaluacji”: im częściej słyszy się takie stwierdzenia, tym mniej można im wierzyć. Stan białoruskiej gospodarki nie jest najlepszy, a ekonomiści przewidują dalszy szybki spadek wartości białoruskiego rubla. Jednak jest mało prawdopodobne, aby włączono drukarki do banknotów na pełne obroty.

Morawiecki: Zaproponuję „Plan Marshalla dla Białorusi”

– Myślę, że będą włączane stopniowo, w miarę potrzeb. Jeśli będzie to konieczne… Przykładowo: dziś trzeba wesprzeć pracowników państwowych, jutro dać pożyczkę Mińskiej Fabryce Samochodów lub Mińskiej Fabryce Traktorów, albo jeszcze komuś innemu – mówi ekonomista Leu Margolin.

Spada eksport i PKB. Kryzys polityczny doprowadził również do niepewności gospodarczej: partnerzy zagraniczni martwią się o swoje pieniądze i rozpoczynają wysyłkę towarów dopiero po przedpłacie. Według ekonomisty odejście Łukaszenki może uratować gospodarkę.

– Jego odejście będzie miało natychmiastowy pozytywny wpływ na gospodarkę. Pierwszym czynnikiem, który zacznie działać już następnego dnia, jest stabilizacja – prognozuje ekspert.

Łukaszenka już obiecał, że rozprawi się z przedsiębiorstwami i pracownikami sfery komputerowej, gdy sytuacja się uspokoi. Odpowiedzią była emigracja. Firmy informatyczne już zaczęły przenosić się poza Białoruś, przedsiębiorcy rejestrują firmy w sąsiednich krajach.

– Białoruś stopniowo zamieni się w Naddniestrze. Będzie to masowa emigracja specjalistów z Białorusi, masowy wyjazd informatyków. Każdy ślusarz czy hydraulik znajdzie dobrą pracę w Polsce czy na Litwie – twierdzi Leu Margolin.

Łukaszenka zmienił się z gwaranta stabilności w gwaranta niestabilności i upadku. I dopóki jest u władzy, należy się przygotować na bezrobocie, inflację i spadek poziomu życia.

Więcej w programie Asabisty Kapitał

ks/ belsat.eu

Wiadomości