Andżelika Borys: musimy okazać solidarność naszym braciom Białorusinom

Przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi, tłumaczy dlaczego jej organizacja solidaryzuje się z protestami na Białorusi.

– Wsparła pani ostatnio protestujących na Białorusi podczas wiecu w Grodnie. Dlaczego szefowa Związku Polaków na Białorusi uważa, że trwa walka „O waszą i naszą wolność”?

– ZPB od 15 lat znajduje się pod presją i jest nieuznawany przez władze i regularnie naszych działaczy spotykają szykany – w ubiegłym mieliśmy do czynienia z procesami. I od początku wspiera demokratyczne białoruskie społeczeństwo i sam przez 15 lat walczył o swoje prawo do normalności. I między Polakami i Białorusinami nigdy nie było większych problemów. To władza zabierała nam Domy Polskie. To OMON i KGB aresztowały naszych działaczy i sama również przeszłam areszty, procesy i prowokacje. W takiej sytuacji musimy okazać solidarność naszym braciom Białorusinom.

Gdy na ulicach OMON pałował ludzi, nikt nie pytał, czy jesteś Polakiem, czy Białorusinem. Wielu naszych działaczy zostało pobitych – stało się tak w Mołodecznie. Szef ZPB w Kobryniu nadal znajduje się w szpitalu, a z nim kilka osób. Nasi działacze brali udział w łańcuchach solidarności w Lidzie, Wołkowysku, Mińsku, Brześciu, Mołodecznie, Nowogródku, Grodnie.

Sami zorganizowaliśmy akcję solidarności przeciw przemocy. To nasza postawa obywatelska i każdego człowieka na Białorusi nieważne, jakiej jest narodowości czy wyznania. Nie można pogodzić się z tym, co się dzieje w kraju: z przemocą, aresztowaniami. Tu jest bardzo potrzebna nasza wspólna siła, wspólny głos, solidarność. Chodzi nam wszystkim o jedno – o wolność i niezależność Białorusi.

– W polskiej debacie publicznej czasem pojawiają się stwierdzenia, że Alaksandr Łukaszenka prowadzi dobrą dla polskich interesów politykę, bo broni Białorusi przed rosyjskimi wpływami, a tamtejszych Polaków wręcz chroni przed nacjonalizmem białoruskim. Jak się pani odniesie do tych tez?

– Uważam, że Alaksandr Łukaszenka teraz nikogo nie broni, ale stanął przeciwko swojemu narodowi. Nas nie trzeba przed nikim bronić. Chcemy tylko normalności na Białorusi, w której mieszkamy od wieków. Chcemy, by była niepodległa i suwerenna i niedopuszczalne są jakiekolwiek ingerencje. I nigdy się nie zgodzę ze stwierdzeniem, że Łukaszenka jest obrońcą kogokolwiek i czegokolwiek oprócz własnej władzy oraz siebie samego.

Grodno: Związek Polaków na Białorusi solidarny z prześladowanymi FOTO WIDEO

– Ostatnio nawet białoruski prezydent prosił o wsparcie militarne Putina przed jakimś tajemniczym zagrożeniem zewnętrznym i nawet przerzucił na zachodnią granicę oddziały wojskowe.

– On zamierza bronić swojej władzy wszystkimi możliwymi sposobami i to, co zrobił pokazuje, jakim jest obrońcą suwerenności Białorusi. Jest człowiekiem sowieckiej nomenklatury i najbardziej prorosyjskim politykiem w kraju. To człowiek, który ubolewał nad rozpadem Związku Sowieckiego. Gdy jedzie do Moskwy twierdzi, że przyjechał do stolicy swojej ojczyzny. Nazywa Białoruś „lepszą Rosją”. Nie interesuje go niepodległość Białorusi i wola narodu. To uzurpator.

– Jakie są nastroje Polaków i Białorusinów, z którymi się Pani spotyka?

– Każdy bardzo przeżywa to, co się tu dzieje. Polacy bardzo się martwią losem niezależności kraju. Mamy do czynienia z pozytywnym zrywam, czuje się jedność i solidarność. Jednak jest też niepokój, bo nikt nie chce przelewu krwi, ale do pozytywnego końca droga jest jeszcze daleka. Krew się zresztą już przelała i ludzie to przeżywają i czuć też pewien smutek. Gdy byłam na niedzielnej akcji solidarności w Grodnie, zobaczyłam uśmiechnięte, wesołe twarze. Miałam wrażenie, że jestem jakiejś imprezie w Warszawie. Dawno nie widziałam tyle pozytywnych uczuć. Sytuacja nie jest łatwa i szybko się nie rozwiąże i potrzeba dużo siły wytrwałości i solidarności.

– Czego pani oczekuje o polskich władz i Polaków?

– Dziękuję polskiemu rządowi za wsparcie, a rodakom w kraju z organizowanie akcji wsparcia dla Białorusi. I proszę o pomoc na arenie międzynarodowej i zwykłą ludzką solidarność. Chce też podziękować dziennikarzom, a szczególnie dziennikarzom Biełsatu, za ich odwagę i ogrom pracy – pokazują polską solidarność i sprawiają, że sytuacja tu jest znana w Polsce i na świecie.

jb/belsat.eu

Wiadomości