31 tysięcy osób zatrzymano od początku protestów. Ludzie są gotowi dalej manifestować

Według statystyk prowadzonych przez obrońców praw człowieka, tylko w zeszłym miesiącu zatrzymano 3,8 tys. Białorusinów. Socjolog Andrej Wardamacki podkreśla, że oponenci Alaksandra Łukaszenki są gotowi do dalszych protestów.

W listopadzie ponad 700 osób zostało ukaranych grzywnami w wysokości prawie 384 tys. rubli, czyli 554 tys. złotych. Oznacza to, że każdy ze skazanych zapłacił średnio po 800 złotych. 1670 osób zostało pozbawionych wolności, razem na ponad 21 tys. dni, średnio na 12 dni.

Najczęściej zatrzymani są sądzeni na podstawie kodeksu wykroczeń, ale coraz częściej stosowany jest kodeks kryminalny.

Operatorka Biełsatu oskarżona o organizację zamieszek

Socjolog Andrej Wardamacki nie komentuje tych danych, ale regularnie prowadzi badania w małych grupach (grupy fokusowe). Jego zdaniem, białoruskie społeczeństwo znacznie się zmieniło i uczestnicy manifestacji są gotowi do poniesienia pewnych kosztów (areszt, grzywna) walcząc o cele polityczne.

– Najważniejsza dla ludzi jest nie negatywna, a pozytywna część wyjścia na ulice. To psychologiczna konieczność, jak doładowanie i otrzymanie pozytywnej energii od ludzi, którzy cię otaczają i samego wydarzenia – dodał.

Zwraca też uwagę, że wychodzący na ulicę to ludzie, którzy porównują poziom życia Białorusinów do krajów sąsiednich, a nie do Białorusi lat ‘90, jak robi to Alaksandr Łukaszenka i jego zwolennicy. Już w pierwszej połowie roku wzrosła liczba Białorusinów negatywnie oceniających sytuację gospodarczą – na przełomie 2019 i 2020 roku takich osób było 38%, a na przełomie marca i kwietnia 61%. Mieszkańcy Białorusi negatywnie ocenili też walkę władz z koronawirusem. Dla 60% uczestników obecnych manifestacji podstawową motywacją dla wyjścia na ulice jest sprzeciw wobec agresji organów ścigania.

Mińsk: Marsz Emerytów otoczony przez OMON ZDJĘCIA

pp/belsat.eu wg Spring96, Tut.by

Wiadomości