Białoruś: redaktor naczelny Naszej Niwy wyszedł na wolność

Po trzech dniach areszt opuścił Jahor Marcinowicz. Redaktor naczelny białoruskiej gazety został zatrzymany w ramach sprawy karnej o znieważenie przez Naszą Niwę wiceministra spraw wewnętrznych.

Po wyjściu z aresztu Jahor Marcinowicz powiedział portalowi Tut.by, że wyraźnie sugerowano mu, że powinien wyjechać z kraju.

– „Dlaczego pan nie chce wyjechać tak jak Cichanouskaja” – to główna sprawa, która ich martwi, oprócz pytań dotyczących samego postępowania – dodał.

Jahor Marcinowicz został zatrzymany w środę na trzy dni po rewizji w swoim mieszkaniu. Ma status podejrzanego w sprawie karnej o zniesławienie wiceministra spraw wewnętrznych Alaksandra Barsukoua. Jeden z rozmówców Naszej Niwy, didżej Uładź Sakałouski, powiedział bowiem w wywiadzie, że rozpoznał wiceministra w mężczyźnie, który bił go w czasie pobytu w areszcie.

– (Rozmówca z MSW) powiedział, że możemy się dogadać – ja powiem, kto dał informację o Barsukowie i dostanę status świadka – mówił Marcinowicz.

Jak dodał, śledczy pytali także, ile mu zapłacono za oczernianie Barsukoua i ile zapłacono za to jego rozmówcy.

Marcinowicz powiedział, że mu nie grożono, a „warunki w areszcie są lepsze niż miesiąc temu, nie ma bicia”.

Jahor Marcinowicz po rewizji w jego mieszkaniu. Zdjęcie: belsat.eu

– W śledztwie przeciwko Jahorowi Marcinowiczowi i wykorzystaniu przeciwko niemu funkcjonariuszy milicji widzimy przejawy cenzury i nadużywania przepisów w celu ograniczenia wolności słowa. Żądamy natychmiastowego uwolnienia redaktora Marcinowicza i zawieszenia sprawy karnej! – oświadczyło jeszcze w środę Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy.

Współczesna Nasza Niwa nawiązuje swoją tradycją do najstarszego białoruskiego tygodnika, wydawanego od 1906 roku w Wilnie. Redakcja pozostaje niezależna od władz Białorusi, za co była wielokrotnie prześladowania. Na początku protestów strona NN.by została zablokowana. Teraz redakcja może odpowiedzieć za niedopełnienie obowiązków po postrzeleniu jej dziennikarki przez siły specjalne pacyfikujące demonstrację na ulicy Kalwaryjskiej w Mińsku.

Białoruski specnaz postrzelił reporterkę. Jej gazeta może zapłacić karę „za niedopełnienie formalności” WIDEO

pj/pp/belsat.eu wg PAP

Wiadomości