Białoruscy pogranicznicy „nie zauważyli” fali nielegalnych migracji na Litwę

Zdjęcie ma charakter ilustracyjny. Białoruski pogranicznik na patrolu w obwodzie Brzeskim. Zdjęcie: Natalia Fedosenko / TASS / Forum

Podczas gdy władze Litwy mówią o “wojnie hybrydowej” i współudziale białoruskich władz w przemycie ludzi, białoruski Państwowy Komitet Pograniczny oświadczył, że sytuacja nie różni się od tej z poprzednich lat.

W rozmowie z państwową telewizją Biełaruś-1 naczelnik Smorgońskiej Grupy Pogranicznej Maksim Butraniec podkreślił, że liczba nielegalnych migrantów na granicy białorusko-litewskiej jest na zwykłym poziomie.

– Dane dotyczące wykrytych i zatrzymanych przez nas obywateli państw trzecich (Afganistanu, Iraku, Turcji i Sri-Lanki) są zgodne z liczbami z poprzednich 5-7 lat i nie wykraczają poza ramy prognoz charakterystycznych dla miesięcy wiosenno-letnich – powiedział oficer.

Łukaszenka straszy Europę narkotykami, migrantami i materiałami jądrowymi

Litwa przedstawia inne statystyki

Z kolei Służba Ochrony Granicy Państwowej Litwy od początku roku zatrzymała 555 nielegalnych imigrantów, którzy przeszli przez granicę z Białorusią. To prawie siedem razy więcej, niż przez cały 2020 rok, gdy zatrzymano 81 cudzoziemców.

Wśród zatrzymanych jest 361 obywateli Iraku, 46 Irańczyków, 45 Syryjczyków, 39 Białorusinów, 17 Rosjan, 11 Turków, 10 mieszkańców Sri-Lanki, 6 Tadżyków, 4 obywateli Gwinei i 4 osoby z Indii, 3 Afgańczyków, 2 Jemeńczyków, 2 Egipcjan, 2 Marokańczyków, 2 mieszkańców Gambii i jeden Somalijczyk.

Litewskie władze były zmuszone założyć dla nich miasteczko namiotowe przy obozie dla nielegalnych imigrantów. W ubiegłym tygodniu doszło w nim do buntu, strażnicy użyli gazu łzawiącego.

Unia wyśle siły Frontex do ochrony granicy Litwy z Białorusią

Wojna hybrydowa

Minister spraw wewnętrznych Litwy Agne Bilotaite nazwała gwałtowny napływ nielegalnych imigrantów środkiem, za pomocą którego reżim Alaksandra Łukaszenki prowadzi wojnę hybrydową z Litwą i Unią Europejską. Oświadczyła, że Wilno ma dowody na współudział białoruskich władz i służb w tym przestępczym procederze.

– Naprawdę dysponujemy dowodami na udział białoruskiej straży granicznej w tym procederze. To fakt. To zorganizowana, dobrze zaplanowana działalność. Z tym wiążą się duże pieniądze, bo przewiezienie jednego człowieka kosztuje 15 tysięcy dolarów. Jest to więc dochodowa działalność przestępcza z udziałem reżimu i samych urzędników – zaznaczyła Bilotaite w wywiadzie dla portalu Delfi.

Według władz w Wilnie, przybysze z Azji i Afryki przylatują legalnie do Mińska (uruchomiono rejsy dużymi boeingami do Bagdadu), a następnie są przewożeni na granicę z Litwą. Pokonują ją bez przeszkód ze strony białoruskich pograniczników, a następnie dają się zatrzymać litewskim służbom, by poprosić o azyl.

Zgodnie z prawem międzynarodowym nielegalnym imigrantów zatrzymanych na granicy powinno przyjąć państwo, z którego wyszli. Białoruskie służby odmawiają jednak współpracy.

„To wojna hybrydowa”. Szefowa MSW Litwy o wykorzystywaniu nielegalnych imigrantów przez Łukaszenkę

mh,pj/belsat.eu

Wiadomości