Eksperci: białoruskie rafinerie i ich dostawcy łatwo obejdą amerykańskie sankcje

Biełsat porozmawiał z ekspertami na temat możliwego wstrzymania dostaw ropy do białoruskich rafinerii przez rosyjskie firmy, które obawiają się amerykańskich sankcji, które obejmują białoruską rafinerię Naftan i jej właściciela – koncern Biełnaftachim.

Według agencji Reutera taki krok rozważają główni rosyjscy dostawcy ropy do nowopołockich zakładów Naftan: Rosnieft i Surgutnieftiegaz, gdyż obawiają się sankcji wtórnych ze strony USA.

Reuters: rosyjskie firmy naftowe nie chcą eksportować na Białoruś. Boją się sankcji USA

Kontrolowany przez reżim Białoruski Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Chemicznego, Górniczego i Naftowego wydał oświadczenie w sprawie sankcji USA, w którym twierdzi, że te dotkną przede wszystkim pracowników i ich rodziny, a utrata rynków zbytu pociągnie za sobą zwolnienia pracowników. A cięcia doprowadzą do „obniżenia gwarancji socjalnych dla weteranów, kobiet, młodzieży”.

Tymczasem litewskie MSZ zaleciło litewskim firmom współpracującym z Biełnaftachimem rozważenie możliwych zagrożeń.

Manionak: „fatalne konsekwencje”

Znawczyni przemysłu naftowego, ekspertka czasopisma Biełrynok, Tacciana Manionak, stwierdziła w rozmowie z Naszą Niwą, że konsekwencje wstrzymania dostaw rosyjskiej ropy na Białoruś „mogą być fatalne”, skoro wcześniejsze próby dywersyfikacji dostaw, jak zakup drobnych partii surowca z Azerbejdżanu „przebiegły z trudnościami”. Przyznała, że dostawy mogą być organizowane przez małe rosyjskie firmy, które nie pracują za granicą, więc nie muszą się obawiać sankcji. Ale wielkość dostaw z nich będzie „wystarczająca tylko do wsparcia cyklu produkcyjnego”.

Manionak przyznał też, że wzrosną dostawy do rafinerii w Mozyrzu, która nie figuruje na liście sankcyjnej USA. Jednak zakład ten miał zostać tymczasowo zamknięty w celu przeprowadzenia remontu.

Marholin: ominięcie sankcji może być proste

Ekonomista Leu Marholin w rozmowie z Biełsatem podkreśla, że kwestia dostaw ropy na Białoruś ma charakter polityczny, więc nie będą decydować o tym sami dostawcy, ale osobiście Władimir Putin. Ilość dostarczanej na Białoruś ropy nie jest „decydująca” dla rosyjskich firm, ale Marholin jest przekonany, że Kreml nie pozwoli na wstrzymanie dostaw, więc dostawcy będą musieli szukać sposobów obejścia sankcji.

– To nie jest takie trudne – uważa – Można znaleźć jakąś istniejącą firmę w Rosji lub stworzyć nową, która będzie dostarczać tylko na Białoruś i nic więcej. W każdym razie nie będzie dużego problemu.

Białoruskie firmy objęte sankcjami USA stają się toksyczne dla innych przedsiębiorstw

Ekonomista uważa, że taki plan będzie moralnym i wizerunkowym ciosem dla białoruskich władz, jednak Alaksandr Łukaszenka „przez ostatni rok przyzwyczaił się do tych ciosów i stara się ich nie dostrzegać”. Ponadto według niego białoruskie władze nie będą mogły odpowiedzieć rosyjskim firmom w taki sam sposób, jak zareagowały na wycofanie się Skody ze sponsorowania mistrzostw świata w hokeju. Łukaszenka raczej ze zrozumieniem zareaguje na wstrzymanie dostaw.

Hierasimenka: przerób ropy jest ważną, ale nie krytyczną częścią białoruskiej gospodarki

Białoruski ekspert gospodarczy Aleś Hierasimenka uważa, że scenariusz, w którym rosyjskie firmy przestają dostarczać surowce do Naftanu, jest dość realistyczny. Jego zdaniem łatwiej jest im przeorientować się na dostawy do innych konsumentów na rynku globalnym i nie narażać się na amerykańskie restrykcje. Mogą też zostać stworzone „szare schematy” dostaw, obchodzące sankcje. Jednak również może dojść do politycznej decyzji Kremla o dostawach ropy mimo sankcji.

– Szczegóły sankcji nie są do końca jasne – powiedział Hierasimenka w komentarzu dla Biełsatu. – Obecnie trudno jest ocenić prawdopodobieństwo zakończenia lub kontynuacji dostaw. Nadchodzące tygodnie pokażą powagę problemu.

Ekspert zwraca uwagę, że nawet jeśli w wyniku sankcji zostaną odcięte dostawy do Naftanu, mozyrska rafineria będzie działać, więc nie będzie można mówić o całkowitym wstrzymaniu przerobu ropy na Białorusi. Jego zdaniem będzie to cios dla gospodarki, ale nie katastrofa: przemysł rafineryjny stanowi prawdopodobnie około 2 proc. białoruskiej gospodarki. Jeśli połowa z tego zostanie stracona, jest mało prawdopodobne, aby ta strata miała krytyczne znaczenie, choć może przyczynić się do dalszej stagnacji lub nawet pogłębienia recesji gospodarczej.

– Ale generalnie jesteśmy w takiej sytuacji, że nasza gospodarka nie jest w najlepszym stanie – dodaje Hierasimienka. – brakuje przesłanek, że nastąpi przyspieszenie wzrostu gospodarczego w najbliższej przyszłości. A taki czynnik pogrąża jeszcze bardziej gospodarkę – dodaje, komentując możliwe wstrzymanie dostaw.

jb/ belsat.eu

Wiadomości