Autorki historii o mścicielce Alenie z Białorusi: „Ten kraj zasługuje na komiks!”

Dwie polskie studentki uznały Białoruś za najmniej znane państwo Europy i postanowiły, że to ich szansa na karierę w świecie komiksu. Z autorkami „Trumian Show” i „Wianka” rozmawiamy o thrillerze, którego akcja toczy się w kraju, jaki poznają przez internet.

Patrycja Pustelnik (ps. Arttricia) ma 22 lata, studiuje grafikę komputerową w Bielsku-Białej. Agata Hop (ps. Hop Hop) jest dwa lata starszą studentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Obie od dziecka rysują komiksy i swoją pasję chcą przekuć w zawód.

Kluczem do kariery ma być opowieść o Alenie – posiadającej specjalny dar Białorusince, która w komiksie „Trumian show” łączący w sobie barwny wschodniosłowiański folklor, szarość ZSRR i czarne, tarantinowskie poczucie humoru. Z autorkami rozmawiamy podczas pracy nad serią o jej młodości – „Wiankiem”.

Prace Patrycji Pustelnik i Agaty Hop wprowadzają białoruskie wątki w międzynarodowy świat komiksu. Źródło: z archiwum autorek

– Jak to się stało, że opowiadacie o Białorusi? Czy akcja tego komiksu nie mogła się dziać na przykład na Śląsku?

Patrycja Pustelnik: – Jeszcze przed „Trumianem” stworzyłam serię, z której wyszła moja bohaterka Alena. Chciałam, żeby pochodziła z jakiegoś bliskiego Polsce, słowiańskiego kraju. Wtedy moja przyjaciółka zaproponowała: „Niech to będzie Białoruś, bo to kraj o którym nikt nic nie wie”. Uznałam, że to rzeczywiście oryginalny pomysł, by bohaterka pochodziła z Białorusi. Bo wiadomo, gdy w amerykańskim komiksie jakaś postać jest antagonistą, to zazwyczaj jest z Rosji.

A o Białorusi nikt nie pisze. W polskich książkach i podręcznikach jest ona bardzo szarym krajem. Przez to przejęłam się też losem Białorusinów i uznałam, że ukształtuję moją Alenę na silną bohaterkę, bo Białoruś to kraj, o którym trzeba mówić.

https://belsat.eu/pl/news/egzotyczne-i-swojskie-imperium-kontrastow/

– I jaka jest ta Białoruś w komiksie?

PP: – Zajęłam się okresem radzieckiej Białorusi, ale starałam się pójść w folklor. Bardzo podoba mi się, że Białorusini nie odeszli od korzeni i dbają o swoje ludowe dziedzictwo. Z drugiej strony reportaże, które czytałam i oglądałam pokazują, że wielu z nich nie zna już sensu symboli, które noszą. Dowiedziałam się też, że mają duży problem z językiem ojczystym, że dominuje tam rosyjski, a białoruski jest rzadko używany, co też wzbudziło moje zainteresowanie.

Agata Hop: – Sama kultura Białorusi jest inspirująca. W liceum plastycznym dowiedziałam się, że zachowało się tam najwięcej tradycji słowiańskich, najwięcej rzeźb z okresu wczesnosłowiańskiego. Ma też w sobie pewną tajemnicę – przez to, że niewiele możemy się o niej dowiedzieć, bo w Polsce jest o niej mało informacji, a też trudno je zdobyć od samych Białorusinów.

Alena w białoruskim stroju ludowym. Autorki: Patrycja Pustelnik i Agata Hop

PP: – Młode pokolenie nie jest w stanie wiele opowiedzieć. O białoruską historię i kulturę pytałam moją koleżankę Dzianę, ale ona wyemigrowała do Polski i sama mało wie. Dopiero jak odkryłam Biełsat, to znalazłam źródło informacji po polsku.

– Czyli wasze zainteresowanie przyszło z zewnątrz? Czy może jesteście związane z Białorusią w jakiś inny sposób?

AH: – Podobno mogę mieć białoruskie korzenie, bo dziadek pochodzi z Krynek na Podlasiu, a rodzina z jego strony mieszka też dalej na wschód. Ale nie mogłam już dokopać się głębiej, musiałabym szukać w księgach parafialnych.

– Czy kiedykolwiek byłyście na Białorusi?

AH: – Tylko przy granicy polsko-białoruskiej, w samej Białorusi nie. Jeśli będzie dobra okazja, to chętnie bym odwiedziła.

PP: – Chętnie bym się wybrała, bo tak – przydadzą się zdjęcia na pewno i też wycieczka do kraju jest lepsza niż tylko czytanie.

– Dlaczego wasz komiks jest tak mroczny?

AH: – Patrycja zaczęła „Trumiana” sama, ja dołączyłam później. Jego koncepcja wyszła z zainteresowania gatunkiem, mrocznym thrillerem, czarnym humorem. Jest tam dużo inspiracji Stephenem Kingiem i Quentinem Tarantino.

PP: – Bardzo się nimi inspirowałam i „Trumian” miał być wymieszaniem ich stylów. Dlatego nasza Alena jest początkowo taka mroczna. Potem już mniej, a w „Wianku” jest małą, zastraszoną dziewczynką.

W zamyśle autorek Alena jest skrzyżowaniem Moniki Bellucci z Clintem Eastwoodem. Autorki: Patrycja Pustelnik i Agata Hop

– Jak charakteryzujecie waszą bohaterkę jako autorki?

PP: – Na pewno jest bardzo ekscentryczną postacią. Chciałam, by jej fizjonomia była połączeniem Clinta Eastwooda z Moniką Bellucci. Jest silna, ale zamknięta w sobie, tajemnicza, ukrywająca się za sarkazmem. Jest to spowodowane traumą z przeszłości. Dlatego w swojej obronie stosuje atak, inteligentny atak.

– Dlaczego tak piękna kobieta morduje?

PP: – Ona zabija, bo wyznaczyła sobie za cel ukaranie tych, którzy skrzywdzili ją lub zagrażają niewinnym. Nie zabija dobrych ludzi, tylko morderców i najgorszych zwyrodnialców.

AH: – Jest taką mścicielką. Białoruskim Punisherem w spódnicy. Można tak powiedzieć, bo ma swoje zasady.

– Czyli jest to bohaterka posiadająca swoją własną definicję moralności?

AH: – Tak, ona nie jest postacią amoralną, próbuje uratować ludzi przed złem, które ją spotkało, a które pokażemy w „Wianku”.

PP: – Alena nie jest ani dobra, ani zła. Jest szara. Nie postępuje dobrze, ale też nie postępuje źle. Wszystko co robi wynika z czynów, które popełnił jej ojciec. Tak też powstał jej dar, który pomaga jej działać.

Nastoletnia Alena zyskuje nadnaturalne zdolności. Jakie? Jej twórczynie nie zdradzają. Autorki: Patrycja Pustelnik i Agata Hop

AH: – Ogólnie koncepcja dzielenia ludzi na dobrych i złych jest dość ciekawa. Ostatnio rozmawiałyśmy o tym, że jednak większość z nas jest szara, trochę taka i trochę taka. Niektórzy czynią więcej dobra, inni więcej zła, ale nie ma ludzi w stu procentach zdefiniowanych. Nawet najlepsi ludzie popełniają zbrodnie, a czasem zwyrodnialcy zostają uznani za bohaterów.

PP: – Alena zabija tych, którzy krzywdzą innych. Nasza bohaterka nie toleruje też komunistów, a od dziecka nie przepada za Rosjanami, jest patriotką.

– Rok temu wydałyście “Trumian show”. Teraz pracujecie nad opowiadającym genezę bohaterki „Wiankiem”. Kiedy się pojawi i na jakim etapie prac jesteście?

PP: – Powinien być gotowy pod koniec lata.

AH: – Jesteśmy w trakcie tworzenia storyboardu. Mamy już spisany scenariusz kilku rozdziałów. Sam proces tworzenia komiksu jest dość pracochłonny i długi. Zazwyczaj wygląda to tak, że wieczorami rozmawiamy o konkretnych scenach, wątkach, myślimy, jak umieścić je po kolei. Takie prace koncepcyjne trwają kilka miesięcy, na przykład „Wianek” ustawiałyśmy przez rok.

Szkicowanie jest dopiero następnym etapem prac nad komiksem. Z archiwum Patrycji Pustelnik i Agaty Hop

Gdy już wybierzemy, jaki wątek będzie w którym rozdziale, przechodzimy do storyboardu – ustalamy, jakie rysunki stworzą daną scenę. Ustalamy kompozycję kadrów, kompozycję rysunków w tych kadrach, które rysunki są zbędne, które są potrzebne.

Gdy już mamy storyboard, zaczyna się etap rysowania szkiców rysunków, które zapełnią nasze kadry. Zazwyczaj dzielimy się pracą. Patrycja bierze kilka stron, ja biorę kilka i rysujemy oddzielnie.

Następnym etapem jest stworzenie czystego lineartu. I to jest moja robota. Pracuję nad tym, by stworzyć czystszy obraz, bez błędów technicznych, robię poprawki w anatomii postaci. Potem Patrycja nakłada czysty kolor, czystą plamę, tworzy perspektywy, przestrzeń kolorystyczną. Trzeba jeszcze dodać: detale, cienie, efekty, na przykład ognia i wiatru. Musimy też zadbać, by strona wyglądała jak całość, a nie odrębne rysunki.

Swoje rysunki komiksiarki obrabiają w komputerze. Z archiwum Patrycji Pustelnik i Agaty Hop

Na koniec zostawiamy dodanie dymków. Przy tekście konsultujemy się jeszcze z edytorami, czy nie ma w nich jakichś błędów ortograficznych i składniowych. Ta fizyczna praca nad komiksem trwa zazwyczaj od miesiąca do dwóch. Zwłaszcza, że obie studiujemy, więc komiks rysujemy w wolnym czasie. Potem pozostaje już tylko publikacja.

– Pojawi się drukiem, czy w Internecie?

AH: – Teraz dominują komiksy internetowe, bo można je publikować samodzielnie, nie potrzeba do tego wydawnictwa. Nie trzeba też inwestować w papier i druk. Komiksy drukowane są teraz czymś ekskluzywnym, przedmiotem kolekcjonerskim, ale wciąż się zdarzają.

PP: – Publikujemy w internecie, bo jako autorki web-komiksów mamy automatycznie szersze grono czytelników, łatwiej nam do nich dotrzeć. Dzięki internetowej platformie Webtoon możemy znaleźć odbiorców na całym świecie, więc staramy się dostać przede wszystkim tam. To dzięki komiksom internetowym można się dziś wybić, a nawet zarobić na tym.

Rysunek jest gotowy dopiero po nadaniu mu barw. Autorki: Patrycja Pustelnik i Agata Hop

– Czy znacie jakichś białoruskich komiksiarzy?

AH: – Na Webtoonie raczej nie. Na pewno jest jedna rosyjska autorka, ale przeważają Amerykanie, Japończycy i Koreańczycy, którzy też stworzyli tą platformę.

PP: Osoby z Europy dopiero zaczynają się tam pokazywać, ale też rysują w stylistykach i tematykach znanych z Ameryki lub Azji. Brakuje im pomysłów na pisanie o swoim kraju w atrakcyjny sposób, więc kopiują to, co jest na topie – komiks amerykański i japoński. Przez to mało europejskich rysowników jest rozpoznawalnych i kojarzonych z Europą.

AH: – Są tam też autorzy z Polski, którzy próbują wypromować słowiańskość lub polskość. Ale z czasem rezygnują i zaczynają publikować komiksy bardziej zrozumiałe dla Zachodu lub Azji.

– I waszym pomysłem na oryginalność jest thriller o Białorusi?

AH: – Tak, naszym zamiarem było stworzenie komiksu z intrygą, odrobiną mroku, częściowo w czasach ZSRR.

PP: – Ten komiks dzieli się obecnie na dwie serie: „Wianek”, który opowiada o dzieciństwie Aleny i dzieje się na białoruskiej wsi. Mamy w nim dużo wierzeń ludowych, folkloru. Druga seria, która powstała najpierw, to „Trumian show”, gdzie Alena jest już dorosła – pokazujemy w nim wątki, które dzieją się potem. Teraz skupiam się na “Wianku”, który też jest mroczny, ale ma inny wydźwięk, niż miał „Trumian”.

Grafika inspirowana twórczością białoruskiego zespołu Naviband. Autorki: Patrycja Pustelnik i Agata Hop

– Staracie się teraz o zaprezentowanie swojego komiksu za granicą. Czy to oznacza jego tłumaczenie?

PP: – Chciałybyśmy dotrzeć do nowych czytelników, by wyjść z poczekalni platformy Webtoons. Jeśli się nam to uda, możemy trafić do ich serii oryginalnych, głównych, które mają najwięcej odbiorców. To najlepsze komiksy, które mają dobre fabuły, często są też kolorowane i mają inne cechy świadczące o wyższej klasie. Ale fakt, tłumaczenie też jak najbardziej się nam przyda. „Wianka” chcemy przetłumaczyć przede wszystkim na białoruski, bo przecież dzieje się na Białorusi.

– Ale już macie tłumacza, czy ten wywiad jest dobrym momentem, by takiego śmiałka zaprosić do współpracy?

PP: – Nie szukałyśmy jeszcze tłumacza na Białorusi, bo do tej pory starałyśmy się dopiąć ten komiks po polsku i angielsku. Nie założyłyśmy też tłumaczenie na białoruski w naszym budżecie, bo same na tym nie zarabiamy. Ale gdyby znalazł się Białorusin chętny przełożyć nasz komiks na swój język, przyjmiemy jego pomoc z otwartymi ramionami. Chcemy, by ten projekt zobaczyło jak najwięcej osób, bo Białoruś to kraj, który zasługuje na swój komiks. By ludzie nie widzieli jej jako szarego kraju w orbicie Rosji, tylko państwo o swoich tradycjach, swoich obyczajach. Niech dowiedzą się, gdzie Białoruś leży i czym się wyróżnia.

– Myślicie, że swoją mroczną historią budujecie dobry wizerunek Białorusi?

PP: – Mrocznym „Trumianem” nie, bo to specyficzny komiks dla wyrobionych czytelników. Ale „Wiankiem” tak. Specjalnie umieściłyśmy go na początku naszej opowieści, by wierzymy, że swoim klimatem zrobi najlepszą reklamę Białorusi.

https://belsat.eu/pl/news/bialoruska-literatura-fantasy-od-mickiewicza-do-szeina/

Z autorkami rozmawiał Piotr Jaworski, belsat.eu

Ich wspólne prace znajdziecie na Instagramie HopTricia

Wiadomości