Aktywiści porządkowali Kuropaty


Miejsce pochówków dziesiątków tysięcy ofiar stalinowskiego terroru jest praktycznie zapomniane przez białoruskie władze. Dbają o niego jedynie niezależne organizacje społeczne.

Stowarzyszenie „Wiartanie pamjaci” (Pol. „Przywracanie Pamięci”) zorganizowało dziś akcję porządkowania podmińskiego lasu, w którym w latach 30 XX w. chowano skazańców masowo rozstrzeliwanych w mińskich więzieniach. Akcja odbyła się po raz czwarty.

Wolontariusze podkreślają, że mają niewielką nadzieję,  że porządkowaniem miejsca pamięci zajmie się jego prawowity właściciel – czyli leśnictwo barauliańskie.  W czasie rządów Łukaszenki, władze w imię polityki gloryfikacji czasów ZSRR praktycznie ignorowały istnienie podmińskiego miejsca pamięci. Nigdy nie złożył tam kwiatów również Łukaszenka. Jedynym aktem ze strony oficjalnych czynników było zainstalowanie pobliżu masowych grobów tablicy z napisem „Strzeżcie las”. O Kuropaty dbają jedynie woluntariusze. Bywa również tak, że pamiątkowe krzyże padają ofiarą „nieznanych sprawców”. Ostatnio Kuropaty odwiedzili podczas swoich wizyt na Białorusi: szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski i pełnomocnik rządu ds. kontaktów zagranicznych Anna-Maria Anders.

Jb/ WWW.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze