Szokująca zbrodnia rosyjskich żołnierzy. Kijów zwraca się do ONZ, Czerwonego Krzyża i Rady Europy

Wieczorem w internecie pojawiło się wideo, na którym rosyjscy żołnierze kastrują nożem do kartonów ukraińskiego jeńca. Udało się zidentyfikować jednego ze sprawców, którzy katowali Ukraińca.

Nagranie pojawiło się na jednym z kanałów w komunikatorze Telegram, gdzie często publikowane są zdjęcia i nagrania wideo ukraińskich wojskowych, którzy zostali wzięci do niewoli bądź zostali zabici. Według korespondenta brytyjskiego The Times Maxima Tuckera jego autentyczność potwierdził dziennikarz śledczy z grupy Bellingcat Aric Toler.

Szokujące nagrania można zobaczyć na stronie rosyjskojęzycznego portalu Biełsatu Vot-Tak +18

Swojego oburzenia zdarzeniem nie kryją ukraińscy politycy. Doradca szefa Biura Prezydenta Mychajło Podolak nazwał Rosję „państwem ludożerców, którzy czerpią przyjemność z tortur i zabójstw”.

– Rosyjscy propagandziści z zachwytem pokazali, jak grupa Rosjan-potworów pastwi się nad ukraińskim jeńcem. Ale mgła wojny nie pomoże rosyjskim katom w uniknięciu kary. Wszystkich zidentyfikujemy, każdego złapiemy – podkreślił.

Doradca ministra spraw wewnętrznych Anton Heraszczenko poinformował, że mężczyznę już zidentyfikowano. To 39-letni Witalij Aroszanow pochodzący z Kałmucji.

„Chersońska Bucza”. Rosjanie porywają, torturują i zabijają ludzi

Ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Dubinec zwrócił się do Prokuratury Generalnej z prośbą o zbadanie tej zbrodni, która jest naruszeniem konwencji genewskiej. Kijów przygotowuje też skargę do Komitetu ONZ Przeciwko Torturom, a także do Europejskiego Komitetu Zapobiegania Torturom Rady Europy. W tej sprawie będą też prowadzone rozmowy z Czerwonym Krzyżem.

Od niedowierzania do aprobaty

Prokremlowskie kanały telegramowe zareagowały już na wideo, które jest rozpowszechniane w sieci. Przedstawiają ofiarę jako „pedofila”. Wątpią w autentyczność filmu i zastanawiają się, dlaczego w filmie nie ma fontann krwi, a więzień nie wydaje głośnych krzyków. Te właściwe dla rosyjskiej dezinformacji „wątpliwości” podaje także dalej czołowy rosyjski propagandysta Władimir Sołowjow.

Przedstawiciel Ukrainy w OBWE: Rosjanie porywają i torturują w „obozach filtracyjnych”

 

Korespondent wojskowy Kotenok (bloger Andriej Morozowtwierdzi, że „filmu śmierdzi inscenizacją z odległości mili”. Choć np. wątpliwości dotyczące milczenia ofiary rozwiewa jeden z opublikowanych fragmentów, na których widać, że ofiara została wcześniej zakneblowana.

Z kolei inne rosyjskie kanały telegramowe nie negują faktu zbrodni wojennej. Na przykład kanał złożonej z rosyjskich nacjonalistów grupy szturmowej „Rusicz” stwierdza wprost, że „jeżeli jeden z [żołnierzy rosyjskich] postanowił ukarać członka Sił Zbrojnych Ukrainy kastracją, to miał ku temu cholernie ważne powody”. Jeden z bojowników „Rusicza”, przedstawiający się jako Jewgienij Topaz, pisze: „Mówiłem, że was będą kastrować”. Topaz twierdzi, że to wideo zostało opublikowane w odpowiedzi na torturowanie rosyjskich jeńców wojennych przez ukraińskich żołnierzy. Nie precyzuje jednak, o jakie wydarzenia chodzi.

Dziś pojawiła się informacja o tym, co stało się później z okaleczonym mężczyzną z nagrania. Ukraińskie kanały telegramowe podają, że rosyjscy wojskowi najpierw zastrzelili jeńca, przywiązali mu liny do rąk i nóg, pociągnęli po ziemi i wrzucili do rowu. Potwierdza to filmik znajdujący się w dyspozycji rosyjskojęzycznego portalu Biełsatu Vot-Tak. Widać na nim jak człowiek w takim samym mundurze zostaje postrzelony w głowę.

Rosjanie mówią o torturach Rosjan, ale bez dowodów

Miesiąc po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, na antenie jednego z ukraińskich kanałów telewizyjnych dr Hennadyj Druzenko wezwał do kastrowania  rosyjskich jeńców wojennych. Kilka dni później lekarz przeprosił za swoje słowa i przyznał, że powiedział je „w emocjach”. W międzyczasie w Rosji wszczęto przeciwko niemu sprawę karną i został wysłany za nim międzynarodowy list gończy.

Pracownicy rosyjskich mediów  jednak wracali do tematu rzekomych kastracji rosyjskich jelców. Na przykład korespondent wojenny Komsomolskiej Prawdy Aleksander Koc opublikował wideo, w którym jeden z rosyjskich żołnierzy, przebywający w niewoli ukraińskiej, twierdził, że grożono mu kastracją.

Na Twitterze pojawiły się liczne wpisy o rzekomo wykastrowanych rosyjskich wojskowych: jednak ich autorzy nie dostarczyli żadnych dowodów. Powoływali się jedynie na relacje anonimowych „sąsiadów” czy też niektórych czatów rodziców wojskowych.

Rozpowszechniono również niezweryfikowane informacje o szpitalu w Biełgorodzie, do którego rzekomo trafiło 50 oszpeconych i wykastrowanych rosyjskich żołnierzy. Korespondent wojenny Jewgienij Poddubny, pracujący w telewizji Rosja-24, najpierw potwierdził informacje o zbrodniach popełnianych na jeńcach rosyjskich, ale potem sam je zdementował.  Pisarz i rosyjski nacjonalista Zachar Prilepin także mówił o „wykastrowanych rosyjskich wojskowych”: podkreślił jednak, że te historie nie zostały potwierdzone.

Rosyjska propaganda jak dotychczas nie dostarczyła ani jednego potwierdzonego dowodu na kastrację rosyjskich wojskowych.

pp/belsat.eu wg Bukwy, ZT

Wiadomości