Armenia i Azerbejdżan oskarżają się wzajemnie o atakowanie cywilów

Agencja Reutera pisze o setkach ofiar śmiertelnych tych najkrwawszych od lat starć o Górski Karabach, zamieszkaną i kontrolowaną przez Ormian separatystyczną enklawę, należącą w świetle prawa międzynarodowego do Azerbejdżanu.

Górski Karabach poinformował, że siły azerbejdżańskie rozpoczęły ostrzał rakietowy jego stolicy Stepanakertu, podczas gdy władze Azerbejdżanu przekazały, że siły armeńskie wystrzeliły rakiety w kierunku kilku miast poza spornym regionem.

Władze w Baku powiadomiły, że Armenia przeprowadzała ataki rakietowe na gęsto zaludnione obszary i infrastrukturę cywilną w Azerbejdżanie. Ministerstwo obrony Azerbejdżanu podało, że jego system radarowy zarejestrował, że rakiety były wystrzeliwane z terytorium Armenii. Erewań temu zaprzecza.

MSZ Azerbejdżanu: miasto Gandża ostrzelane przez Armenię

Dzień wcześniej, po obu stronach frontu, miał miejsce ostrzał artyleryjski; skierowany był w szczególności na: Stepanakert i położoną w odległości 14 km na południe miejscowość Szusza, a w Azerbejdżanie na Gandżę, drugie co do wielkości miasto w kraju, położone na zachodzie, 60 km od linii rozgraniczenia, oraz na miasto Bejlagan.

Obecne starcia są najpoważniejsze i najkrwawsze od lat 90. XX wieku, kiedy zginęło ok. 30 tys. ludzi i rozprzestrzeniają się poza Górski Karabach. Budzi to zaniepokojenie społeczności międzynarodowej ponieważ przez ten region transportowana jest rurociągami ropa i gaz z Azerbejdżanu. Istnieje groźba, że w konflikt zostaną wciągnięte inne potęgi regionalne: Azerbejdżan jest bowiem wspierany przez Turcję, a Armenia ma pakt obronny z Rosją – zauważa Reuters.

Rosja żandarmem Południowego Kaukazu

pp/belsat.eu wg PAP

Wiadomości