„Z adwokatów zrobili meble”. Prawnik o przyszłości swojego zawodu na Białorusi

Adwokat, który musiał opuścić Białoruś z powodu możliwych prześladowań politycznych, opowiedział, jak pracują adwokaci w kraju, w którym „czasami prawo odkłada się na bok”.

Nasz rozmówca prosi, aby nie podawać jego nazwiska, choć teraz, za granicą, czuje się względnie bezpiecznie. Jak na razie adwokat nie zamierza wracać na Białoruś, jak mówi, „dla zwycięstwa trzeba dać z siebie wszystko, bo niedługo Białoruś będzie zrównana z ziemią”. Zapytaliśmy, jak obecnie żyją jego koledzy na Białorusi i co może ich czekać w przyszłości.

Dom Sprawiedliwości w Brześciu. Zdjęcie: belsat.eu

Skoro sytuacja jest beznadziejna, to dlaczego prawnicy wciąż angażują się w sprawy polityczne?

Nasz rozmówca mówi, że do niedawna nie zajmował się sprawami o wykroczenie i karnymi, bo wiedział, że „ta praca jest bez sensu i nic nie można zrobić”. Wielu Białorusinów zdało sobie z tego sprawę dopiero w 2020 roku, ale zjawisko to ma miejsce od dawna. Od 2010 roku, a nawet dłużej, prawnicy na Białorusi są traktowani jak „meble”.

Obrońcy mogą jedynie sprawdzić, czy dokumenty zostały poprawnie wypełnione i przekazać informacje z aresztu lub z zewnątrz. Nasz rozmówca jest przekonany, że na realne działania adwokata nie ma już miejsca. Dlaczego więc prawnicy nadal bronią oskarżonych w sprawach politycznych?

– Po pierwsze, robi się to po to, by móc wszystko udokumentować, wskazać na absurdalność zarzutów i naruszenia prawa czy zasad logiki formalnej – wyjaśnia prawnik. – Po drugie, robi się to dla samego siebie: aby przekonać się, że prawda jest po naszej stronie.

Jak mówi adwokat, ta bezradność bardzo demoralizuje, gdy sytuacja nie pozostawia wątpliwości, a słyszy się, że „to nie było tak”. Nasz rozmówca podaje przykład procesu członków Rady Koordynacyjnej Maryi Kalesnikawej i Maksima Znaka: proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami, aby mniej osób mogło zobaczyć absurdalność zarzutów i naruszenia przeciwko białoruskiemu prawu oraz zasadom logiki, których dopuścili się zarówno śledczy, jak i sąd.

Opozycjoniści Kalesnikawa i Znak skazani na 11 i 10 lat więzienia

Jeżeli prawnicy wciąż będą pozbawiani prawa do wykonywania zawodu, to kto będzie bronił oskarżonych w sprawach politycznych?

Adwokaci na Białorusi co pięć lat muszą ubiegać się o pozwolenie na dalsze wykonywanie zawodu, ale stracić je mogą także w trybie nadzwyczajnym. Prawnicy są oceniani nie przez kolegów, będących w swojej dziedzinie autorytetem, ale przez Ministerstwo Sprawiedliwości Białorusi. A adwokaci, którzy zostali wezwani przed komisję w związku z ich pracą nad sprawami politycznymi, są pozbawiani licencji za „niespełnienie kryteriów”.

Jak twierdzi nasz rozmówca, kiedy rozpoczął się kryzys powyborczy, około dwustu z dwóch tysięcy zarejestrowanych na Białorusi adwokatów podpisało pierwsze petycje przeciwko przemocy i w obronie praw człowieka, a stu podjęło aktywne działania w tym kierunku.

– Prawników pewnie nie zabraknie, ale tworzy się sztuczny deficyt w tym zawodzie. Ministerstwo Sprawiedliwości ogranicza liczbę aplikantów, których można przygotowywać do egzaminów i uzyskiwania licencji. Wpływa to na cenę, na koszt pomocy prawnej. A to z kolei ma wpływ na jakość pomocy prawnej – wyjaśnia adwokat. – Aby jakoś zrekompensować ten deficyt, wypełnić niszę, wpadli na pomysł, aby byli pracownicy sądów i organów ścigania mogli uzyskać licencję bez egzaminu – mówi. – To nie jest najlepsze wyjście. Jeśli ktoś będzie potrzebował pomocy prawnej, to w końcu znajdzie prawnika. Ale czy ten prawnik spełni standardy, których oczekiwał klient, czy rzeczywiście mu pomoże i czy ta pomoc będzie uczciwa?

Nasz rozmówca przytacza następujące dane: w Petersburgu i obwodzie leningradzkim w Rosji mieszka 7,3 mln osób, a w tamtejszych izbach adwokackich zarejestrowanych jest 10 tys. prawników. Na Białorusi są tylko dwa tysiące adwokatów na 9,3 miliona mieszkańców.

Prawnik, który bronił dziennikarki Biełsatu, stracił uprawnienia

Czy białoruski prawnik znajdzie pracę za granicą?

Adwokat, z którym rozmawiamy, ma doświadczenie w pracy jako radca prawny i koordynator w kancelarii czy też w dziale prawnym organizacji za granicą. Jest to możliwe, ponieważ na świecie obowiązują międzynarodowe zasady prawa biznesowego i dwa główne systemy prawne: kontynentalny i anglosaski, a wszystko inne to niuanse, którymi zająć się mogą pracownicy niższego szczebla.

Swoje doświadczenie uważa jednak za wyjątek: pracę prawnika rozpoczął już jako wysoko wykwalifikowany specjalista, który wcześniej zarządzał grupą kilkudziesięciu współpracowników, podczas gdy większość białoruskich prawników nie będzie miała takiego doświadczenia.

Przekwalifikowanie się na prawnika za granicą jest bardzo trudne: trzeba zacząć od podstaw, aby studiować prawo na uniwersytecie w kraju, w którym zamierza się pracować i oczywiście nauczyć się języka nowego kraju. Wyjątkiem jest Rosja, gdzie białoruscy adwokaci mogą po prostu złożyć wniosek o wpisanie na listę zagranicznych prawników i kontynuować pracę, jeśli na Białorusi nie zostali pozbawieni licencji.

Władze otwarcie mówią prawnikom o „regułach gry”

Chociaż władze Białorusi otwarcie twierdzą, że “w pewnych przypadkach prawo nie obowiązuje”, to system sądowniczy działa i wydaje decyzje. Według naszego rozmówcy adwokaci, jako część tego systemu, będą teraz bali się publicznie mówić o swoich sprawach i o swoich klientach.

Na konferencji Izby Adwokackiej Mińska, która odbyła się 4 marca, wystąpili szef Białoruskiej Krajowej Izby Adwokackiej Wiktar Czajczyc, szef Izby Adwokackiej Mińska Alaksiej Szewakau oraz wiceminister sprawiedliwości Mikałaj Starawojtau. Centrum Praw Człowieka „Wiasna” opublikowało nagrania z tej konferencji.

Szef Białoruskiej Krajowej Izby Adwokackiej Wiktar Czajczyc. Zdjęcie:moka.by

Jak mówi nasz rozmówca, ich przemówienia to był „kompletny absurd” „gorszy niż XXV Zjazd Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego”. Według prawnika wszystkie przemówienia można skrócić w kilku zdaniach:

– Macie siedzieć jak myszy pod miotłą, trzymać się z dala od polityki, nikomu nic nie mówić, niczego nie publikować w sieciach społecznościowych, mówić to, co wam każą. Jeśli ktoś się nie zgadza – państwo będzie musiało podjąć działania.

Adwokat, z którym rozmawiamy uważa, że taka postawa jest bardzo szkodliwa dla społeczeństwa. Przypomina, że zgodnie z prawem międzynarodowym, adwokatura powinna być samorządna i sama powinna opracowywać i przyjmować „reguły gry”. Jak mówi prawnik, nawet w Rosji licencje adwokackie wydają izby adwokackie, a nie Ministerstwo Sprawiedliwości, jak na Białorusi.

Adwokat Mikołaj Pietrzak: białoruski reżim manifestuje przemoc wobec prawników

Co powinni robić prawnicy: pisać skargi, szukać sprawiedliwości na drodze prawnej?

Nasz rozmówca twierdzi, że problemy adwokatów nie mają podłoża prawnego, lecz polityczne, dlatego można je rozwiązać tylko środkami politycznymi. Na razie jednak „nikt nie będzie wychodził przed szereg” – prawnik jest przekonany, że wszyscy będą zabierać swoje wypłaty i ze zrozumieniem potakiwać głowami.

– Reguły gry, które teraz narzuca Ministerstwo Sprawiedliwości, są dla wszystkich jasne, władze mówią o nich wprost – twierdzi prawnik. – W bardziej normalnym systemie mogłyby one być inne, ale w tym celu trzeba rozmawiać i negocjować, a wszystkie negocjacje i porozumienia mogą mieć miejsce dopiero po rozmontowaniu obecnego systemu. Teraz reżim robi, co może, aby podporządkować sobie wszystkich, w tym środowisko prawnicze – podsumowuje adwokat.

W zeszłym roku dyskutowano nawet o strajku prawników, ale ten punkt widzenia wtedy nie zwyciężył – adwokaci doszli do wniosku, że ludzie nie powinni być pozostawieni bez pomocy. Nasz rozmówca uważa to za niedorzeczne, bo przecież dla osadzonego w areszcie nie ma właściwie znaczenia, czy przyjdzie do niego adwokat, ale jeśli oskarżony zażąda prawnika w sądzie, a wszyscy obrońcy będą strajkować, to proces zostanie przerwany. Obecnie nikt już jednak nie wzywa prawników do strajku.

Białoruscy bohaterowie i męczennicy: 10 najsurowszych wyroków w sprawach politycznych

AA, ksz / belsat.eu

Wiadomości