2 lata “domowej chemii” za wypowiedzenie najmu mieszkania pracownicy prokuratury

Wolha Sinialiowa, zdj.: Biełsat

„Chemia domowa” odbywa się w miejscu zamieszkania – skazany po skończeniu swojej pracy ma określony czas na dotarcie do domu. W przypadku kilku spóźnień sąd zmienia karę na zwykłe więzienie lub kolonię karną.

34-letnia Wolha Sinialiowa poprosiła w zeszłym roku pracownicę prokuratury, 22-letnią Alinę Kasjanczyk, o opuszczenie wynajmowanego mieszkania. Była ona oskarżycielką w procesie dziennikarek Biełsatu Darii Czulcowej i Kaciaryny Andrejewej. Obydwie zostały zatrzymane podczas prowadzenia relacji na żywo z demonstracji. Zostały jednak uznane za winne kierowania zamieszkami i skazane na 2 lata kolonii karnej. Kasjanczyk przyczyniła się do skazania autorów napisu na chodniku „Nie zapomnimy” na miejscu śmierci demonstranta zabitego przez OMON.

Alina Kasjanczyk opuściła mieszkanie, znalazła inne lokum, ale prokuratura wszczęła sprawę karną na podstawie art. 190 kodeksu karnego mówiącego o „naruszeniu równości obywateli”.

Więzienie za wymówienie mieszkania oskarżycielce dziennikarek Biełsatu?

Zdaniem prokuratury wynajmująca zerwała umowę, „poddawszy się informacyjnemu wpływowi kanałów Telegram i innych stron internetowych”, w których „wzywano do ograniczenia praw prokuratorów” prowadzących sprawy karne przeciwko uczestnikom akcji protestacyjnych.

– Chcąc bezpośrednio naruszyć prawa, wolności i uzasadnione interesy poszkodowanej wyłącznie w związku z jej stanowiskiem, wiedząc na pewno, że poszkodowana nie ma innego mieszkania w Mińsku, zażądała jednostronnie, aby opuściła mieszkanie, które było legalnie zajmowane – napisała Prokuratura Generalna.

Skazana dziennikarka Biełsatu pracuje jako pomocnica szwaczki

Proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami. 34-letnia Wolha Sinialiowa wychowuje 2 dzieci. Obecnie przebywa na urlopie macierzyńskim.

HH, pp belsat.eu

Wiadomości