Białorusin pójdzie do aresztu na kolejne 15 dni. Za opozycyjne pomidory ze śmietaną

Inżynier Anatol Szałkowicz, odsiedział już 15 dni aresztu za posiadanie „symboliki protestacyjnej” w kolorach biało-czerwono-białych. Skazany zrobił furorę w internecie, gdy nagrywany przez śledczych, oświadczył, że uwielbia taki zestaw kolorów: jada pomidory ze śmietaną, oraz ma rudą żonę. Jego ironiczne wypowiedzi stały się memem, jednak prawdopodobnie też musiały rozjuszyć przedstawicieli białoruskich „organów”.

Szałkowicz został zatrzymany 11 listopada, w dniu, w którym skończył 65 lat. Mężczyzna został aresztowany na 15 dni na podstawie nienazwanego artykułu, ale funkcjonariusze milicji stwierdzili, że wytwarzał w domu „symbole protestu”.

Zgodnie z milicyjnym zwyczajem, został postawiony przed kamerą, gdzie musiał przyznać się do winy i wyjaśnić swoje niecne postępowanie. Aresztowany jednak zamiast bić się w pierś, zaczął rozwodzić się nad pięknem połączenia kolorów uznawanych przez białoruskie władze za opozycyjne.

– Zawsze podobało mi się połączenie białego i czerwonego. Jeśli tak można powiedzieć. Mam rudą żonę – czyli białe i czerwone. Pomidory ze śmietaną, to też białe i czerwone – mówił niezrażony swoim niewesołym położeniem.

Znajomi Szałkowicza pisali na portalach społecznościowych, że mężczyzna słynie nie tylko z poczucia humoru. Jedna z nich przypomniała, że uratował jej życie w górach. Syn aresztowanego potwierdził, że uprawia alpinizm od ponad 40 lat. Podkreślił, że żart o miłości do pomidorów i do żony ma już 25 lat. Jednak dopiero teraz nabrał politycznego wydźwięku.

Na słowa inżyniera zareagowali białoruscy internauci, którzy zaczęli umieszczać w sieci zdjęcia sałatek zrobionych ze śmietany i pomidorów. Nie dziwi więc fakt, że za sprawą takiej popularności, mężczyzna trafił do aresztu ponownie, jak poinformował jego przyjaciel na Facebooku.

Takie połączenie kolorów działa bowiem na białoruskich stróżów prawa jak płachta na byka. Można zostać skazanym na areszt lub grzywnę nie tylko za posiadanie biało-czerwono-białej flagi czy nalepki, ale np. za założenie białych spodni z czerwonymi lampasami.

Mieszkanka Grodna z grzywną za biało-czerwono-białe spodnie

Stanięcie przed milicyjną kamerą to jednak w większości przypadków bardzo traumatyczne doświadczenie. W sieci można znaleźć wiele nagrań, na których widać, że zatrzymane osoby przeszły tortury lub są poniżane. Jednak czasami bohaterom nagrań udaje się zadrwić z przesłuchujących.

136 zatrzymanych za nieprawomyślne komentarze nt. zastrzelenia białoruskiego kagiebisty

W październiku ub. r. udało się to 23-letniemu robotnikowi jednej z mińskich fabryk. Siarhiej Mironau, pytany przed kamerą przez milicjantkę, co by poradził osobom, które chcą wychodzić na protesty i czy warto.

– Trzeba rzucić palenie, czym zajmę się przez następne 15 dni i biegać rano po pół godziny. Przy czym nie tak truchtem, ale ganiać z całych sił, na poważnie – powiedział skazany na 15 dni aresztu, który potem się też skarżył, że wpadł, bo nie udało mu się uciec milicji.

Słowa Mironawa zauważyli internauci i potem umieszczano je na memach, koszulkach oraz nawet w treści piosenek. Chłopak kilkakrotnie potem trafiał do aresztu. Represjami objęto też jego matkę. Ostatnim razem milicja zatrzymała ich razem 29 lipca br.

jb/belsat.eu

Wiadomości