Białoruś: sąd przyjechał do sparaliżowanego niepełnosprawnego, by ukarać go za protest

Lokalny sąd zorganizował sesję wyjazdową w mieszkaniu sparaliżowanego Alaksieja Karenkowa i ukarał go grzywną. Białoruskie władze postanowiły zabrać się za niepełnosprawnych, którzy aktywnie protestują przeciwko wyborczym fałszerstwom i milicyjnej przemocy.

Przez Mińsk przeszedł Marsz Niepełnosprawnych ZDJĘCIA

Sprawę o wykroczenie odbyła się w domu oskarżonego. W ten sposób sąd postanowił „pójść na rękę” podsądnemu, który ma pierwszą grupę inwalidzką i nie chodzi. Karenkou ma 33 lata. Stał się niepełnosprawny w 2013 roku podczas wypadku na budowie klasztoru św. Elżbiety w Mińsku. Mieszka w miasteczku Barań pod Orszą na wschodniej Białorusi.

Sąd na sofie

Rozprawa przeciwko Karenkowowi odbyła się 6 listopada. Został on oskarżony na podstawie art. 23.34 Kodeksu Wykroczeń o udział w nielegalnym marszu opozycji 25 października w Mińsku. Najpierw do jego domu przyjechał ze skierowaniem do sądu dzielnicowy, potem na właściwą rozprawę do mieszkania przybyły sędzia Swiatłana Kuzmiczenak ze swoją asystentką.

Alaksiej Korenkou

– Wyglądało to całkiem zabawnie — dwie młode kobiety przyszły do mnie, usiadły na sofie, a ja siedziałem naprzeciwko nich. Wyglądało to tak jak w przypadku obwoźnych sprzedawców wszelkiego rodzaju garnków, którzy rozkładają swoje towary — opowiada Alaksiej.

„Przyszli po pieniądze jak jacyś inkasenci”

Jak relacjonuje, sędzia przeczytała mu zarzuty. W akcie oskarżenia twierdzono, że Alaksiej brał udział w nielegalnym marszu ze „sztandarem z biało-czerwono-białymi symbolami przyczepionym do wózka inwalidzkiego”.

– Sędzia zapytała, czy przyznaję się do winy? A ja zapytałem, dlaczego mam czuć się winny? Co jest nie tak z biało-czerwono-białymi symbolami. Sędzia jednak tego nie wyjaśniła. Powiedziała, że zabrania się zadawania pytań sądowi – relacjonuje swój proces Alaksiej.

Na dowód popełnienia wykroczenia sędzia pokazała jego zdjęcie na podczas marszu oraz zrzuty ekranu z materiału Biełsatu, na których było widać, jak niepełnosprawny daje komentarz korespondentowi. Następnie sędzia ogłosiła decyzję: grzywna w wysokości 81 rubli (ok. 118 zł).

– Miałem wrażenie się, że ona właśnie przyszła do mnie tylko po to, aby ogłosić wyrok. Wcześniej sądziłem, że rozprawa to takie rozpatrzenie sprawy, w czasie której będę mógł przedstawić swoje argumenty. A gdzie tam! Przyszli po pieniądze, jak jacyś inkasenci — mówi Alaksiej.

„Nawet dureń rozumie, że ma do czynienia z bezprawiem”

Pytany, dlaczego osoby niepełnosprawne biorą udział w protestach, Alaksiej, odpowiada, że także oni zdają sobie z tego sprawę co dzieje się w kraju.

– Mamy niepełnosprawność fizyczną, a nie umysłową. Nawet dureń rozumie, że ma do czynienia z bezprawiem. Poza tym osobom niepełnosprawnym łatwiej jest teraz protestować, bo zgodnie z prawem nie mogą być zatrzymywane i wiadomo, że nie pobiją nas pałkami. Nie wykluczam jednak, że mogą, bo pod tymi hełmami kryją się niezbyt bystrzy ludzie – dodaje.

Alaksiej Korenkou

Mężczyzna planuje kontynuować protest. Jego zdaniem Białorusini są już bardzo blisko zwycięstwa:

– Wyznaję jedną główną zasadę — władza w kraju powinna się zmieniać, a nie tak, żeby jeden przyszedł i zasiadł na dziesiątki lat, obrażając wszystkich innych: mówiąc, że są takimi głupcami, nic nie rozumieją z polityki, rujnują kraj. Czy chcę zmian dla osób niepełnosprawnych? Wszystko w tym kraju wymaga zmiany. Przecież to państwo nie daje nic nie tylko osobom niepełnosprawnym, ale też zdrowym. Państwo opiekuńcze jest kłamstwem – uważa.

„Mnie na pewno mnie nie przestraszą”

11 listopada za udział w protestach będzie sądzony inny użytkownik wózka inwalidzkiego — Wiktar Zacharieu z Mińska. Jest on pierwszym na Białorusi i jedynym trenerem crossfitu dla ludzi na wózkach. W jego przypadku nie odbędzie się wyjazdowe posiedzenie sądu. Z przesłanego wezwania wynika, że ma się stawić w najbliższą środę o godz. 9.30 w sądzie dzielnicy Sowiecki Rajon.

Wiktar Zacharieu

Wiktar nie wie, za co dokładnie będzie sądzony, ponieważ nie był obecny przy sporządzaniu wniosku o ukaranie. Jego zdaniem nie ma sensu jechać na rozprawę, gdyż uważa, że wyroki są i tak ustalane z góry. Uważa, że władze próbują zastraszyć Białorusinów sądami i grzywnami, ale efekt jest odwrotny — to tylko bardziej irytuje ludzi:

– Mnie na pewno mnie nie przestraszą. W sierpniu wyszedłem na protest przeciwko ukradzeniu głosów, teraz protestuję przeciwko przemocy. I będę uczestniczyć w protestach aż do zwycięstwa. Chociaż rozumiem, że teraz mogą być zastosowane bardziej rygorystyczne środki. Władze widzą, że ludzi nie można przestraszyć grzywnami, więc już wszczynają sprawy karne.

Wiktor Zacharieu ma 42 lata. Na wózku inwalidzkim jeździ od 2001 roku po poważnym urazie kręgosłupa. Jest instruktorem crossfitu na wózkach, pływania, narciarstwa zjazdowego, sportów ekstremalnych i wodnych. Teraz trenuje osoby niepełnosprawne w jednym z klubów sportowych w Mińsku.

na/ir,jb/ belsat.eu

Wiadomości