Białoruś: Łukaszenka straszy użyciem wojska

Tym razem o niebezpieczeństwie, jakie jego zdaniem niosą protesty, prezydent mówił w czasie spotkania z brygadą oddziałów specjalnych (specnazu) w Marinej Horce. Część swojego wystąpienia szef państwa poświęcił wykorzystaniu wojska do pacyfikacji demonstracji.

Alaksandr Łukaszenka odwołał się do wydarzeń na Białorusi w 2010 roku i pacyfikacji protestów wyborczych, do której wtedy doszło. Podkreślił, że musiał potem zastanowić się, jakie siły są potrzebne Białorusi.

– Zrozumiałem, że trzeba mieć w rezerwie przygotowanych bojowników, jednostki w Siłach Zbrojnych. Na wszelki wypadek. Lepiej oczywiście, żebyśmy nie musieli wykorzystywać Sił Zbrojnych. Ale wszystko się może zdarzyć – dodał.

Prezydent Białorusi dał tu przykład Stanów Zjednoczonych, gdzie do pacyfikacji niedawnych protestów – według Alaksandra Łukaszenki – wykorzystywano wojsko. Miał prawdopodobnie na myśli agentów federalnych, ubranych jak żołnierze, którzy przybyli do Portland. Wzbudziło to sprzeciw lokalnych władz, a także dyskusję na temat zgodności decyzji Donalda Trumpa z amerykańską Konstytucją i poprawkami do niej.

W Dniu Niepodległości Łukaszenka ostrzega „zewnętrzne siły”

Alaksandr Łukaszenka powiedział, że oddziały w Marinej Horce i w Mińsku są odpowiednio przygotowane, aby nie dopuścić do eskalacji zamieszek wewnątrz kraju.

– Na majdan, jeśli nie ma swoich, bo u nas jest mało takich, przyjdą obcy. To profesjonalni wojskowi, bandyci, którzy specjalnie się przygotowują […] i zarabiają duże pieniądze na prowokacjach w tym, czy innymi państwie – zaznaczył.

W czasie wizyty w Marinej Horce Alaksandr Łukaszenka obejrzał broń, w tym snajperską i automatyczną.

pp/belsat.eu za belta, nyt i bbc

Wiadomości