Listy o bombach w 118 białoruskich szkołach. Autor twierdzi że jest „wspólnikiem Pratasiewicza”

Do redakcji Biełsatu przychodzą informacje o rzekomym podłożeniu bomb w kolejnych białoruskich szkołach.

Biełsat otrzymał kopię listu, którą do jednej z placówek oświatowych miała wysłać osoba przedstawiająca się jako Paweł Boczejew. Autor twierdzi, że do podłożenia bomby w szkole zmusił go Raman Pratasiewicz i tylko on ponosi winę za ofiary ewentualne ofiary zamachu.

– Wybuch nie jest w żaden sposób związany z działalnością milicji czy innych organów Republiki Białoruś należy obwiniać tylko Romana, a nie milicję czy inne organy Białorusi – napisał rzekomy zamachowiec.

Dziś o godzinie 10:00 zgłoszono zagrożenie bombowe w szkołach w rejonach (powiatach – belsat.eu): smorgońskim, grodzieńskim, szczuczyńskim oraz w Grodnie, Bobrujsku, Mińsku, Mohylewie, Kalinkowiczach, Mozyrzu. W Bobrujsku ewakuowano uczniów z jednej ze szkół. Świadkowie poinformowali również, że widzieli dziś rano funkcjonariuszy OMON-u w pobliżu kilku placówek oświatowych w Mińsku.

Według autora listu, do podłożenia bomb miał go zmusić Raman Pratasiewicz. Zdj. nadesłane przez czytelników

Według oficjalnego oświadczenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych listy z wiadomościami o podłożeniu bomby otrzymało 118 mińskich szkół i regionalnych placówek oświatowych. W sumie zidentyfikowano ponad 270 odbiorców.

– Wszystkie miejsca zostały zbadane przez funkcjonariuszy organów ścigania – informacje okazały się nieprawdziwe. Obecnie trwają poszukiwania operacyjne mające na celu wyjaśnienie osób zaangażowanych w stwarzanie zagrożeń – napisano w komunikacie.

To kolejny przykład fałszywego alarmu bombowego na Białorusi w ostatnim czasie. 23 maja br. na adres lotniska w Mińsku przyszedł e-mail, w którym napisano, że palestyńska organizacja Hamas podłożyła bombę w samolocie relacji Ateny-Wilno. Białoruskie władze podały to jako powód zawrócenia samolotu i odesłania go na lotnisku w Mińsku.

Na miejscu okazało się, że na pokładzie nie było żadnej bomby, a milicja zatrzymała wracającego z Grecji opozycyjnego dziennikarza Ramana Pratasiewicza i jego partnerkę Sofiję Sapiegę. Dziennikarz, były redaktor opozycyjnego profilu NEXTA na komunikatorze Telegram, został uznany wcześniej przez białoruskie władze za terrorystę. A szefowie KGB i MSW zapowiadali, że takie osoby będą zatrzymywane w spektakularnych operacjach sił specjalnych. Sam Hamas stanowczo odżegnał się od wysyłania tego typu listu i nazwał ten akt „demonizacją narodu Palestyny”.

Tajemnice „listu od Hamasu”. Reżim w Mińsku chciał uprowadzić samolot z Cichanouską?

jb/ belsat.eu

Wiadomości