Babczenko żyje! “Zamordowany dziennikarz” ujawnił się na konferencji SBU

Wideo

Rosyjski dziennikarz przyszedł na konferencję Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Jego zabójstwo było inscenizacją i operacją specjalną ukraińskich służb.

– Wykonałem swoją robotę, jestem dalej żywy. Wasze niedoczekanie! – powiedział dziennikarz.

Miał on jednak rzeczywiście paść ofiarą zamachu zleconego przez rosyjskie służby. Pieniądze na najęcie zabójców otrzymał od nich obywatel Ukrainy, jednak już samo zabójstwo było upozorowane przez mundurowych.

– Mógłbym złożyć kondolencje rodzinie Arkadija Babczenki, ale nie będę tego robić. Na odwrót. Dziś składam Arkadijowi życzenia z okazji dnia, kiedy narodził się po raz trzeci – powiedział szef SBU Wasyl Hrycak, rozpoczynając konferencję prasową poświęconą „zabójstwu dziennikarza”.

Organizator przestępstwa został zatrzymany w Kijowie. SBU udostępniła wideo z zatrzymania. Służba informuje, że przestępca próbował opuścić Ukrainę i został zatrzymany z biletem w dwie strony.

Po tym, jak przedstawiciel służby opowiedział o okolicznościach zatrzymania, na salę konferencyjną wszedł Arkadij Babczenko i prokurator generalny Ukrainy Ihor Łucenko.

– Chcę przede wszystkim przeprosić was za to, przez co musieliście przejść. Często grzebałem kolegów i wiem, jakie to uczucie. Wybaczcie, że zmusiłem was do przeżycia tego. Ale nie można było inaczej – zaczął swoje wystąpienie Babczenko.

Dziennikarz przeprosił też swoich krewnych i podziękował Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy za uratowanie życia. Powiedział, że uczestniczył w przygotowaniu operacji specjalnej.

– Osobno chciałbym przeprosić moją żonę za to piekło, które przeszła w ciągu tych dwóch dni – mówił Babczenko.

O śmierci rosyjskiego dziennikarza poinformowały wczoraj wieczorem ukraińskie media. Miał zostać zastrzelony w swoim mieszkaniu w Kijowie. Na Ukrainie zamieszkał na stałe w 2017, gdy w związku z pogróżkami opuścił Rosję.

Czytajcie więcej:

SBU już wcześniej w podobny sposób zwodziła rosyjskie służby specjalne. W kwietniu agenci zwerbowali dywersanta, który wrzucił granat na Cmentarz Orląt Lwowskich. 1 kwietnia mundurowi pomogli mu upozorować podpalenie polskiego autokaru, po czym zatrzymali rosyjskich zleceniodawców, którym wykonawca przekazał meldunek o wykonaniu zadania.

ha, pj, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze