“Będę strajkował do końca”. Wywiad z liderem protestu górników w Salihorsku

Na Białorusi trwa strajk generalny. Oczy kraju są zwrócone ku górniczemu Salihorskowi, gdzie stanął jeden z największych zakładów w kraju – kombinat wydobycia i przetwórstwa soli potasowych Biełaruśkalij. Dlaczego górnicy strajkują i jak długo będzie trwał ich protest? Biełsat rozmawiał z jednym z ich liderów.

Groźby od kierownictwa

“Wujek Losza z CPP” – tak prosi nazywać go jeden z liderów strajku w zakładach Biełaruśkalij. Zaprzecza przy tym, by kierował protestem robotników – mówi, że jest tylko “aktywny”. Sama struktura kierownictwa strajku górników jest pozioma, przypomina bardziej połączony sztab.

Przez swoją aktywność Alaksiej miał już problem z władzami. W poniedziałek 17 sierpnia zadzwoniono do niego z nieznanego numeru i zadawano “dziwne pytania”.

– Bezpośrednio nie grozili. Pytali się, czy chcę dalej mieszkać w Salihorsku i pracować na złożu. Nie mówili: “Tylko wyjdziecie, to was zabijemy”. Nie, wszystko w półtonach, sugestiach.

Akcja solidarności z górnikami na centralnym placu Salihorska. 18 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/vot-tak.tv/belsat.eu

Alaksiej wie, że w pracy czekają go problemy. Jest na to jednak gotowy: w razie czego po prostu nie pójdzie do zakładu.

– Kierownictwo może mi stworzyć dowolnie nieprzyjemne warunki pracy. Dlatego planuję szukać nowej pracy. A jeśli dalej będą mi grozić, ucieknę z kraju. Jeśli Łukaszenka zostanie, to jedyne wyjście.

Nasz rozmówca jest weteranem pracy w Biełsaruśkalij, gdzie trafił w 1993 roku. Pierwsze 7 lat pracował na powierzchni, a w 2000 roku zszedł pod ziemię. Swój zawód uważa za “stabilny, z niewysokimi zarobkami, ale też niezbyt ciężki”. Mężczyzna dostarcza energię elektryczną górnikom pracującym na przodku.

Dlaczego górnicy protestują

Pierwsze próby strajków zaczęły się już po wyborach, ale były niezorganizowane. Na poważnie o strajku górnicy zaczęli rozmawiać, gdy przez kraj przeszła fala pokojowych protestów – strajków lekarzy i demonstracji kobiet.

Dlaczego czekali tak długo? Alaksiej tłumaczy to trybem ich pracy. Biełaruśkalij eksploatuje teraz 6 złóż. Najwięcej wydobywa z trzeciego. W całym kombinacie pracuje obecnie 18 tysięcy osób – razem z pracownikami biurowymi i obsługi, którzy pracują na jedną zmianę. Z kolei górnicy pracują i pięć zmian.

– Niektórych ludzi mogę nie widzieć 2 dni. Zmiany trwają 8 godzin. Gdy kończę pracę, na moje miejsce wchodzi kto inny. I tak dalej. Trudno się zebrać i porozmawiać.

W centrum Salihorska zebrali się górnicy, robotnicy i mieszkańcy miasta. 18 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/vot-tak.tv/belsat.eu

Alaksiej podkreśla, że górnicy nie mają czasu na siedzenie w komputerach i smartfonach. Niektórzy mają jeszcze telefony z guzikami, większość ogląda państwową telewizję. On sam po pracy nie ma czasu na śledzenie polityki – buduje dom i zajmuje się samochodem.

– Potem zobaczyłem protesty, jak biją ludzi. A gdy zaczęli ich wypuszcza z aresztów, coś we mnie pękło.

Wraz ze wzrostem oburzenia na brutalność władz, coraz częstsze były wezwania do strajku. By zebrać 18 tysięcy pracowników rozbitych na 5 zmian, potrzeba było 2 dni. 18 sierpnia na złożu nr 3 rozpoczął się strajk włoski.

– By w pełni wstrzymać produkcję, potrzeba całej zmiany. Dlatego gdy zaczęli strajkować rano, to dopiero wieczorem wszystko stanęło – tłumaczy mężczyzna.

Akcja solidarności z górnikami na centralnym placu Salihorska. 18 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/vot-tak.tv/belsat.eu

Opór władz

Strajk i nawet wspominanie o nim wywołują opór administracji. Aleksiej mówi, że kierownictwo zadzwoniło do górników na przodku i zaczęło wywierać na nich presję.

– U nas w kopalni bardzo dużo osób zaciągnęło kredyty. I kierownictwo próbuje to wykorzystać. Mówią: “I z czego będziecie za swoje mieszkania i samochody płacić?”. Przecież tu wszyscy pracują z myślą o dożyciu emerytury i otrzymaniu odprawy – zasiłku pogrzebowego. Do 12 miesięcznych pensji. Można za to samochód kupić. A jeśli zaczniesz strajkować, stracisz te pieniądze.

Pierwsze protesty wyborcze w Salihorsku milicja rozpędzała. Dziewczyna usiadła na znak protestu. Zdjęcie: belsat.eu

Ta taktyka dyrekcji częściowo zadziałała i nawet lepiej opłacani specjaliści wrócili do pracy. Ale mimo wywierania tak dużej presji, pod ziemię wróciła tylko 1 z 8 brygad.

– Nie mogę tak po prostu przestać dostarczać prąd do chodnika – tłumaczy Alaksiej. – Teraz naruszam kodeks pracy, moje działania mogą być uznane za dywersję. Będę musiał za to zapłacić. Ale będę strajkował do końca.

Według Alaksieja większość górników Biełaruśkalija głosowała na Swiatłanu Cichanouską. Ale płacić za swoje poglądy nie są gotowi. Alaksiej nie bardzo wierzy w powodzenie strajku.

– Żyją komfortowo. Średnia wypłata u nas to 2 tysiące rubli (2 tysiące złotych). Na białoruskie warunki, to bardzo dobre pieniądze.

Po sfałszowanych 9 sierpnia wyborach prezydenckich Białorusini wyszli na ulice miast w całym kraju. Po brutalnej pacyfikacji demonstracji, pod koniec ubiegłego tygodnia rozpoczęły się protesty i strajki w państwowych przedsiębiorstwach. Stanęły wielkie zakłady przemysłu maszynowego – BiełAZ, MAZ, MZKT i MTZ. 17 sierpnia do strajku generalnego dołączył “okręt flagowy” białoruskiej gospodarki Biełaruśkalij.

Na Białorusi strajkuje 137 zakładów MAPA

Ksienija Tarasiewicz, pj/belsat.eu

Wiadomości