Ambasador Rosji: porównywanie wydarzeń na Krymie do integracji z Białorusią to prowokacja!


Michaił Babicz zapewnia, że nie ma „żadnej korelacji” pomiędzy wydarzeniami na Krymie w 2014 roku, a pogłębianiem relacji rosyjsko-białoruskich.

Podczas zwołanej na dziś konferencji prasowej dyplomata zauważył, że w mediach pojawiają się próby przeprowadzania paraleli pomiędzy kryzysem krymskim i obecnym dążeniem Rosji do głębszej integracji z Białorusią.

– Rozpatrujemy to jako przykład otwartej, całkowicie jawnej, cynicznej prowokacji informacyjnej – oznajmił Michaił Babicz.

Dodał, że nie ma mowy o „żadnej korelacji” pomiędzy wydarzeniami na Krymie w 2014 roku, a stosunkami Rosji i Białorusi.

– Można było głupotą odpowiedzieć na głupotę i chamstwem na chamstwo. Ale czy byłoby to oznaką wielkiej mądrości lub cechą wysokich umiejętności dyplomatycznych? – pytał retorycznie rosyjski dyplomata. – Czyż całokształt naszych białorusko-rosyjskich stosunków, ich skala, ich perspektywy i ich znaczenie historyczne są tyle warte, abyśmy teraz zaczynali jakąś bezsensowną karczemną awanturę?

Ambasador Rosji na Białorusi: Nikt nikogo nie wchłania

Opinię, że Kreml może nosić się z zamiarem „wchłonięcia” Białorusi, wyrażają niektóre media i analitycy w obu krajach. Komentatorzy w Rosji dopuszczają możliwość postawienia przez Rosję na rozwój Państwa Związkowego jako na sposób, który pozwoliłby prezydentowi Władimirowi Putinowi na dalsze rządy – bez naruszania konstytucji – po zakończeniu w 2024 roku jego obecnej, drugiej pod rząd kadencji prezydenckiej.

Babicz powiedział także, że Moskwa nie nalega na uznanie przez władze w Mińsku przynależności Krymu do Rosji. Odwołując się do niedawnej wypowiedzi prezydenta Alaksandra Łukaszenki na ten temat, Babicz poinformował, że Rosja nie uważa za potrzebne komentowania tego oficjalnego stanowiska.

Rosyjski ambasador w Mińsku ma ujarzmić Alaksandra Łukaszenkę

Łukaszenka na dorocznej konferencji prasowej 1 marca powiedział, że nie zamierza zmieniać swego oficjalnego stanowiska w sprawie Krymu, tzn. uznać go za część Rosji. Wskazał, że jako świadek podpisania memorandum budapeszteńskiego z 1994 r., uznającego Krym za terytorium Ukrainy, nie może podpisać czegoś sprzecznego z tym postanowieniem.

– Co to zmieni, jeśli powiem dzisiaj, że Krym jest rosyjski – pytał, dając do zrozumienia, że taka zmiana przyniosłaby Mińskowi polityczne straty.

Odnosząc się do stanowiska władz Białorusi, ambasador Babicz skomentował dziś też ostrą krytykę pod adresem swojej własnej działalności, z którą w ostatnich dniach wystąpiło MSZ w Mińsku. I sam stanął w swojej obronie.

– Skąd taka histeria? Może komuś wydawało się, że ambasador to taka „wańka-wstańka”? Gdzieś poszedł, coś powiedział. I ci ludzie może zapomnieli, że zgodnie z prawem międzynarodowym to najwyższy przedstawiciel swojego państwa – oznajmił Babicz.

Białoruś to nie region Rosji! – Mińsk przywołuje do porządku rosyjskiego ambasadora

Ambasada Rosji, która organizowała jego konferencję prasową, odmówiła akredytowania na nią dziennikarzy Biełsatu. Dziś, przed samym początkiem spotkania, o tym, że nie wezmą w nim udziału, poinformowały redakcje innych niezależnych mediów: gazet Nasza Niwa i Narodnaja Wola, portalu tut.by, agencji prasowej BiełaPAN oraz Euroradia.

Ambasador Rosji ostrzega Białoruś przed wejściem do Unii… i Biełsatem

dr, cez/belsat.eu wg rbc.ru, PAP

Zobacz też
Komentarze