Białoruś: milicja zatrzymała co najmniej 20 demonstrantów

Pierwsze zatrzymania w Mińsku. 27 grudnia 2020 r. Zdjęcie czytelnika TUT.by

Już 141. dzień z rzędu Białorusini wyszli protestować przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki. Przeciwko pokojowym demonstrantom ponownie wysłano milicję.

Liczba zatrzymanych, jak zauważa agencja Biełapan, jest 15 razy mniejsza niż zazwyczaj w ostatnie weekendy.

Wynika to z mniejszej liczebności protestów oraz zmiany strategii przez protestujących – nie dążą już do utworzenia jednej wielkiej kolumny w centrum Mińska, ale stosują “partyzanckie” metody walki. Liczące kilkadziesiąt osób grupki pojawiają się w wielu punktach miasta na raz i szybko znikają. Nie ujawniają też swoich planów w internecie, a relacje z protestów publikują dopiero po fakcie.

W związku z tym milicja musi sama poszukiwać demonstrantów, rozpraszając się jednocześnie na pododdziały, które nie są w stanie ich powstrzymać. Mała liczba zatrzymań może też wynikać z mniejszej niż wcześniej liczby protestujących.

Protestowano, między innymi, w obronie zatrzymanych członków Press Clubu.

Wszyscy zatrzymani członkowie Press Clubu pozostaną w areszcie

Do pierwszych zatrzymań doszło dość późno. Portal TUT.by dopiero przed 13 otrzymał od czytelników pierwsze nagranie

Na stołeczne osiedle Sokał przyjechał autobus z funkcjonariuszami w kominiarkach. Przynajmniej dwóch mężczyzn zabrano do nieoznakowanego busa. Podczas zatrzymania starsza kobieta krzyczała do milicjantów, by odsłonili twarze i “lepiej poszli pracować do fabryki”, gdzie miałby z nich być większy pożytek.

Jednak, jak pisze agencja Biełapan, na ulicach Mińska było dziś niewiele milicji.

Ilu Białorusinom przyznano w Polsce status uchodźcy?

Niewielkie protesty odbyły się też pod wieczór w stolicy. Brak informacji o zatrzymaniach.

Akcje odbyły się też w innych miastach, w tym w Homlu, Grodnie, Lidzie, a nawet w agromiasteczku Krupica w obwodzie mińskim.

Wyjątkowo do godziny 16.30 czasu mińskiego, Centrum Obrony Praw Człowieka “Wiasna” nie podało statystyki zatrzymań.

pp/pj/belsat.eu

Wiadomości