Białorusini proszą koncern Yara, by nie finansował Łukaszenki

Już 45 tysięcy osób podpisało petycję do norweskiego producenta nawozów sztucznych, by zerwał kontrakty z białoruskimi kopalniami soli potasowych, gdzie prześladowani są strajkujący górnicy.

Autorzy internetowej petycji uważają, że próby wywarcia presji na Biełaruśkalij przez Yara International nie dadzą rezultatu. Według nich białoruskie przedsiębiorstwo wydobywcze będzie dalej prześladować swoich pracowników protestujących przeciwko sfałszowanym wyborom i łamaniu praw człowieka.

Logo Yara. Zdjęcie: Fertilizer Daily

– Firma jest pod pełną kontrolą nielegalnego reżimu Alaksandra Łukaszenki i zwyczajnie nie ma możliwości robić tego, co prawidłowe z punktu widzenia prawa i etyki – czytamy w petycji.

Autorzy podkreślają, że Biełaruśkalij jest “jednym z głównym źródeł finansowania OMONu, KGB i oddziałów tortur, które ponoszą odpowiedzialność za uwięzienie, zgwałcenie, torturowanie i represjonowanie dziesiątek tysięcy osób”.

– Jesteśmy przekonani, że z waszym wsparciem Białoruś w najbliższym czasie stanie się wolna – piszą autorzy petycji.

W styczniu Biełaruśkalij poinformował na swojej stronie internetowej, że “zgodnie z wynikami regularnego dialogu” gotów jest współpracować z norweskim koncernem Yara na podstawie długoterminowych umów. W tym celu kierownictwo przedsiębiorstwa oświadczyło, że odwołuje zwolnienia dyscyplinarne robotników, a wyrzuceni uczestnicy strajku zostaną ponownie przyjęci do pracy, jeśli złożą odpowiednie oświadczenie.

Ustępstwa to “wabik” dla Norwegów. Białoruscy górnicy nie przerwą protestu

Górniczy związkowcy twierdzą jednak, że propozycja władz to mistyfikacja konieczna do zawarcia nowego kontraktu z Norwegami.

Z kolei koncern Yara pozytywnie ocenił decyzję władz białoruskiego przedsiębiorstwa. Norwedzy oczekują jednak poprawy sytuacji robotników: poszanowania ich praw, zapewnienia im bezpieczeństwa i obrony przed represjami.

Równocześnie podczas rozmowy telefonicznej przywódców Białorusi i Chin padła propozycja zwiększenia eksportu soli potasowych do Kraju Środka. Reżim Łukaszenki poszukuje więc rynków zbytu, które przykładają mniejszą uwagę do kwestii praw człowieka.

Kolejny górnik z Salihorska protestował pod ziemią przeciwko bezprawiu na Białorusi

Kopalnie soli potasowych w Salihorsku to jedno z głównych przedsiębiorstw zapewniających Białorusi dewizy. Po sfałszowanych wyborach prezydenckich w sierpniu załoga dołączyła do ogólnonarodowego strajku i udało się jej na jeden dzień wstrzymać produkcję. Szybko jednak komitet strajkowy został wyłapany przez milicję i KGB, a niektórym ze związkowców udało się uciec za granicę. Od tego czasu na terenie zakładów dochodzi do wystąpień pojedynczych górników i robotników, którzy za swoją postawę obywatelską tracą pracę.

Łukaszenka groził też górnikom, że na ich miejsca pracy czekają górnicy z ukraińskiego Donbasu. Zareagowali na to związkowcy z ukraińskich kopalń, którzy oświadczyli, że bycie łamistrajkiem jest sprzeczne z etyką zawodową górników.

Ukraińscy górnicy nie uratują Łukaszenki

mh,pj/belsat.eu

Wiadomości