Bezwizowe marzenie Białorusinów. „Visa free” na Grodzieńszczyźnie.

fotoreportaż

Dekret o ruchu bezwizowym dla obcokrajowców wszedł dziś w życie na Białorusi 

 

Pierwszym „bezwizowym” turystą honorowym stał się marszałek województwa podlaskiego Jerzy Leszczyński, który wraz z delegacją przypłynął Kanałem Augustowskim. Marszałek oświadczył, że dzisiejsza słoneczna pogoda jest dobrym znakiem dla ruchu bezgranicznego i rozwoju przygranicznej turystyki.

„Bezwizowy ruch przygraniczny pozwoli nam rozwijać dobre stosunki pomiędzy naszymi narodami i gospodarkę naszego regionu. Oczywiście, nasze województwo chciałoby też, by wjazd Białorusinów do strefy przygranicznej Polski także odbywał się bezwizowo, ale należy pamiętać, że znajdujemy się w Unii Europejskiej, z czego wynika wiele ograniczeń. Ale myślę, że w przyszłości stanie się to możliwym”, – zaznaczył Jerzy Leszczyński.

Zimą na Białorusi „wizowe ocieplenie” na wielką skalę?

Białoruskie władze określiły procedurę przyjazdu na Białoruś bez wiz.

Ruch bezwizowy do Grodna ruszył!

Podlaskiego wojewodę po stronie białoruskiej witał przewodniczący komitetu wykonawczego obwodu grodzieńskiego Uładzimir Kraucou, który także wyraził zdanie, iż wprowadzenie ruchu bezwizowego to nowy etap w rozwoju turystyki na Grodzieńszczyźnie.

„Bogactwem Grodzieńszczyzny są jej przyroda i zabytki. Przyciąga ona turystów z innych krajów, ale potrzebujemy do tego infrastruktury. Otwarte dla nas nowe możliwości, pozwalają nam energiczniej pracować w tym zakresie. Przy wsparciu Unii Europejskiej otwiera się nowy program współpracy transgranicznej. Będziemy wytyczaj nowe szlaki turystyczne. Chcemy zaangażować w to nasze zasoby logistyczne. Mamy dobre połączenia kolejowe z Warszawą, Krakowem, nie mówiąc o Białymstoku. W planach jest także wykorzystanie naszego lotniska. Podróże tanimi liniami lotnicze są w Europie bardzo popularne. Dlaczego my mamy z nich nie korzystać?”

„Nowe możliwości wymagają jednak wielkich nakładów finansowych”, – dodaje zastępca przewodniczącego Republikańskiego Związku Turystyczno-sportowego Siargiej Kaliada. „Pytaniem pozostaje, skąd wziąć pieniądze. Jesteśmy dla Europy białą kartą. Jesteśmy jej nieznani. Trzeba budować hotele, hostele, punkty gastronomiczne, organizować usługi. Wszędzie powinny być postawione parkingi rowerowe. Europa jest przyzwyczajona do określonego poziomu obsługi”, – mówi Kaliada.

Na niewystarczający stan możliwości turystycznych regionu wskazywali i właściciele miejscowych gospodarstw agroturystycznych, którzy twierdzą, że region Kanału Augustowskiego nie jest przygotowany na falę turystów, na jaką liczą władze.

„W pierwszej kolejności trzeba pozwolić na kąpiele. Bardzo trudno wytłumaczyć turystom, dlaczego mundurowi wyganiają ich z wody. Trzeba tez pobudować na plażach przebieralnie. Trzeba stworzyć warunki. Póki co odczuwa się raczej dyskomfort. Jeżdżą pogranicznicy, ludzi kontrolują. A żeby nie przeszkadzać w odpoczynku, trzeba im dać możliwość poczuć się swobodnie”, – mówi właściciel agroturystyki Henryk Stanisławowicz.

„Pięć kilometrów od nas Polacy przywożą Niemców, Holendrów. Każdy Europejczyk płaci za dobę na przykład po 100 euro. Nie potrzeba Białorusi dodatkowej kasy?” – dodaje właściciel agroturystyki „Tartak”.

Obecnie w białoruskiej części parku narodowego Kanału Augustowskiego znajduje się siedem gospodarstw agroturystycznych. Gospodarze narzekają też na brak koniecznej reklamy.

„Przyjeżdżają ludzie – nie ma się gdzie zatrzymać. Z Mińska przyjechali i pojechali. Wszyscy mówili wcześniej: hotele będą budować, kawiarnie. A w rzeczywistości nie ma niczego. Wszyscy ogłuchli i oniemieli. Nic się nie buduje i nie zmienia. Tu u nas w Soniczach od dwóch lat nawet statek pasażerski sie nie zatrzymuje”, – mówi miejscowa kobieta.

„Jakie turysty? Tu i do toalety nie ma gdzie normalnie pójść”, – dogryza mężczyzna z sąsiedniej wsi.

Wszystkie fotografie

Pawlina Walisz, PJr, belsat.eu

Zobacz też
Komentarze