Białoruś: „konstruktywna opozycja” też chce do parlamentu


Andrej Dzmitryjeu (w centrum, z mikrofonem). Zdj. Andrey Dzmitryeu/Facebook

– Wyborcy nie chcą słuchać o geopolityce, zagrożeniu rosyjskim czy impeachmencie Łukaszenki – przekonuje kontrowersyjny polityk Andrej Dzmitryjeu, startujący w jutrzejszych wyborach do Izby Reprezentantów. Kojarzony z tzw. konstruktywną opozycją kandydat Ruchu Mów Prawdę (Hawary Praudu) w przeszłości został uznany przez innych oponentów władz za rozłamowca i współpracownika KGB.

– Wyborcy nie chcą słuchać o geopolityce, zagrożeniu rosyjskim czy impeachmencie (prezydenta Alaksandra Łukaszenki ), bo to są dla nich sprawy abstrakcyjne. Chcą sprawiedliwości, by mieszkając w małym mieście, mieli taki sam dostęp do edukacji, służby zdrowia i jakości życia, jak mieszkańcy stolicy czy innych dużych miast – powiedział dziś Dzmitryjeu PAP w podmińskim Dzierżyńsku, skąd startuje i gdzie prowadził pikietę przedwyborczą. – Chcą uwierzyć, że ktoś naprawdę chce rozwiązywać ich codzienne problemy – dodał.

Przekrzykując konkurencję: ostatnie pikiety przedwyborcze opozycji FOTO, WIDEO

Jak wyjaśnił, w małych miejscowościach, ale nawet w miastach obwodowych poza stolicą, mieszkańcy boleśnie odczuwają, że ośrodki te nie rozwijają się.

– Wszyscy pracują na Mińsk, tam płyną pieniądze. W regionach nie ma środków na rozwój infrastruktury, pensje są niskie. Problemem nie jest brak pracy, ale właśnie problemy z wynagrodzeniem, które jest o wiele niższe niż w Mińsku czy innych większych miastach – powiedział.

Jego zdaniem ludzie coraz bardziej oswajają się z myślą o tym, by wyjechać do pracy za granicę, bo chcą zapewnić przyszłość swoim dzieciom.

– W wielu miejscach można zobaczyć ogłoszenia „Praca w Polsce” – zauważył. – To coraz poważniejszy problem dla Białorusi. Powinno się robić wszystko, by ludzie stąd nie uciekali – stwierdził.

Imigracja zarobkowa z Białorusi do Polski wzrosła dziesięciokrotnie WIDEO PL

Kandydat jest przekonany, że władze Białorusi nieprawidłowo diagnozują problemy gospodarcze.

– Nie chodzi po prostu o to, żeby ludzie mogli pracować, ale żeby mogli za te zarobione pieniądze godnie żyć – przekonywał. – Ludzie reagują na takie postulaty, odczuwam ich poparcie, wiem, że na mnie głosują. Nie mam jednak wątpliwości, że wynik będzie taki, jak zalecono z góry – powiedział .

Oprócz Dzmitryjewa w jego okręgu kandydują jeszcze przedstawiciel prorządowego Białoruskiego Republikańskiego Związku Młodzieży (BRSM), szef władz rejonowych oraz członek również lojalnej wobec władz Partii Liberalno-Demokratycznej.

Kandydaci na białoruskich posłów. Kogo zarejestrowano w wyborach do Izby Reprezentantów?

Jednak jego samego też trudno nazwać kandydatem opozycji. Przed wyborami prezydenckimi w 2010 r. jako 29-latek kierował sztabem wyborczym opozycyjnego kandydata Uładzimira Niaklajewa. Po spacyfikowaniu przez siły bezpieczeństwa demonstracji opozycji rządowa białoruska telewizja pokazała nagranie, na którym Dzmitryjeu obarcza winą politycznych przeciwników prezydenta za wydarzenia na Placu Niepodległości, które wkrótce otrzymały nazwę „Płoszczy-2010”.

 

Liderzy opozycji zostali wtedy oskarżeni o organizację zamieszek i skazani na rzeczywiste kary więzienia lub zostali zmuszeni do emigracji. Dzmitryjeu dostał 2 lata w zawieszeniu.

Potem był uczestnikiem kolejnych skandali. Najpierw został wyrzucony ze Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, a w 2015 roku z Mów Prawdę odszedł jej założyciel Uładzimir Niaklajeu, który publicznie oskarżył szefa swojego sztabu o współpracę KGB.

Ludzie Płoszczy-2010: Co teraz robią?

Dzmitryjeu temu zaprzeczał, ale większość struktur opozycyjnych odcięła się od Mów Prawdę i Dzmitryjewa w szczególności. Sam polityk odpowiadał, że nie zamierza tracić czasu na próby dogadania się z partiami demokratycznymi.

W następnych latach Mów Prawdę umocnił swój wizerunek tzw. „konstruktywnej opozycji” – podkreślając gotowość do dialogu z władzami, nie biorąc udziału w protestach ulicznych i odcinając się od ostrej krytyki Alaksandra Łukaszenki.

Krótki przewodnik po parlamentaryzmie na Białorusi i jej okolicach

cez/belsat.eu wg PAP, inf.wł.

Zobacz też
Komentarze