Białoruś: służby prześladują rodzinę zakatowanego Bandarenki

Państwowe media informują, jakoby bliscy zmarłego nie chcieli odebrać jego ciała.

Agencja informacyjna BiełTA opublikowała zapis rozmowy pracownika zakładu medycyny sądowej z matką Ramana Bandarenki. Mężczyzna stwierdza, że wykonali już wszystkie badania i pyta się, kiedy rodzina odbierze ciało zmarłego.

Powołując się na Prokuraturę Generalną państwowa agencja BiełTA przekonuje, że rodzina zabitego zwleka z odebraniem jego ciała. Z kolei bliscy Bandarenki informują, że nie mogą tego zrobić, bo w Prokuraturze Generalnej nie chcą ich przyjąć, by mogli dostać zgodę na zabranie Ramana z kostnicy.

„Plac Zmian”, z którego zamaskowani funkcjonariusze zabrali Ramana Bandarenkę. To podwórko między blokami jest teraz jego miejscem pamięci. Mińsk, Białoruś, 13 listopada 2020 r. Zdjęcie: WW/belsat.eu

Kanał opozycyjnie nastawionych medyków “Biełyja Chałaty” (“Białe fartuchy”) poinformował z kolei, że historię choroby zabitego usunięto z bazy danych Szpitala Pogotowia Ratunkowego. Do jej głównego administratora przychodzili wcześniej prokuratorzy z Komitetu Śledczego.

Telegram “Motolko Pomogi” twierdzi też, że bliscy zabitego są pod obserwacją służb specjalnych.

31-letni Raman Bandarenka zmarł 12 listopada na skutek urazu mózgu. Dzień wcześniej został pobity przez milicyjnych tajniaków na mińskim “Placu Zmian” i przewieziony na komisariat. Stamtąd już w śpiączce trafił do szpitala. Wiadomość o jego śmierci poruszyła całą Białoruś. Przez cztery kolejne dni na “Plac Zmian” przynoszono kwiaty i zdjęcia. W niedzielę miejsce pamięci zostało zniszczone przez OMON, a jego obrońcy brutalnie zatrzymani i przewiezieni do aresztów.

Łukaszenka przeciwny miejscom pamięci poświęconym zabitym w czasie protestów

pj/belsat.eu

Wiadomości