5 grodzieńskich zjaw – gdzie w Grodnie można spotkać ducha w noc Dziadów

Z archiwum Biełsatu

Jeżeli przypadkiem znajdziecie w nocy 2 listopada w Grodnie i zapragniecie poczuć prawdziwą, opisywaną przez Mickiewicza atmosferę białoruskiego święta zmarłych poznajcie pięć miejsc nawiedzanych przez duchy.

„Król-zjawa”

Historię o duchu Stefana Batorego, który w nocy zjawia się na placu Sowieckim (dawniej Rynkowym i Batorego) w centrum miasta można usłyszeć od miejscowych przewodników. Batory pochodził z Transylwanii – ojczyzny krwawego Włada III Tepesza, który trafił do literatury jako hrabia Drakula.

img_6298
Ulica Sowiecka w Grodnie

Sam jednak król nie wykazywał krwiożerczości. Historycy portretują go jako dobrego władcę Rzeczypospolitej. Na pewno miał on pewną skłonność do Grodna, co jeden z miejscowych przewodników tłumaczy tak:

„Chodzą słuchy, że „uciekł” do Grodna od swojej 53 letniej żony, z którą musiał się ożenić dla zdobycia tronu. I właśnie Grodno uczynił swoją siedzibą. W Farze Witoldowej (zburzonym w czasach sowieckich Kościele Najśw. Marii Panny – Belsat.eu), która znajdowała się przedtem w miejscu dzisiejszego placu Sowieckiego (tam gdzie teraz pojawia się jego duch) spoczęły na pół roku królewskie zwłoki.

Wielu nie wierzyło w naturalną śmierć monarchy, i dlatego postanowiono wydobyć go z grobu i przeprowadzono pierwszą na terytorium Europy Wschodniej analizę szczątków króla. Stefan Batory w swojej ostatniej woli oświadczył, że chce być pochowany w Grodnie, jednak członkowie jego dworu jeszcze pół roku zastanawiali się, co robić z ciałem. Na koniec więc trafił na Wawel, by spocząć w towarzystwie innych władców Rzeczpospolitej. Jednak tak lubił Grodno, że wraca to po dziś”.

Poltergeist „Czerwonej gwiazdy”

Grodzieńszczanie opowiadają o złośliwym duchu pojawiającym się w kinie „Czerwona Zorka” („Czerwona gwiazda”). Na tłuczenie się kieliszków i szklanek „z nieznanych przyczyn” skarży się barman baru Charlie umiejscowionego w budynku kina.

Główny inżynier techniczny kina, który pracuje tam już 41 lat wprost o duchu nie chce mówić, jednak sam opowiada tajemniczą historię sprzed 40 lat.

img_6257
Kino, w którym straszy

„Pracownicy kina po prostu stali sobie, palili papierosy, żartowali. Wspominali przy tym założyciela kina. Mówili „nie możliwe, że on nas nie słyszy” i zaczęli krzyczeć „Sztabs-kapitanie Monasterski, czy nas słyszysz!?” – A tu nagle BUM!” – spadło okno lufcika. Wszyscy się rozbiegli. Nikt nie wiedział o chodzi – okno zawsze działało bez zarzutów.

Sztabs-kapitan Monastyrski rozpoczął budowę swojego kina w 1914 r. Z początku miało nazywać się „Eden”, jednak jego twórcy nie udało się wyświetlić ani jednego filmu. Wkrótce wybuchła wojna, a jego wysłano na front.

W latach 70 XX w. doszło jeszcze do innego tajemniczego wydarzenia:

„Przyjechało do nas KGB i zaczęło szukać jakiegoś tajemniczego ukrytego odbiornika radiowego. Wszystko obeszli, wszędzie zaglądali. Jednak wyszyli z niczym. Tymczasem przechodzę rano, a moja aparatura nagłośnieniowa nadaje na cały regulator „Radio Majak”. usiłowałem to wyłączyć i nic to nie dało. Wtedy KGB nic nie znalazło, jednak musiał być u nas jakiś donosiciel Nie umiem wytłumaczy, co to było. Ale potem, gdy zmieniliśmy aparaturę wszystko zniknęło” – mówi pracownik kina.

Dobry duch Teatru Lalek

Dla artystów grodzieńskiego Teatru Lalek duch to nie legenda, ale realna istota, z którą przez dziesiątki lat zdążyli się zżyć, a nawet zaprzyjaźnić. Pani H., która poświęciła teatrowi 34 lata życia opowiada swoją historię spotkania z duchem.

img_6248
Grodzieński Teatr Lalek

„O duchu usłyszałam, gdy przyszłam tu do pracy. Byłam wtedy bardzo młoda. Były u nas takie małe stare garderoby – podobne do zakonnych cel. Bywało, ze siedziałeś w jednej z nich, cicho, pusto, wiadomo, że nikogo nie było w teatrze oprócz ochroniarza, który siedzi gdzieś daleko w swoim pokoju. I nagle słyszysz jakieś dźwięki „tup-tup-tup”. Wsłuchujesz się, a tu gdzieś drzwi „Stuk, klap” i rozumiesz wtedy, że to duch.

Budynek grodzieńskiego Teatru Lalkowego, ma już ponad 250 lat. I mimo wszelakich zmian historycznych przez ten cały czas pełni funkcję teatru. Po pojawieniu się niewyjaśnionych zjawisk aktorzy zaczęli przekopywać się przez archiwa i dowiedzieli się, że w czasach carskich w jednej z garderób mieszkał artysta, który cierpiał z powodu nieodwzajemnionej miłości. Młodzieniec nie wytrzymał cierpienia i powiesił się.

Ale nie wiem czy to ten konkretny duch, czy duch teatru” – zastanawia się H.

Zjawa telegrafisty-oszusta w Piarasiełku

Inny grodzieński upiór zamieszkuje okolice podgrodzeńskiej wsi Piaresiełko. Historię o nim opowiada przewodniczka Hanna, która sama interesuje się lokalnymi duchami

img_6272
Piaresełka

„W archiwach znajdują się dokumenty, że pod koniec XIX wieku powiesił się tu miejski telegrafista. Słyszałam, że był oszustem, który ukradł dużo pieniędzy, a do tego tonął po uszy w długach. Nie wytrzymał tego wszystkiego i popełnił samobójstwo. Na jego grobie leży kamień i gdzie byś go nie przełożył zawsze wraca na to samo miejsce. Nie znalazłam tego grobu., ale myślę, że lepiej w nocy po Piaresiełku nie chodzić.

Mieszkańcy okolicy jednak nie potwierdzili istnienia zjawy, a na moje pytanie zareagowali pukaniem się w głowę

Biała Dama

Widziadło upodobało sobie Klasztor Bazylianek. W czasach sowieckich znajdowało się tam muzeum religii i ateizmu, a obecnie Cerekiew Narodzenia Pańskiego i Bogarodzicy oraz prawosławny klasztor żeński.

„Biała dama” – najbardziej znany grodzieński duch, którego na kartach swojej powieści o takim samym tytule umieścił pisarz Alaksandr Karpiuk.

img_6277
Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy

W swojej powieści opisał niezwyczajną, pełną przygód średniowieczną historię nieszczęśliwej kobiety – szlachcianki – Kaciaryny Wałkowicz. Bohaterka powieści trafiła do klasztoru za zabicie męża, który siłą ją porwał z domu rodzinnego zmusił do ślubu i potem się nad nią znęcał. Biorąc pod uwagę, ze Karpiuk przez wiele lat pracował w Muzeum Religii i Ateizmu, można się zastanawiać na ile to co opisał było prawdą.

Nina Iwanouna, która w 1980 r. pracowała z Karpiukiem uważa, że cała opisana w książce historia to fikcja literacka. Ale jednocześnie jest przekonana, że Biała Dama istnieje.

PM/JB belsat.eu

Zobacz też
Komentarze