Apple może zablokować strony demaskujące białoruskich milicjantów

Założyciel najpopularniejszego na Białorusi komunikatora Telegram Paweł Durow poinformował, że amerykańska korporacja żąda zablokowania trzech kanałów ujawniających dane białoruskich funkcjonariuszy.

Apple domaga się zamknięcia kanałów @karatelibelarusi, @chatpartizan i @belarusassholes, na których przez tzw. cyberpartyzantów publikowane są dane osobowe urzędników odpowiedzialnych za sfałszowanie wyborów prezydenckich i mundurowych biorących udział w pacyfikowaniu pokojowych protestów.

Mieszkanie nr 25. Kaznaczejew Władimir. Faszysta, OMONowiec. Niedługo zdechniesz potworze. Na klatkach, w których mieszkają milicjanci pojawiają się groźby. Zdjęcie z telegramu

– Zaniepokoiło ich to, że publikacja danych osobowych funkcjonariuszy i propagandystów może doprowadzić do wzrostu przemocy. Uważam, że ta sytuacja nie jest czarno-biała. Najpewniej zostawimy te kanały. Ale Apple zazwyczaj nie zostawia takim programom jak Telegram wielkiego wyboru. Niestety, myślę że te kanały mogą zostać ostatecznie zablokowane na iOS, ale będą dostępne na innych programach operacyjnych – skomentował sytuację założyciel Telegramu Rosjanin Paweł Durow.

Przedsiębiorca, który wcześniej walczył o niezależność Telegramu z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa, od początku wspiera protesty na Białorusi. W jego komunikatorze dostępna jest “czarna lista” milicjantów dopuszczających się przemocy wobec pokojowych demonstrantów. Na czas protestów zniósł on też limit danych przesyłanych Telegramem, który w okresie blokowania internetu stał się dla Białorusinów głównym narzędziem dostępu do informacji.

Udostępnianie przez białoruskich “cyberpartyzantów” danych osobowych milicjantów już przyniosło efekty. Tylko po zdemaskowaniu pierwszych 2000 ze służby odeszło ponad 200 mundurowych.

“Był nawet podpułkownik”. Ponad tysiąc białoruskich mundurowych odeszło ze służby

pj/belsat.eu

Wiadomości