Azerbejdżan o Górskim Karabachu: „niewykluczona” autonomia kulturalna dla Ormian

Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew oświadczył dziś, że nie wyklucza – jak to ujął – „autonomii kulturowej” dla Ormian w Górskim Karabachu. Alijew powiedział, że nie jest przeciwny wprowadzeniu obserwatorów i sił pokojowych do regionu, ale że Baku przedstawi własne warunki.

Nadzieje na zakończenie wznowionych 27 września walk między wojskami azerbejdżańskimi i ormiańskimi o Górski Karabach maleją, gdy starcia utrzymują się w przeddzień rozmów w Waszyngtonie – zwraca uwagę Reuters. Jutro w stolicy USA szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo spotka się z ministrami spraw zagranicznych Armenii i Azerbejdżanu, Zohrabem Mnacakanianem i Dżejhunem Bajramowem, by podjąć próbę rozwiązania zbrojnego konfliktu.

W czwartek trwały ostre walki. Kolejny dzień z rzędu i Azerbejdżan, i Armenia oskarżały się wzajemnie o nowe ataki, zwiększając zagrożenie wciągnięcia w konflikt Turcji – sojuszniczki Baku, i Rosji – sojuszniczki Erywania – pisze AP. Ministerstwo obrony Azerbejdżanu oskarżyło Armenię o wystrzelenie kilku pocisków balistycznych z jej terytorium na położone daleko od obszaru walk w Górskim Karabachu azerbejdżańskie miasta Gabala, Sijazan i Kurdamir. Najpewniej nie było ofiar w ludziach. Armeńska armia odrzuciła te twierdzenia, nazywając je „cynicznym kłamstwem”.

Premier Armenii: rozwiązanie kwestii Karabachu nie jest możliwe na drodze dyplomatycznej

Dwa wypracowane pod auspicjami Rosji zawieszenia broni załamały się natychmiast po wejściu w życie, a walczące strony nadal atakują się przy użyciu ciężkiej artylerii, rakiet i dronów.

Prezydent Alijew powiedział, że aby zakończyć działania wojenne, armeńskie siły muszą wycofać się z Górskiego Karabachu. Podkreślił, że Azerbejdżan ma prawo do odzyskania swojego terytorium siłą, ponieważ prawie trzy dekady międzynarodowej mediacji w ramach Grupy Mińskiej OBWE nie przyniosły postępu. Rosja, USA i Francja współprzewodniczą temu gremium, ale ich próby wynegocjowania porozumienia politycznego utknęły w martwym punkcie.

Wojna propagandowa Armenii i Azerbejdżanu z rosyjskim akompaniamentem

cez/belsat.eu wg PAP

Wiadomości