Białoruś obejmie sieć rowerów publicznych. W 100 proc. krajowej produkcji

Foto

System Velosmart testowano w Mińsku podczas II Igrzysk Olimpijskich. Źródło: urbanoid.by

Białoruska fabryka rowerów i motocykli MotoVeloZavod planuje uruchomić krajową sieć rowerów publicznych Velosmart. Pierwsze stacje wypożyczania staną w Mińsku, Brześciu i Grodnie – miastach, do których z Polski można pojechać bez wizy.

– To nie tylko nasz projekt. Jesteśmy inicjatorami, producentami rowerów, ale pracują też z nami partnerzy. To będzie w 100 procentach narodowy bike-sharing: białoruskie rowery, białoruskie oprogramowanie i białoruskie stacje. Wraz z partnerami w projekt w samym Mińsku planujemy włożyć przynajmniej 2 miliony dolarów – poinformował MotoVeloZavod, którego partnerami w tym projekcie są firmy Softline i SIMATEK.

Jak to będzie działać?

W Mińsku dostępne są już rowery publiczne firmy Kolobike. Można je wypożyczyć i odstawić w dowolnym miejscu stolicy, co budzi mieszane uczucia mieszkańców i służb porządkowych. Rowery Kolobike są też notorycznie niszczone i rozbierane na części. MotoVeloZavod twierdzi, że ich rozwiązanie będzie lepsze.

– Naszego roweru nie da się ukraść lub odstawić gdziekolwiek. Gdy go weźmiesz, będziesz musiał odstawić go do stacji, inaczej będziesz dalej płacić za użytkowanie. Naszym dodatkowym mechanizmem obronnym będą niestandardowe części. Nie będą pasować do roweru kupionego w sklepie, więc nie ma sensu ich demontować. Użyjemy też wandaloodpornych opon, których nie da się przebić.

Zdjęcie: urbanoid.by

Velosmart będzie działał podobnie do znanego w Polsce Veturilo. Po założeniu konta należy odnaleźć stację dokującą i zeskanować telefonem kod roweru . Potem można już jeździć.

– Na świecie, w tym w sąsiednich państwach, rowery publiczne są uważane za element transportu miejskiego. Dlatego uważamy, że godzina przejazdu będzie kosztowała tyle, ile pojedynczy bilet – 60 kopiejek. Pierwsze pół godziny będzie za darmo – podają twórcy inicjatywy.

Rower publiczny w każdym dużym mieście

Rowery Velosmart pojawią się najpierw w Mińsku, Grodnie i Brześciu. W stolicy ma to być 120-150 stacji, a w każdej z nich 10-12 pojazdów – razem 1500 rowerów zbliżonych do modelu Aist Tracker 2.0. W „bezwizowych” miastach przy polskiej granicy rowerów będzie mniej – po sto. Jeśli projekt okaże się pomyślny, zostanie rozszerzony na inne stolice obwodów.

Zdjęcie: urbanoid.by

System Velosmart był już testowany w Mińsku podczas II Igrzysk Europejskich. Uczestnicy i widzowie zawodów mogli bezpłatnie korzystać z trzech stacji dokujących. Jednak do objęcia całego Mińska siecią wypożyczalni długa droga – władze stolicy nie wiedzą jeszcze, jak włączyć rowery publiczne do systemu transportu miejskiego.

– Aplikacja została już sprawdzona i działa pomyślnie. Rzecz w tym, że wciąż nie możemy uzyskać działek pod stacje – podaje MotoVeloZavod. – Przyśpieszyć proces może zainteresowanie rządu. Liczymy na uproszczenie procedur.

Inicjatorzy zakładają, że ta kwestia zostanie rozwiązana do końca roku. System wypożyczania rowerów najprawdopodobniej ruszy od nowego sezonu. Ale można zakładać, że w Grodnie i Brześciu Velosmart pojawi się trochę wcześniej.

Kiedy zapłacisz za rower w białoruskim pociągu?

sk,pj/belsat.eu wg TUT.by

Zobacz też
Komentarze