Białoruś: nowa ustawa uciszy „ekstremistyczne” media

Portal TUT.by dostał przeciek z treścią nowelizacji ustawy o mediach, która łamie konstytucyjne prawa dziennikarzy. Zakłada ona m.in. blokowanie portali, na których pojawiły się “treści ekstremistyczne” lub “zagrażające bezpieczeństwu narodowemu”.

Ustawa w nowej odsłonie pozostawi mediom bardzo wąskie pole działania, w praktyce uniemożliwiające rzetelne relacjonowanie, analizowanie i komentowanie sytuacji politycznej w kraju. Rozwiązuje za to ręce sądom i milicji, które miały problem z karaniem dziennikarzy za ich pracę – zgodną z artykułem konstytucji o wolności słowa i prawie obywateli do zbierania informacji.

Dziennikarz Biełsatu Paweł Mażejka na wolności

Prawnie zakazane będzie dyskredytowanie organów władzy, instytucji i osób fizycznych. Dziennikarze będą pozbawiani akredytacji jeśli oni sami lub ich redakcje będą przekazywać informacje niezgodne z prawdą, naruszające reputację instytucji, lub jeśli dziennikarz umyślnie w czasie pracy złamie prawo. Są to zapisy wzorowane na rosyjskiej ustawie medialnej.

Dziennikarze będą też musieli otrzymać pozwolenie swojego redaktora naczelnego na współpracę z innymi mediami. Z kolei nazwy kont mediów w sieciach społecznościowych mają być zgodne z nazwami stron internetowych danych mediów.

Sondy uliczne będą zakazane?

Na Białorusi prawo do badania opinii publicznej ma jedynie stosowna rządowa agencja. Do tej pory media mogły jednak swobodnie publikować wyniki sond ulicznych. Twórcy nowej ustawy chcą zakazać publikowania wyników badań opinii publicznej dotyczących sytuacji politycznej w kraju. Zakazane będą takie tematy jak: referenda, wybory prezydenckie i parlamentarne. Jeśli dane te zostaną uznane za tajne, ich ujawnienie będzie karane.

W w projekcie ustawy znalazły się też zapisy dotyczące praw autorskich. Przy cytowaniu z innego portalu konieczne będzie załączenie linku do oryginalnego tekstu, a dosłowne przedruki będą karane pisemnym upomnieniem.

Odebranie statusu medium bez wyroku sądu

Nie wszystkie media na Białorusi są formalnie “środkami masowiej informacji”. Status ten jest nadawany przez Ministerstwo Informacji i może zostać odebrany wyrokiem sądu. Gwarantuje on pewne przywileje – m.in. prawo wysyłania korespondentów na oficjalne uroczystości i imprezy masowe. Obecnie większość dużych białoruskich mediów niezależnych tego statusu nie ma – część (jak TUT.by) go pozbawiono, inne (jak Biełsat) nigdy go nie miały.

Portal Tut.by ostatecznie stracił status medium

Nowelizacja ustawy zakłada, że Ministerstwo Informacji będzie mogło odbierać status “środka masowej informacji” bez wyroku sądowego. Wystarczą do tego trzy ostrzeżenia na piśmie. Medium może zostać pozbawione przywilejów także na wniosek Rady Bezpieczeństwa Białorusi, jeśli publikuje ono materiały zagrażające bezpieczeństwu państwa. Ma to służyć “odciążeniu sądów” i szybkiemu zapobieganiu dezinformacji.

Ministerstwo Informacji i Rada Bezpieczeństwa będą też miały prawo do blokowania portali internetowych, jeśli zostały one w ciągu roku upomniane więcej niż dwa razy. Media internetowe mogą być też blokowane na wniosek prokuratora generalnego i prokuratorów obwodowych, jeśli w ciągu ostatnich 6 miesięcy opublikowały one “treści propagujące działalność ekstremistyczną lub zawierające wezwania do takiej działalności lub informacje zagrażające interesom państwa”. Blokada będzie też nakładana na strony pokrewne.

Oznacza to w praktyce blokowanie wszystkich blogerów i portali, które przez ostatnie pół roku opublikowały apel opozycji o udziale w proteście lub np. plakat zachęcający do udziału w proteście. Praktyka pokazuje też, że ekstremizmem jest też ujawnianie przestępstw popełnianych przez państwo i jego władze.

Książka „Białoruski Donbas” dziennikarzy Biełsatu uznana za ekstremistyczną

Nowelizacja przedłuża z trzech do pięciu lat okres, w którym osoba fizyczna lub prawna nie może założyć medium, jeśli otrzymała sądowy zakaz. Anulowany ma być z kolei zapis, zgodnie z którym redaktor naczelny musi mieć białoruskie obywatelstwo.

TUT.by podkreśla, że to nie musi być ostateczna wersja projektu ustawy, jednak jest na niej podpis ministra informacji Ihara Łuckiego. Szef resortu nie chciał jednak odpowiedzieć na pytanie portalu, czy taka nowelizacja rzeczywiście została przygotowana.

Prace nad nowym prawem potwierdził za to w komentarzu dla państwowych mediów znany deputowany Hienadź Dawydźka.

– W przygotowywanych poprawkach do ustawy o mediach zapisano, że jeśli dane zgromadzenie nie jest zgodne z prawem, to każdy dziennikarz się tam znajdujący będzie traktowany nie jak dziennikarza, a obywatel uczestniczący w nielegalnym zgrodzeniu. Uważam, że tak powinno być – powiedział polityk.

Obecna ustawa gwarantuje dziennikarzom nietykalność podczas protestów – osoby relacjonujące dane wydarzenie nie są uznawane za jego uczestników. Mimo to współpracownicy wolnych mediów są notorycznie skazywani za udział w relacjonowanych przez nich demonstracjach. Nasze koleżanki Daria Czulcowa i Kaciaryna Andrejewa “za udział i organizację” akcji pamięci zamordowanego przez służby Ramana Bandarenki zostały skazane na 2 lata kolonii karnej.

“Tabliczka z napisem bojowniczka”. Dziennikarka Biełsatu uznana w więzieniu za ekstremistkę

Nowe prawo musi zostać omówione i przegłosowane przez parlament, a następnie podpisane przez prezydenta. W praktyce może się to odbyć błyskawicznie – w parlamencie nie ma bowiem opozycji, a głosowanie jest jedynie formalnością. Nowe prawo może też zostać opublikowane jako dekret prezydenta.

pj/belsat.eu wg TUT.by

Wiadomości