W samolocie Rynaira znowu „bomba”. Równo tydzień po specoperacji służb Łukaszenki

Z powodu „zagrożenia lotniczego” w Berlinie wylądował wczoraj wieczorem awaryjnie samolot z Dublina do Krakowa.

Samolot lecący z Irlandii do Polski wylądował na lotnisku Willy Brandt Berlin Brandenburg (BER) krótko po godzinie 20:00 czasu środkowoeuropejskiego.

– Samolot Ryanaira (…) zgłosił zagrożenie lotnicze i dlatego natychmiast otrzymał pozwolenie na lądowanie na lotnisku BER – mówił rzecznik lotniska.

Maszynę odstawiono na oddalony parkingu, na który przyjechały samochody policyjne i straż pożarna. Potem samolot został przeszukany przez policyjne psy. Policjanci także przeszukali bagaż pasażerów. Około 160 pasażerów zostało przetransportowanych do terminalu lotniska.

– Policja w trakcie badania samolotu nie wykryła żadnego niebezpieczeństwa – powiedziała później agencji AFP rzeczniczka berlińskiej policji.

Pasażerowie odlecieli do Polski pokładzie zapasowego samolotu.

Niemiecka policja nie podała żadnych szczegółów na temat przyczyn awaryjnego lądowania, jednak według dziennika Bild Zeitung było to zagrożenie bombowe, które okazało się bezpodstawne.

Dokładnie tydzień wcześniej, w niedzielę 23 maja niepotwierdzona później informacja o ładunku wybuchowym stała się pretekstem do zmuszenia do przymusowego lądowania innego samolotu Rynaira – lecącego z Aten do Wilna. W asyście myśliwca MiG-29 sprowadzono go na lotnisko w Mińsku, gdzie białoruskie służby aresztowały znajdującego się na jego pokładzie opozycyjnego dziennikarza Ramana Pratasiewicza i towarzyszącą mu obywatelkę Rosji – Sofiję Sapiegę.

Szef Ryanaira oskarżył białoruskie władze o uprowadzenie samolotu

Pratasiewicz wracał z Grecji do Litwę, gdzie ostatnio mieszkał, takim samym rejsem, którym tydzień wcześniej leciała liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouskaja, wracająca do Wilna z Forum Ekonomicznego w Delfach i serii spotkań z greckimi władzami. Wywołało to spekulacje, że celem operacji początkowo służb Łukaszenki miała być ona, ale z jakiegoś powodu wycofano się z tego planu.

Tajemnice „listu od Hamasu”. Reżim w Mińsku chciał uprowadzić samolot z Cichanouską?

– Celem operacji z uprowadzeniem samolotu rzeczywiście mogła być Cichanouskaja z delegacją i jedną z wersji, która jest teraz rozpatrywana, jest zamach. Poinformowały nas o tym służby specjalne sąsiednich państw.– powiedział dziś jej doradca polityczny Franak Wiaczorka.

Przekonuje on, że konieczne jest śledztwo międzynarodowe, które dokładnie wskaże, kto i jak przygotowywał uprowadzenie samolotu.

– Mamy do czynienia z terrorystą. Myli się, jeśli myśli, że zdoła w ten sposób kogoś zastraszyć – skomentował działania Alaksandra Łukaszenki Wiaczorka.

Terroryzm Łukaszenki: reżim w fazie samozniszczenia?

cez/belsat.eu wg PAP, inf. wł

Wiadomości