„Nie możemy przebić korytarza z Polski do Niemiec”. Łukaszenka u migrantów na granicy

Cudzoziemców najpierw wyprowadzono na zewnątrz centrum logistycznego w Bruzgach, aby przywitali się z białoruskim przywódcą. Potem w ich towarzystwie Alaksandr Łukaszenka osobiście zwizytował wnętrze hali, do której migrantów zwieziono z linii granicznej z Polską.

Zdj. Kacper Pempel/ Reuters / Forum

Jak poinformowali nas czytelnicy belsat.eu Alaksandr Łukaszenka wyleciał z Mińska na granicę ok. 9 rano. Jako środek transportu wybrał śmigłowiec. O tym samym, ale powołując się na inne źródło, powiadomił znany bloger Anton Matolka, który dodał też, że dziś od rana wstrzymano ruch kolejowy w stronę przejścia granicznego w Bruzgach leżącego naprzeciwko Kuźnicy Białostockiej.

Informacje te potwierdziły wkrótce białoruskie media państwowe. Według nich Łukaszence miał towarzyszyć szef Państwowego Komitetu Pogranicznego (GPK) Anatol Łapo oraz stojący na czele grodzieńskich władz obwodowych Uładzimir Karanik. Na miejscu delegację z Mińska witał prezydencki przedstawiciel w regionie i były szef MSW Juryj Karajeu.

Przed halą centrum logistycznego w Bruzgach na Łukaszenkę czekały też dziesiątki migrantów, którzy jak podkreślają niezależni dziennikarze, zwykle nie mogą swobodnie wychodzić na zewnątrz. Gość ze stolicy obejrzał działający tam punkt wydawania żywności, gdzie zapewniono go, że jedzenia wystarcza dla wszystkich. Porozmawiał z przedstawicielami Białoruskiego Czerwonego Krzyża, interesował się też kwestiami bezpieczeństwa przeciwpożarowego.

Czym jest centrum logistyczne, w którym Łukaszenka „zmagazynował” migrantów?

Potem, w licznej asyście agentów ochrony zapoznał się z warunkami panującymi wewnątrz hali, a następnie – znów na zewnątrz – zwrócił się z mową do jej tymczasowych mieszkańców. Przemówienie tłumaczono na arabski.

– Jestem przekonany, że to tymczasowo – mówił o ich sytuacji. – My, Białorusini, w tym także ja, będziemy robić wszystko, czego sobie zażyczycie. Nawet jeśli będzie to złe dla Polaków, Łotyszy i jeszcze tam kogoś.

Nie zabrakło też rozmów ze zgromadzonymi. Biełsat przy pomocy osoby znającej kurdyjski przetłumaczył, o czym dokładnie mówili przepytywani przez Łukaszenkę migranci. Gdy białoruski polityk zapytał, czy dla wszystkich starczyło miejsca, okazało się, że towarzyszący białoruskiemu politykowi tłumacz, nie przetłumaczył skarg rozmówców Łukaszenki, że miejsca brakuje.

Rządzący Białorusią zapewnił zgromadzonych, że władze w Mińsku nie zamierzają uprawiać polityki kosztem ich losu, o co oskarża go UE zarzucająca mu organizację ataku hybrydowego i używanie migrantów jako broni. Wystąpił też z zaimprowizowanym „apelem do narodów Niemiec i Polski”. Pierwszy zawezwał do przygarnięcia migrantów, a drugi – do wpłynięcia na władze, aby przepuszczono ich przez Polskę.

– Rozumiecie przecież, że my nie możemy rozpętać wojny, aby przebić korytarz z Polski do Niemiec – oznajmił. – Ludzie z tamtej strony oszaleli…

Oświadczył też, że według jego szacunków w centrum logistycznym przebywa obecnie 300-400 dzieci i mniej więcej tyle samo kobiet. Przypomniał też, że już ok. tysiąca chętnych ewakuowano do ojczyzny, chociaż zapewnił przy tym, że „przymusowej deportacji” nie będzie.

– Chcę, żebyście wiedzieli: w żadnym razie nie będziemy was zatrzymywać, ładować do samolotów i wysyłać do ojczyzny, jeśli tego nie chcecie – obiecał.

Wylecieli! Irackim liniom lotniczym udało się zabrać z Mińska kolejną grupę migrantów

– Jeżeli ktoś chce ruszyć w kierunku zachodnim, to też wasze prawo – powiedział też. – Nie będziemy łapać, bić i trzymać za drutem kolczastym.

aa, cez/belsat.eu

Wiadomości