Wojciech Konończuk, OSW: zrobiliśmy zdjęcie białoruskiego społeczeństwa w procesie gwałtownych przemian

Ośrodek Studiów Wschodnich przeprowadził wyjątkowy sondaż dotyczący białoruskiego społeczeństwa. Białorusinom podoba się polityka Moskwy, ale też podoba im się polityka Warszawy. Chcą się odwoływać do czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego, ale nie gardzą też radzieckim dziedzictwem. Skąd te sprzeczności – o to wicedyrektora OSW Wojciecha Konończuka zapytał w swoim podcaście Po prostu Wschód nasz współpracownik, Piotr Pogorzelski. Poniżej udostępniamy tekst rozmowy.

Protest w Mińsku 1 listopada, zdj.: Stringer / TASS / Forum

– Od około 5 lat na Białorusi nie można przeprowadzać sondaży politycznych i społecznych. Państwu to się jednak udało. Jak?

– Nie było to łatwe. Białoruś jest prawdopodobnie jedynym państwem w Europie, gdzie nie publikuje się regularnych badań opinii publicznej. Nawet jeśli chodzi o społeczeństwo rosyjskie, to wiemy o nim więcej dzięki Centrum Lewady, które uznawane jest za rzetelne jeśli chodzi o badania nastrojów społecznych.

Reżim białoruski jest bardzo wyczulony, jeśli chodzi o badania polityczne, które pokazywałyby poziom poparcia. Więc tego typu badania są rzadkie i są źle widziane przez rządzących w Mińsku, co nie zmienia faktu, że są pewne możliwości, aby podobny sondaż przeprowadzić. Na tyle rzetelnie, na ile jest to możliwe w warunkach białoruskich.

Nasz sondaż odbył się na przełomie listopada i grudnia, został przeprowadzone metodą telefoniczną przez białoruskich ankieterów, na reprezentatywnej próbie tysiąca respondentów. Uważam, że to co uzyskaliśmy, daje ciekawy obraz tych procesów, które odbywają się na Białorusi w ostatnich miesiącach.

Sondaż OSW: Białorusini przyjaźnie o Polsce i Polakach

– W sondażu jest dużo pytań dotyczących Polski i Polaków. Co mnie zaskoczyło to dość pozytywna ocena w dwóch przypadkach: narodu i państwa. I to mimo propagandy mówiącej o tym, że Polska chce odebrać zachodnią Białoruś.

– Tak, to jest bardzo ciekawy wynik. Badaliśmy stosunek Białorusinów do kilku państw i narodów: Rosji, Niemiec, Ukrainy, Polski, Litwy, Chin i Stanów Zjednoczonych. Okazało się, że Białorusini raczej lubią inne narodowości i państwa, niż ich nie lubią.

Na czele sympatii jest Rosja, co nie jest niespodzianką, bo Białorusini uważają się za naród bardzo bliski Rosji: językowo, kulturowo i historycznie. Zatem sympatie prorosyjskie są zrozumiałe, choć jest też ciekawe, że więcej Białorusinów deklaruje sympatię do Rosjan niż do Rosji, jako państwa. Do Polski stosunek pozytywny deklaruje ponad 73 proc. respondentów zaś ponad 82 proc. sympatię do Polaków.

Stosunek Białorusinów do poszczególnych krajów, tab.: OSW

Z drugiej strony wyszły też pewne paradoksy, bo zapytaliśmy również, jakie państwa Białorusini uważają za największe zagrożenie dla integralności terytorialnej swojego kraju. Mimo ogromnej sympatii do Rosji, 42 proc. respondentów uznaje ją za główne zagrożenie dla integralności terytorialnej Białorusi. Ciekawy paradoks.

Nieco powyżej 20 proc. Białorusinów uważa, że to Polska jest zagrożeniem. I to jest o tyle interesujące, że Polska jest jednym z głównych celów propagandy białoruskiej w ostatnich miesiącach. Sam Łukaszenka wielokrotnie wskazywał, że Warszawa jakoby dąży do rewizji granic, powrotu do granicy z traktatu ryskiego z 1921 roku i de facto aneksji dużej części terytorium Białorusi. Ten sondaż pokazuje, że taka narracja jest nieskuteczna i działa na 20 proc. społeczeństwa, czyli relatywnie niewielką liczbę.

Wynik pokazuje pewien powolny proces rewizji stosunku Białorusinów do Rosji. Z jednej strony są sympatie wielkiej części Białorusinów, a z drugiej strony postępujące zrozumienie, że to właśnie Rosja może być potencjalnym zagrożeniem.

– Wracając do stosunku do Polski i propagandy. Czy my możemy z tego wyciągnąć wniosek, że okazuje się ona nieefektywna, nie dociera do wszystkich grup społecznych? Może Białorusini zdają sobie sprawę, że to są tylko zagrywki polityczne Łukaszenki?

– Taki wniosek można wyciągnąć. Te wyniki też świadczą o tym, jak bardzo zmieniła i zmienia się przestrzeń medialna na Białorusi. To nie media proreżimowe, telewizja, czy tym bardziej prasa, dzierżą rząd dusz, a chętniej czytane portale internetowe, czy kanały w komunikatorze Telegram. Protesty, które obserwowaliśmy od sierpnia pokazały, że jednym z ważnych ich czynników, było to, że Białorusini mieli dostęp do niezależnej informacji właśnie przez portale społecznościowe. Wcześniejszy monopol informacyjny mediów państwowych został w ostatnich latach skutecznie przełamany.

Łukaszenka zapowiedział cenzurę sieci społecznościowych

– Bardzo interesujące są też odpowiedzi na pytanie, do jakiego dziedzictwa powinno odwoływać się współczesne państwo białoruskie. Jeżeli ktoś był na Białorusi, obserwuje ten kraj, to może dojść do wniosku, że najważniejsze jest dziedzictwo radzieckie. Widać to też po polityce Alaksandra Łukaszenki. To badanie pokazuje zupełnie inny obraz.

– Tak, gdyż większa część respondentów, 40 proc., odpowiada, że to Wielkie Księstwo Litewskie, które wbrew nazwie było przecież także państwem białoruskim, ma być głównym punktem odniesienia. Związek Radziecki jest na drugim miejscu. Wybrało go 28 proc. respondentów. Jest to niespodzianka, biorąc pod uwagę, że w neosowieckiej narracji, którą od lat słychać na Białorusi, to właśnie Związek Radziecki jest wskazywany jako główny punkt odniesienia dla państwowości białoruskiej.

Pytanie o dziedzictwo narodowe, tab.: OSW

Ale trzeba też przyznać, że w okresie rządów Łukaszenki, w ostatnich kilkunastu latach, zaczął się zainicjowany właśnie przez reżim proces wpisywania innych tradycji państwowości do tradycji białoruskiej, w tym właśnie Wielkiego Księstwa Litewskiego, które już w podręcznikach na Białorusi jest pokazywane jako państwo białoruskie. Ten efekt polityki Łukaszenki widać w tym sondażu.

Wielkie Księstwo Litewskie w czasach ZSRR było przedstawiane jako państwo obce, niebiałoruskie, ale kolonialne litewskie, które narzuciło Białorusinom system quasi-okupacyjny. To się zmienia stopniowo też ze względu na to, że władze białoruskie odnowiły w ostatnich kilkunastu latach kilka bardzo reprezentacyjnych rezydencji magnackich, głównie rodu Radziwiłłów: przede wszystkim Nieśwież i Mir.

Warto też dodać, że niemal 7 proc. respondentów wskazuje na Rzeczpospolitą Obojga Narodów jako główne dziedzictwo, do którego powinna odwoływać się Białoruś.

Całość tego sondażu pokazuje, w jak ciekawym momencie jesteśmy. Jak dynamiczne zmiany w społeczeństwie białoruskim zachodzą.

– Z tych badań wynika także, że Białorusini coraz chętniej migrują za pracą nie do Rosji, a do Polski.

– To jeden z ciekawszych wyników tego sondażu. Obserwujemy zachodzącą zmianę kierunków migracji. To Rosja tradycyjnie była tym państwem, do którego za pracą migrowali Białorusini. Trudna sytuacja gospodarcza w samej Rosji sprawiła, że 40 proc. badanych na pierwszym miejscu wskazuje Polskę, jako główny kierunek migracji.

Białorusini uciekają do Polski w obawie przed represjami politycznymi WIDEO

Oczywiście migracji białoruskich nie można w Polsce porównywać z migracją ukraińską, Białorusinów jest znacznie mniej, co nie zmienia faktu, że coraz więcej Białorusinów chce w Polsce pracować i widzi związane z tym korzyści. Rosja spadła na trzecie miejsce po Europie Zachodniej. Na Rosję wskazuje około 30 proc. Białorusinów.

W dłuższej perspektywie ta zmiana może przynieść polityczne konsekwencje dla światopoglądu migrujących Białorusinów.

– Z tym, że cały czas Moskwa jest ważnym punktem odniesienia i ponad połowa badanych chce większej integracji w ramach Państwa Związkowego Białorusi i Rosji. Chociaż też jest sympatia do Unii Europejskiej. Negatywnym bohaterem jest NATO i to jest chyba efekt propagandy, która działa jeszcze od czasów radzieckich.

– Tak, głównym złym bhaterem jest NATO. Ale to nie jest niespodzianką. Można przypomnieć, jak to było w przypadku badań na Ukrainie przed rewolucją godności, gdzie Sojusz Północnoatlantycki cieszył się poparciem 20-30 proc. Ukraińców. Po wybuchu wojny z Rosją, percepcja się zmieniła. Dziś około połowy pozytywnie ocenia NATO. Trzeba pamiętać, że społeczeństwo białoruskie pozostaje, przynajmniej w części, pod wpływem mediów rosyjskich, które są tam bardzo popularne.

Kreml: włączenie Donbasu nie jest na agendzie

Z badania widać, że Białorusini lubią Rosjan, ale potrafią rozróżnić sympatię do narodu rosyjskiego i do Kremla. Mimo że Władimir Putin jest popularniejszy od Alaksandra Łukaszenki jako polityk, to sympatie dla Putina jest nieporównywalnie mniejsza niż do Rosjan.

– Rządy Alaksandra Łukaszenki pozytywnie ocenia 40 proc., a negatywnie 45 proc. Białorusinów. Ale jeśli spojrzymy na to, jak są oceniani inni politycy, to tutaj rządzący w Mińsku wypada dość słabo. Ma najmniej ocen pozytywnych.

– Badaliśmy stosunek Białorusinów do kilku liderów politycznych, obok Władimira Putina byli też Andrzej Duda, Wołodymyr Zelenski i Angela Merkel. Okazuje się, że wśród nich najgorzej wypadł Łukaszenka z poziomem ocen negatywnych ponad 45 proc.

Stosunek do Alaksandra Łukaszenki i przywódców innych państw, tab.: OSW

Pytanie dotyczyło pozytywnego bądź negatywnego stosunku, a nie tego, czy na przykład respondent głosowałby na niego w najbliższych wyborach prezydenckich. Tego typu pytania nie zadawaliśmy, ale zrobił to Chatham House jesienią. Tam Alaksandr Łukaszenka mógł liczyć na poparcie 1/5 Białorusinów.

– Skąd się bierze tak dość krytyczna ocena białoruskiego przywódcy, nawet jeśli się porównuje go do Wołodymyra Zełenskiego, który wydawałoby się, nie powinien cieszyć się tak wielką popularnością wśród Białorusinów.

– Tak, to jest ciekawa konfrontacja – porównanie rankingów Zełenskiego i Łukaszenki.

Prezydent Ukrainy i sama Ukraina są przez media białoruskie i rosyjskie bardzo intensywnie wskazywane, jako wyspa niestabilności, negatywny przykład tego, do czego może prowadzić dążenie do demokracji. Badanie pokazało, że taki przekaz działa na niewielką część społeczeństwa.

Z kolei w innym pytaniu, gdy zapytaliśmy o stosunek do Ukrainy, to wyszło trochę negatywnych konotacji, ale o wiele więcej pozytywnych: Ukraina jest m.in. wskazywana jako kraj pluralistyczny, który idzie dobrą drogą.

– Pytali państwo także o politykę Rosji i Polski w czasie obecnego kryzysu na Białorusi. Moskwa i Warszawa prowadzą całkowicie odmienną politykę, a respondenci oceniają je tak samo pozytywnie. Ponad połowa ocenia jedną i drugą pozytywnie. To chyba jest jakaś sprzeczność?

– To może być pozorna sprzeczność. Trzeba pamiętać, jak trudno jest robić badania na Białorusi, kraju i społeczeństwie w czasie gwałtownych zmian.

Niespodzianką jest to, że polityka polska jest oceniana równie pozytywnie jak rosyjska, mimo tego, o czym mówiliśmy wcześniej, czyli masy negatywnej narracji w mediach białoruskich na temat Polski. Warszawa jest głównym „chłopcem do bicia”. Mimo to pozytywnie politykę polską wobec Białorusi ocenia 52 proc. Białorusinów.

Polityka Moskwy i Warszawy wobec Mińska, tab.: OSW

Z drugiej strony, mimo że Rosjanie popierają Łukaszenkę, to starają się robić to w możliwie nienachalny sposób. Zdają sobie sprawę z pewnych błędów popełnionych na Ukrainie, w wyniku czego stracili sympatie społeczeństwa ukraińskiego. W związku z tym w społeczeństwie białoruskim, które jest w dużym stopniu prorosyjskie, gdzie te sympatie do Rosjan i Rosji są autentyczne, Rosjanie próbują działać niezbyt nachalnie. Nie chcą stracić w oczach tej dużej części społeczeństwa, która jest antyreżimowa. Z badań wyszło, że w pewnym stopniu to się Rosji udaje.

Myślę jednak, że poziom deklarowanego poparcia dla polityki rosyjskiej pewnie jest najniższy w historii, ale jest to trudno ocenić, bo nie mamy wcześniejszych badań dla porównania.

Z Wojciechem Konończukiem rozmawiał Piotr Pogorzelski.

Truciciele z FSB, część druga

Wywiad ukazał się w podcaście Po prostu Wschód 29 stycznia 2021 i został udostępniony przez autora.

pp/belsat.eu

Wiadomości