Białoruski sektor państwowy: podwyżki, zwolnienia i polityczna cisza

Po sfałszowanych w zeszłym roku wyborach prezydenckich i protestach w państwowych gigantach, reżim postanowił pozbyć się niewygodnych pracowników, a pozostałych udobruchać podwyżkami pensji. Biełsat przyjrzał się sytuacji w największych zakładach.

Były pracownik największego białoruskiego producenta nawozów potasowych Biełaruskalij, a obecnie lider komitetu strajkowego tego przedsiębiorstwa Hleb Sandras powiedział, że w wielkich przedsiębiorstwach sytuacja jest spokojna.

Hleb Sandras, zdj.: Alisa Hanczar/Biełsat

Niektórzy decydują się na zwolnienie. Wiele osób jest jednak nadal gotowych do pracy nawet za 700-800 rubli miesięcznie, czyli 1050-1200 złotych.

– Nie można powiedzieć, że jest to jakaś masowa tendencja, ale ludzie odczuwają niestabilność – mówi Sandras.

Ze względu na sankcje, którymi został objęty Biełaruskalij, jeden z zakładów ma być remontowany, a drugi zmienił profil i produkuje zwykłą białą sól. Ograniczenia nałożone przez UE nie dotyczą jednak bieżących kontraktów, dlatego na efekt sankcji trzeba będzie poczekać 6-10 miesięcy.

Białoruś zwiększa wydatki na aparat państwowy

Szef komitetu strajkowego Grodno Azotu Juryj Rawawy tłumaczy, że pensje w zakładzie wzrosły od sierpnia zeszłego roku o 30 procent, choć jeszcze w marcu 2020 r., czyli przed sfałszowanymi wyborami, kierownictwo zakładu zapewniało, że żadnych podwyżek nie będzie ze względu na pandemię. Pierwsza podwyżka miała miejsce już w sierpniu, po tym, jak powstał komitet strajkowy. Na początku listopada, gdy zaczęły się strajki, znów podwyższono pensje.

Juryj Rawawy, zdj.: Wasil Małczanau/Biełsat

Unijne sankcje są obchodzone, według komitetu, między innymi, poprzez oznaczanie produkcji rosyjskimi etykietami.

Komitet strajkowy informuje, że zwolniono około 50 osób, a ogółem zwolniło się około pół tysiąca. Pojawiło się wielu nowych pracowników, ale wciąż są poszukiwani kolejni.

Co do strajku, to Juryj Rawawy twierdzi, że gotowa do niego jest garstka robotników.

Łukaszenka świętował 25-lecie produkcji kombajnów. Przedsiębiorstwo jest de facto bankrutem

Anonimowy pracownik rafinerii w Mozyrzu powiedział Biełsatowi, że przedsiębiorstwo pracuje w normalnym trybie. Ludzie są zadowoleni z zarobków i pakietów socjalnych. Po zeszłorocznych protestach zwolniono niektórych pracowników i obecnie nikt nie protestuje.

– Ale ludzie nie są zadowoleni z tego, że władza nie ma legitymacji społecznej. Powstrzymuje ich strach przed utratą pracy. Co najmniej 70 procent pracowników jest przeciwko tej władzy – dodaje.

Pracownik innego zakładu Naftazawodmantaż tłumaczy, że jego kierownictwo, choć popiera władze, to nie zwalniało nikogo za udział w protestach i nie zachęcało do wyrażania poparcia dla reżimu.

– Próbują żyć, jakby nic się nie stało – dodał.

Litwa wstrzyma przewóz koleją białoruskich nawozów sztucznych

W Białoruskim Zakładzie Metalurgicznym BMZ w ciągu roku trzykrotnie podwyższano pensje, za każdym razem o 5 procent. Pracujący tam Alaksandr powiedział Biełsatowi, że dopiero w sierpniu obcięto premię.

– Ludzie rozumieją, że płacą im za milczenie. Ale milczą. Co będzie dalej, nie wiadomo. Nie ma wiary w stabilność – zaznacza.

Według niego, z powodów politycznych zwolniono co najmniej 40 osób. Niektórym nie przedłużono umów. Wiele osób zwalnia się samemu i zmienia pracę: ktoś zostaje kierowcą TIRa, a ktoś informatykiem.

Alaksandr twierdzi też, że sprzęt się często psuje, ponieważ ograniczono wydatki na remont, w tym części zamienne. Kierownictwo stara się wypełnić plan i nie zwraca uwagi na stan techniczny maszyn i BHP.

Rosyjskie linie zwiększają liczbę lotów do Mińska. Belavia chce częściej latać do Rosji

W białoruskich liniach Belavia – według jednego ze zwolnionych pracowników – są gotowe listy kolejnych osób do zwolnienia. Wielu pracowników odchodzi samemu. Większość samolotów stoi w związku z sankcjami nałożonymi na Białoruś za zmuszenie w maju do lądowania samolotu linii Ryanair lecącego z Aten do Wilna. Ale od sierpnia podwyższono pensję o 10 procent i kierownictwo obiecuje jednorazową premię w wysokości 870 rubli, czyli 1300 złotych.

– Wszyscy się boją, co będzie, gdy skończą się [wakacyjne] loty do Turcji i Egiptu. Wtedy będą przerwy w pracy. Jesienią i zimą wiele samolotów zostanie odesłanych na badania techniczne – dodaje.

Belavia. Zdj.: Biełsat

Według Biełstatu, średnia pensja w lipcu, wynosiła przed opodatkowaniem 1472 ruble, czyli 2237 złotych. W sektorze przemysłowym najwięcej zarabiają górnicy, średnio 2672 rubli, czyli ponad 4 tysiące złotych, najmniej w zakładach odzieżowych 1032 ruble, czyli 1568 złotych.

pp/belsat.eu wg inf.wł.

Wiadomości