Alena Tankaczowa po trzech latach „wygnania” wróciła na Białoruś


Pochodzącą z Rosji białoruską obrończynię praw człowieka w 2014 roku deportowano za… zbyt szybką jazdę samochodem.

Dziś o północy zakończył się termin wbitego do jej paszportu zakazu wjazdu do kraju, a już przed południem Tankaczowa była na białorusko-litewskim przejściu granicznym Kamienny Łoh. Jej „powitalne” zdjęcie opublikował szef Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” Aleś Bialacki.

– Na granicy nie było nic nadzwyczajnego. Surowi białoruscy pogranicznicy poprosili o paszport, postawili pieczątkę i przepuścili – opisał to spotkanie spotkanie z Białorusią bloger Jauhien Lipkowicz, który jechał z Tankaczową tym samym autokarem z Litwy.

Alena Tankaczowa (Jelena Tonkaczowa) jest obywatelką Rosji, ale od wielu lat mieszkała na Białorusi, gdzie była znaną obrończynią praw człowieka, kierując organizacją Centrum Transformacji Prawnej. W maju 2014 roku cofnięto jej kartę stałego pobytu.

Oficjalnym powodem było kilkakrotne złamanie przepisów drogowych. Ostatnie z nich polegało na przekroczeniu prędkości o 10 km, Drogówka uznała więc, że Tankaczowa stanowi „zagrożenie dla porządku publicznego”, a sąd niebawem odebrał jej zezwolenia na pobyt stały na Białorusi. Ostatnie trzy lata mieszkała na Litwie.

DR, cez/belsat.eu

 

Zobacz też
Komentarze