Bezprawie i blokady internetu. Startupy uciekają z Białorusi

Kryzys polityczny powstały po sfałszowaniu wyborów prezydenckich i trwający od wiosny kryzys epidemiczny spowodowały masową relokację białoruskich startupów. To wyniki badania przeprowadzonego wśród 208 założycieli takich firm, przeprowadzonego dla centrum uruchamiania biznesu Imaguru.

Wyniki opublikowano na stronie Centrum Komunikacji Biznesowej BiełBiz. Celem badania było wyjaśnienie, dlaczego przedsiębiorcy uciekają z Białorusi i ile startupów planuje się przenieść, lub już to zrobiło.

Pierwsze pytanie dotyczyło tego, co wywarło najgorszy wpływ na badane firmy. Według aż 71,2 proc. przedsiębiorców ich problemy wynikają z kryzysu politycznego, 17,8 proc. nie było w stanie określić przyczyny, a 11 proc. wini pandemię koronawirusa.

Wśród najczęstszych następstw kryzysu politycznego startupy odczuwające jego negatywny wpływ wymieniają: spadek efektywności pracy personelu (80 proc.), brak możliwości pracy z powodu blokady internetu w państwie (33 proc.), zatrzymania pracowników przez milicję (32 proc.), udział załogi w protestach (26 proc.) i konieczność przeniesienia biznesu (22 proc.).

„Ludzie są gotowi protestować cały rok”. Socjolog o przyszłości protestów

Zbadano też, jakie negatywne skutki kryzysu politycznego najbardziej wpływają na problemy startupów. Aż 56 proc. przedsiębiorców wskazało na niedziałający system ochrony prawnej. Tyle samo badanych podkreśliło problem milicyjnej przemocy i zamordowania obywateli przez funkcjonariuszy. Po 47 proc. biznesmenów wykazuje utratę zaufania do władzy i wskazuje na kwestię wszczynania procesów karnych przeciwko pracownikom ich firm. Aż 45 proc. założycieli startupów obawia się, że w każdym momencie do ich firmy mogą przyjść nieznani ludzie w maskach, aresztować pracowników i zabrać sprzęt bez podania powodów.

Jak pokazują statystyki, wyżej wymienione obawy spowodowały, że decyzję o przeniesieniu biznesu za granicę podjęło już 45 proc. badanych i większość (64 proc.) z tych, które już odczuły negatywne skutki kryzysu politycznego. Spośród deklarujących chęć przeniesienia przedsiębiorstwa aż 49 proc. już to zrobiło w pełni lub częściowo, a pozostałem 51 proc. planuje opuścić Białoruś w najbliższym czasie.

Gotowość do zostania w kraju i obrony swoich praw zadeklarowało 31,5 proc. badanych, a jedynie 1,4 proc. (3 firmy) oświadczyły, że warunki panujące na Białorusi w pełni im odpowiadają.

Badanie pokazało też, gdzie przenoszą się białoruskie przedsiębiorstwa. Przede wszystkim na Ukrainę, do Polski i na Litwę, potem są inne państwa Unii Europejskiej. Białoruscy biznesmeni nie wybierają przy tym Rosji.

Białoruś: koniec państwa IT?

Wyniki badania skomentowała założycielka Imaguru Tacciana Marynicz. Według niej kryzys polityczno-ekonomiczny na Białorusi już teraz poważnie wpłynął na tą branżę gospodarki.

– Wyłączenia internetu, niemożliwe do wytrzymania warunki pracy, zastraszanie i prześladowanie pracowników, przeszukania biur, brutalne odnoszenie się służb do obywateli pokojowo demonstrujących swoje przekonania, zmusiły wiele firm do wyjechania – podkreśliła Marynicz.

Bizneswoman podkreśliła przy tym, że emigrujące przedsiębiorstwa podtrzymują zza granicy protesty i inicjatywy społeczeństwa obywatelskiego.

– Coraz częściej słyszymy historie o firmach przenoszących się z powodu aresztowań pracowników branży Hi-Tech. Rozgłosu nabrała sprawa PandaDoc. Dodatkowym powodem jest milczenie kierownictwa Parku Wysokich Technologii i obecności jego prezesa na zaprzysiężeniu łżeprezydenta – oświadczyła Marynicz.

W związku z represjami po sfałszowaniu wyborów prezydenckich 9 sierpnia białoruscy specjaliści i całe firmy przenoszą się na Litwę, Ukrainę i do Polski. Państwa te ofrują Białorusinom ułatwienia wizowe i ulgi dla przedsiębiorców.

Ukraina zaprasza białoruskich specjalistów. Władze w Mińsku protestują

pj/belsat.eu wg BiełaPAN

Wiadomości