Białoruś chce sprzedawać Polsce prąd z elektrowni atomowej


Polska mogłaby importować z Białorusi energię elektryczną. Mińsk uważa, że to rynek, a nie polityka ureguluje kwestie ewentualnego eksportu nadwyżek z Białoruskiej Elektrowni Atomowej pod Ostrowcem – mówił wiceminister energetyki Michaił Michadiuk.

– Dwa interkonektory o napięciu 110 kV z Białorusi do Polski nie działają obecnie z powodu pewnych decyzji podjętych przez stronę polską, ale biznes jest gotowy, by z nami współpracować – powiedział w Ostrowcu dziennikarzom Michaił Michadiuk.

Jego zdaniem obie linie są „sprawne technicznie” i mogłyby zostać uruchomione.

– Jeśli będzie taka wola, to moglibyśmy eksportować energię przez dwa interkonektory o napięciu 110 kV i trzeci o większym napięciu 220 kV” – oświadczył Michadiuk. Jak powiedział, przez każdy z mniejszych interkonektorów można w ciągu roku przesłać 150 MW energii.

Wiceminister odniósł się w ten sposób do działań Litwy na rzecz zablokowania możliwych przyszłych zakupów przez kraje UE energii pochodzącej z białoruskiej elektrowni atomowej budowanej przez rosyjski Rosatom. Litwa twierdzi, że elektrownia, znajdująca się niecałe 50 km od Wilna jest „projektem geopolitycznym Moskwy” i nie spełnia wymogów bezpieczeństwa.

Litwa przygotowała plan ewakuacji na wypadek awarii elektrowni atomowej na Białorusi

W marcu 2017 r. pełnomocnik polskiego rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski oświadczył, że Polska nie będzie kupować energii pochodzącej z Ostrowca, a interkonektor zostanie rozmontowany.

– Wychodzimy z założenia, że kwestie te ureguluje nie polityka, ale rynek, czyli konkurencyjna cena – mówił Michadiuk.

Dodał, że dzięki modernizacji białoruskich systemów energetycznych w ciągu ostatnich dziesięciu lat są one obecnie „najbardziej efektywne na terenie byłego ZSRR”. Michadiuk wyraził przekonanie, że również Litwa może z czasem zmienić stanowisko w sprawie zakupu białoruskiej energii.

Litwa likwiduje połączenia energetyczne z Białorusią

Białoruska elektrownia atomowa powstaje w obwodzie grodzieńskim, około 20 km od miejscowości Ostrowiec według rosyjskiego projektu AES-2006. Elektrownia będzie się składać z dwóch bloków energetycznych, z których każdy ma reaktor o mocy do 1200 megawatów.

Według obecnych planów pierwszy blok ma zostać uruchomiony do końca 2019 r., drugi – w 2020 r. W grudniu 2018 r. do Ostrowca ma trafić paliwo jądrowe do pierwszego reaktora.

Michadiuk zapewniał, że budowa elektrowni, której głównym wykonawcą jest Rosatom, przebiega zgodnie z grafikiem. W marcu przyszłego roku planowane jest testowe uruchomienie pierwszego bloku energetycznego.

– Blok pierwszego reaktora jest gotowy w 98 proc., drugiego – w 95 proc. – ocenił wiceminister.

Konferencja prasowa w Ostrowcu została zorganizowana przez Rosatom w ramach prezentacji Białoruskiej Elektrowni Atomowej dla białoruskich i zagranicznych dziennikarzy.

– Już w czwartek, 11 października planowane jest pobranie pierwszej wody z rzeki Wilii – pompy są już przygotowane. W listopadzie woda zostanie chemicznie oczyszczona, a następnie przeprowadzimy pierwsze testy termiczne reaktora – mówił przedstawiciel Rosatomu Witalij Polanin.

Do tych celów, jak wyjaśnił, będzie używana imitacja kaset paliwowych. W każdym z reaktorów umieszczone zostaną 163 kasety z paliwem jądrowym o wadze 750 kg każdy.

Paliwo atomowe, zużyte pod polską granicą, nie wróci do Rosji

Jak mówili przedstawiciele elektrowni, na etapie ostatnich prac przygotowawczych znajduje się tzw. kilometr zerowy – rozdzielnia, z której siedmioma liniami elektrycznymi energia będzie odprowadzana do różnych regionów kraju, a także dwie wieże chłodnicze elektrowni.

Dziennikarze mieli także możliwość obejrzenia zautomatyzowanego centrum zaopatrzenia stacji w energię elektryczną oraz ośrodka szkoleniowo-treningowego dla pracowników elektrowni.

Białoruś chce sprzedawać państwom UE energię elektryczną ze swojej elektrowni jądrowej

pj/belsat.eu wg PAP

Zobacz też
Komentarze