Komu zaszkodzi wycofanie się Mińska z Partnerstwa Wschodniego?

Białoruski reżim wycofuje się z udziału w unijnym Partnerstwie Wschodnim, a także zawiesza umowę o readmisji oraz rekomenduje ambasadorowi UE na Białorusi wyjazd do Brukseli „na konsultacje” i zapowiada dalsze sankcje. Wyjaśniamy, w jakim stopniu decyzje te będą odczuwalne dla UE oraz w jakim stopniu uderzą w Białoruś.

Partnerstwo Wschodnie to uruchomiony w 2009 roku projekt Unii Europejskiej mający na celu rozwój więzi z europejskimi krajami byłego Związku Radzieckiego: Armenią, Azerbejdżanem, Białorusią, Gruzją, Mołdawią i Ukrainą. Inicjatywa ta działa jako forum dyskusji między przedstawicielami Unii Europejskiej i państw członkowskich. Podstawową ideą projektu jest promocja praw człowieka i praworządności, jednak w ramach Partnerstwa Wschodniego dyskutowano o ułatwieniach wizowych i umowach o wolnym handlu. Białoruskie władze praktycznie przestały uczestniczyć w forum w 2011 roku.

Politolog Andrej Jahorau. Zdj.: Andrei Schutt / Wikimedia / CC BY-SA 4.0

Politolog z Centrum Transformacji Europejskiej Andrej Jahorau uważa, że działania białoruskich władz mogą nie mieć żadnego wpływu na Unię Europejską, ponieważ „Białoruś nie wniosła zbyt wiele” do stosunków z UE, natomiast dzięki umowie o readmisji „otrzymała znacznie więcej niż zainwestowała”.

– To są decyzje w stylu tego, co w Rosji nazywane jest „bombardowaniem Woroneża” [odpowiedź władz na sankcje, która przynosi więcej szkody mieszkańcom państwa, na które nałożono sankcje, niż krajom, w które odpowiedź jest skierowana – belsat.eu] – wyjaśnia ekspert. – Białoruś nie ma w zanadrzu zbyt wielu narzędzi, dzięki którym mogłaby pokazać swoje niezadowolenie z sytuacji i w jakiś sposób odpowiedzieć na nałożone sankcje. Jednak sama sytuacja eskalacji sankcji w odpowiedzi na sankcje wymaga czegoś zdecydowanego, jak na przykład rozwiązania umów. Z logicznego punktu widzenia jest to działanie dość absurdalne. Jednak biorąc pod uwagę rozwój agresywnej retoryki, władze dają sygnał: „Nie poddajemy się”.

Jahorau uważa, że obecnie mamy do czynienia z „szaloną sytuacją twórczą”, dlatego Białoruś może nałożyć kolejne kontrsankcje, takie jak ograniczenie działalności firm z zagranicznym kapitałem lub zawieszenie tranzytu dla firm europejskich.

Arseń Siwicki, zdj.: FondGorcakova / Facebook

Jak stwierdził w komentarzu dla Biełsatu dyrektor Centrum Badań Strategicznych i Polityki Zagranicznej Białorusi Arseń Siwicki, wycofanie się z Partnerstwa Wschodniego i zerwanie umowy o readmisji należy traktować wyłącznie jako reakcję na sankcje UE. Co więcej, Mińsk próbuje wykorzystać wypowiedzenie umowy o readmisji „jako instrument nacisku na Unię Europejską – poprzez spekulacje na temat nielegalnej migracji”.

– Jeśli chodzi o „kontrsankcje”, to Mińsk już zagroził wstrzymaniem działalności europejskich przedsiębiorstw i wprowadzeniem embarga na europejskie towary – argumentuje Siwicki. – Na razie są to groźby czysto retoryczne, ale jeśli staną się realne, Unia Europejska odbierze to jako kolejne posunięcie w kierunku eskalacji konfliktu ze strony Mińska i zachęci Brukselę oraz jej zachodnich sojuszników do rozszerzenia i wzmocnienia sankcji sektorowych, w tym wprowadzenia piątego i szóstego pakietu sankcji.

Białoruś zrywa współpracę z UE w przeciwdziałaniu nielegalnej migracji i wstrzymuje uczestnictwo w Partnerstwie Wschodnim

Franak Wiaczorka, doradca Swiatłany Cichanouskiej stwierdził natomiast, że Alaksandr Łukaszenka nie kieruje się interesem państwa i narodu białoruskiego, lecz emocjami i chęcią zemsty za sankcje, nieuznanie wyborów i reakcję na przymusowe lądowanie samolotu Ryanair. Jednocześnie, jak podkreśla, wycofanie się z Partnerstwa Wschodniego nie jest prawomocną decyzją, ponieważ „prezydentura Łukaszenki zakończyła się w zeszłym roku”.

– Cios w Partnerstwo Wschodnie to strzał we własną nogę, rękę, a nawet w głowę – twierdzi Wiaczorka. – Partnerstwo Wschodnie otworzyło Białorusinom i białoruskim organizacjom, w tym instytucjom państwowym, dostęp do dodatkowych środków finansowych. Podczas szczytu państw Partnerstwa Wschodniego o pozycji Białorusi świadczyły odrębne mniejsze instytucje, takie jak np. fora Euronest. Przedstawiciele białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego, a w innych krajach – parlamentów, mieli dostęp do platformy dyskusyjnej i dodatkowych możliwości współpracy.

„Słabość i krótkowzroczność reżimu”. Cichanouskaja o wyjściu Białorusi z Partnerstwa Wschodniego

Chociaż Partnerstwo Wschodnie nie było idealnym narzędziem, to – jak przekonuje Wiaczorka – stanowiło pomost, który pomógł Białorusi „pozostać na europejskiej orbicie” i komunikować się z UE oraz innymi krajami programu.

Jeszcze kilka dni temu zespół Cichanouskiej porozumiał się z komisarzem UE ds. sąsiedztwa i rozszerzenia Olivérem Várhelyiem. Sztab zaapelował, by nie zapraszać do rozmów Łukaszenki i Uładzimira Makieja, gdyż nie mają oni prawa reprezentować narodu białoruskiego. Wiaczorka przyznaje, że dzisiejsze „kontrsankcje” były tylko reakcją: „Jeśli nie jesteśmy tu mile widziani, to wychodzimy”.

Franak Wiaczorka, Warszawa, Polska, 3 czerwca 2021 года. Zdj.: JuSz/ Biełsat

Jak mówi, Unia Europejska nadal jest zainteresowana włączeniem Białorusi do programu Partnerstwa Wschodniego. UE już wcześniej wciągała Białoruś w programy pomocowe, ponieważ dla UE korzystnym jest posiadanie stabilnego, przewidywalnego i demokratycznego sąsiada u swoich granic. Celem nie jest tutaj jednak bezpośrednia demokratyzacja państw, a jedynie wsparcie krajów partnerskich w inicjatywach demokratycznych na rzecz budowania stabilnej przyszłości dla obywateli. A to, zdaniem Wiaczorki, nie jest już zgodne z interesami Łukaszenki, „którego jedynym celem jest utrzymanie władzy za wszelką cenę”.

Pierwsza rosyjska firma rezygnuje z lotów przez Białoruś

Według Wiaczorki oświadczenie o zakazie wjazdu na Białoruś dla urzędników europejskich, którzy przyczynili się do nałożenia sankcji, nie jest niczym nowym. Jeszcze w zeszłym tygodniu do biura Cichanouskiej dotarła informacja, że wielu przedstawicieli reżimu Łukaszenki w Unii Europejskiej „pakuje walizki” – można się więc było spodziewać wysłania europejskich przedstawicieli z Białorusi. Łukaszenka wcześniej również pokazowo odmawiał przyznania wiz – na teren Białorusi nie wpuszczono między innymi specjalnego sprawozdawcy ONZ. Odmówiono również dostępu do więzień misjom monitorującym i działaczom na rzecz praw człowieka, a biuro wysokiego komisarza ds. człowieka zostało zamknięte.

– Łukaszenka robi z Białorusi jedną wielką Ługańską Republikę Ludową, licząc na to, że pozwoli mu to dłużej utrzymać się przy władzy. Jednak to tylko przyśpiesza jego odejście – stwierdził Wiaczorka. – To tylko przekreśla jego szanse na bycie częścią rozwiązania tego kryzysu. On postanowił być problemem.

Polscy dziennikarze piszą o białoruskich kolegach

AA, ksz,pp/ belsat.eu

Wiadomości