„Niech żyje Białoruś!” Ostatnie słowa sądzonych w grodzieńskiej „sprawie Cichanouskiego”

Uładzimir Kniha, Jauhien Razniczenka i Zmicier Furmanau w grodzieńskim sądzie. Zdjęcie: Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna”

W Grodnie trwa proces zatrzymanych rok temu podczas wiecu z udziałem Swiatłany i Siarhieja Cichanouskich. Oskarżeni wygłosili dziś swoje mowy końcowe – poinformowało Centrum Obrony Praw Człowieka “Wiasna”.

Na ławie oskarżonych zasiedli Zmicier Furmanau, Jauhien Razniczenka i Uładzimir Kniha. Są oskarżeni o udział w działaniach poważnie naruszających porządek społeczny (zamieszkach), a Razniczenka i Kniha o użycie siły wobec milicjantów.

Chodzi o szamotaninę z agresywną kobietą podczas wiecu poparcia dla Swiatłany Cichanouskiej w maju ubiegłego roku w Grodnie. Podczas incydentu upadł na ziemię milicjant. Obrońcy praw człowieka uważają, że była to milicyjna prowokacja, a prowodyrka została zidentyfikowana jako prostytutka. Oskarżeni są uznani za więźniów politycznych.

Przebudził Białorusinów i przestraszył reżim. Siarhiej Cichanouski od roku przebywa w areszcie

Wygłaszając swoją mowę końcową Zmicier Furmanau oświadczył, że w kraju nastąpiła zapaść systemu prawnego.

– Ale ten antyspołeczny reżim się zmieni, a na jego miejsce przyjdą fajni Białorusini, którzy będą odradzać narodowe wartości, podnosić poziom życia obywateli Republiki Białoruś.

Więzień polityczny wyraził przekonanie, że Białoruś będzie jeszcze mogła być dumna ze swojej milicji, prokuratury, sądów, związków zawodowych, a przede wszystkim języka ojczystego, hymnu, flagi i godła.

– Dlatego, bez względu na wyrok wydany wobec mnie i moich przyjaciół, jestem przekonany, że wszystko będzie dobrze. Nie tylko dzięki takim nieobojętnym ludziom, którzy podtrzymywali nas na duchu swoimi listami i pocztówkami. Niech nasza Białoruś zawsze będzie słoneczna i kwitnąca, a w przyszłości niech będzie prawdziwym krajem do życia – powiedział Furmanau, nawiązując do nazwy bloga Siarhieja Cichanouskiego.

Więzień polityczny trafił do karceru i znowu nie spotkał się z rodzicami

Z kolei Jauhien Razniczenka podziękował wszystkich przychodzącym wspierać więźniów politycznych podczas procesów. Podkreślił, że oskarżenia zostały zmyślone.

– Zwyczajną rodzinną rozmowę o urlopie usiłuje się podać jako przygotowania do nielegalnych działań. Wysyłacie mnie dziś za kraty, bo ktoś uznał, że mogę zbiec tylko dlatego, że kilka razy wyjeżdżałem na wakacje. Mój dziadek do samej śmierci służył, mój ojciec także nosił mundur. Dlatego dobrze wiem, jak wygląda praca milicjanta. A my mi wmawiacie, że użyłem wobec niego siły! Nie, obywatele, nie tak mnie wychowano! Wszystkie działania służb uważam za prowokację, nie przyznaję się do winy i proszę o ułaskawienie – powiedział oskarżony nie kryjąc łez.

Uładzimir Kniha podkreślił, że incydent, do którego doszło 29 maja, to prowokacja przygotowana już wcześniej przez służby.

– Wszystkie fakty zostały przedstawione w materiałach sprawy, w nagraniach. Nie mam nic do dodania. Ludzie sami wyciągnęli już swoje wnioski. Dlatego powiem tylko: niech żyje Białoruś!

Prokurator Mikita Mysliwiec zażądał dla Furmanawa dwóch lat kolonii karnej, dla Razniczenki trzech i pół roku kolonii karnej, a dla Knihi czterech lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

Wyrok zostanie ogłoszony 2 środę, 2 czerwca.

Podczas tego samego wiecu zatrzymany został Siarhiej Cichanouski i aktywiści sztabu wyborczego jego żony. Opozycjonista trafił do aresztu w Mińsku, a następnie w Homlu. Jego sprawę prowadzi KGB.

Cichanouski zza krat: Będę siedział tak długo, jak ludzie na to pozwolą

mhm,pj/belsat.eu

Wiadomości