Ambasadorowie Grupy Wyszehradzkiej przekazali pomoc medyczną i zobaczyli front w Donbasie

Ambasadorowie Polski, Czech, Słowacji i Węgier na Ukrainie odwiedzili dziś punkt kontrolny Zołote w obwodzie ługańskim w Donbasie. Przejście znajduje się na linii rozgraniczenia między terytorium kontrolowanym przez władze w Kijowie i terenem niebędącym pod ich kontrolą.

Piesze i samochodowe przejście w Zołotem strona ukraińska otworzyła w listopadzie. Prorosyjscy separatyści nie przepuszczają jednak ludzi ani samochodów na swoją stronę.

– Punkt kontrolny „Zołote” jest otwarty codziennie od 8 rano do godz. 16. Przepuszczane są osoby zmierzające do tzw. szarej strefy. Możemy też przepuszczać obywateli na terytorium Ukrainy tymczasowo niekontrolowane, jednak druga strona – prorosyjscy separatyści – nikogo nie przepuszczają – powiedział PAP dowódca ługańskiego oddziału straży granicznej Jurij Petriw.

Jak zaznaczył, od otwarcia punktu kontrolnego doszło do trzech prób przekroczenia linii rozgraniczenia w punkcie Zołote, dwie osoby próbowały przedostać się na teren samozwańczej republiki samochodami i jedna pieszo, jednak wszystkim separatyści odmówili wstępu.

– Nasz punkt jest otwarty, a tamta strona nie otwiera, nie wiadomo z jakiego powodu – powiedział PAP przedstawiciel Specjalnego Centrum Kontroli i Koordynacji w Zołotem, Illia Szenko. – Znajdujemy się tutaj stale. Kontrolujemy, czy dochodzi do strzałów, wybuchów z tamtej strony. Okresowo są one odnotowywane, słyszymy to, rejestrujemy, raportujemy – wskazał.

W obwodzie ługańskim otwarte są trzy punkty kontrolne na linii rozgraniczenia, jednak przedstawiciele tzw. ŁRL przepuszczają ludzi tylko przez jeden – w Stanicy Ługańskiej.

Wcześniej tego dnia ambasadorowie krajów Grupy Wyszehradzkiej spotkali się z szefem ługańskiej obwodowej administracji Serhijem Hajdajem i przekazali pomoc dwóm miejscowym placówkom medycznym.

Ługańska Obwodowa Przychodnia Kardiologiczna w Lisiczańsku dostała sprzęt diagnostyczny.

– Zapewniam, że zaczniemy go używać już 10 minut po przekazaniu. O takie urządzenie prosiłem kilka lat – powiedział dyrektor placówki Ołeksandr Wiazowyk.

W 2014 roku w związku z konfliktem lekarz opuścił opanowaną przez separatystów samozwańczą tzw. Ługańską Republikę Ludową.

– Przyjechaliśmy tutaj bez niczego, wszystko stworzyliśmy własnymi rękoma – dodał.

Ługański Obwodowy Dziecięcy Szpital Kliniczny otrzymał 5 tys. wyprodukowanych przez słowacką firmę testów typu PCR na obecność koronawirusa.

– To dla nas bardzo cenny prezent – podkreśliła dyrektor szpitala Switłana Oszeko

Dodała, że w placówce były już leczone dzieci chore na Covid-19. Jak wyjaśniła, testy będą wykorzystane do diagnostyki zarówno dzieci, jak i pracowników medycznych.

Oszeko zwróciła uwagę, że budynek, w którym mieści się szpital, był zniszczony, a sprzęt jest przestarzały. Od 2015 roku szpital otrzymuje pomoc od Słowacji (w 2014 roku wybuchł konflikt z prorosyjskimi separatystami), wśród darów znalazły się generatory prądu. Jak wyjaśniła dyrektor, szpital znajduje się niedaleko punktu kontrolnego i w ostrej fazie konfliktu „praktycznie każdego dnia wyłączano światło”.

– Po wybuchu wojny brakowało wszystkiego, łóżek, pościeli, ogrzewania – dodała.

Wcześniej w czwartek ambasadorowie V4 spotkali się z szefem ługańskiej administracji obwodowej, z którym rozmawiano m.in. o perspektywach współpracy z tym regionem.

– Przyjechaliśmy tu w związku z przekazywaną pomocą, ale tutaj są też możliwości, by wspólnie zarabiać pieniądze, by prowadzić handel – zaznaczył po spotkaniu z Hajdajem ambasador RP Bartosz Cichocki.

Zauważył, że Polska, jak i reszta krajów Grupy Wyszehradzkiej, prowadzi też projekty w dziedzinie obronności.

– Ukraińscy żołnierze bronią nie tylko swojego kraju, ale też naszych państw. Dlatego ważne jest dla nas, by polepszyć ich warunki pracy – wskazał.

Ambasador Słowacji Marek Szafin oznajmił: „Wspólnymi wysiłkami możemy zebrać więcej pomocy”.

Hajdaj oświadczył, że podczas spotkania omówiono m.in. dotychczasową pomoc udzieloną regionowi, jak i przyszłą współpracę.

– Nie chcemy ciągle być obwodem, który prosi o pomoc. Chcemy tworzyć też partnerskie stosunki – zaznaczył.

Członek „grupy Wagnera” wycofał nakład swojej książki o walkach w Syrii. Nie chciał narazić się „kucharzowi Putina”?

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości