Aleksiej Nawalny na celowniku


Aleksiej Nawalny od dawna psuje krew kremlowskiej elicie władzy. Źródło: screen z kanału Youtube Aleksieja Nawalnego

Lider rosyjskiej opozycji zaatakował znanego propagandystę Władimira Sołowjowa i walczy o wolne wybory w Moskwie. Czy to powód dzisiejszego zatrzymania?

Dziś rano pod dom Aleksieja Nawalnego w Moskwie podjechał autobus policjantów. Zatrzymali opozycjonistę, kiedy wyszedł pobiegać. Obecnie przebywa w komisariacie MSW dzielnicy Daniłowskiej. Według słów adwokata Nawalnego, zatrzymanie ma związek z naruszeniem zasad organizacji imprezy masowej. Na razie nic więcej nie wiadomo. Może chodzić o ostatnie, niedzielne protesty przeciw odsuwaniu opozycji od wyborów do moskiewskiej rady miejskiej. Lub wezwania Nawalnego do organizacji dużej manifestacji 27 lipca.

Oprócz tego opozycjonista od przedwczoraj toczy zażarty spór z pupilem Kremla, jedną z ważniejszych gwiazd rosyjskiej propagandy, dziennikarzem Władimirem Sołowjowem. I choć to akurat nie jest oficjalną przyczyną zatrzymania, to pokazuje, jak bardzo Nawalny zalazł władzy za skórę w ostatnim czasie.

Propaganda z Como

Aleksiej Nawalny znalazł dowody, że Władimir Sołowjow od 2009r. posiada prawo pobytu we Włoszech. Dziennikarz, wraz z rodziną, jest włoskim rezydentem podatkowym i właścicielem nieruchomości nad alpejskim jeziorem Como.

– Chciałbym Pana zapytać signore, czy Pan i Pana rodzina posiadają prawo pobytu we Włoszech, kraju, który wprowadził sankcje przeciw Rosji? – Nawalny pytał Sołowjowa na Twitterze.

Dziennikarz chyba się zdenerwował, bo odpowiadał opozycjoniście ostro i na „ty”.

– Jest mi potrzebne do wyjazdów. Ten status z emigracją nie ma nic wspólnego. Wysłali ci już linki z wyjaśnieniami – odpowiadał wczoraj Nawalnemu Sołowjow.

Awantura się rozkręcała. Prowadzący publicystykę w stacji Rossija24 Sołowjow zarzucał opozycjoniście, że załatwił sobie zwolnienie od służby wojskowej, że robił brudne interesy z Nikitą Biełychem, odsiadującym wyrok za korupcję byłym gubernatorem obwodu kirowskiego. A nawet, że Nawalny częściej bywa za granicą i otrzymuje spoza Rosji pieniądze za pomocą kryptowaluty bitcoin.

Opozycjonista nie pozostawał dłużny. Pytał się Sołowjowa jak to jest, że w jednym ze swoich programów zapewniał, że wysłałby swoje dzieci do Syrii z automatem w ręku, żeby walczyły za Rosję, a tymczasem wysłał je do willi nad Como? Nawalny zarzucił Sołowjowowi, że wczorajszą audycję w radiu Wiesti FM prowadził przez telefon z Włoch.

 

Dziennikarz tłumaczył się, że miał kilka dni wolnego, więc pojechał odpocząć. Sprawa może miałaby humorystyczny charakter towarzyskiej przepychanki, gdyby nie fakt, że Sołowjow to filar rosyjskiej propagandy. W państwowej telewizji codziennie niemal krytykuje Zachód, Ukrainę i zapewnia, że liczą się tylko wartości patriotyczne. Brutalnie atakuje opozycję i punktuje, że żyje ona na pasku Zachodu i za zagraniczne pieniądze. Tymczasem, tak jak w przypadku wielu ludzi z rosyjskiej elity władzy, okazało się, że podatki płaci za granicą, tam inwestuje i od lat buduje sobie na Zachodzie bezpieczny azyl.

Wojna o Moskwę

Na swoim blogu Aleksiej Nawalny powiązał sprawę Sołowjowa z wyborami do moskiewskiego samorządu. Odbędą się 8 września. I dla opozycji miały być testem. W atmosferze spadających notowań Władimira Putina i powszechnej apatii właśnie w najbardziej liberalnej i skłonnej do buntu Moskwie opozycja upatruje szans na zdobycie przyczółka. Tyle, że władze nie chcą dopuścić kandydatów opozycji do wyborów. Przeciw antydemokratycznym decyzjom w ostatnią sobotę w Moskwie wyszło demonstrować ponad 20 tys. osób.

– Dopóki nie nauczymy się wychodzić na ulice i stać na nich tak długo, jak będzie trzeba, będziemy karmić tych krwiopijców. Będą wolne wybory, Sołowjow straci swoje wille w Como – napisał Nawalny podsumowując sprawę gwiazdy propagandy.

Wcześniej wezwał do potężnych manifestacji w najbliższą sobotę 27 lipca. Po dzisiejszym zatrzymaniu wiele wskazuje, że sam nie będzie mógł wziąć w nich udziału. Władza zaś chcąc stonować nastroje i stłamsić opozycję, tylko podgrzeje emocje.

Kucharz Putina zwalcza niezależnych kandydatów w Moskwie

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze