Organizator marszów poparcia dla Łukaszenki skazany za pobicie sąsiada-opozycjonisty

Sąd w Mińsku wydał wyrok w sprawie pobicie w windzie – pisze portal dev.by. Siarhiej Kauryhin, organizator i uczestnik demonstracji poparcia dla reżimu został uznany za winnego zadania swojemu sąsiadowi lekkich obrażeń ciała.

18 października wieczorem mieszkańcy bloku, w którym mieszka Siarhiej Kauryhin poinformowali, że na oczach żony i czwórki swoich dzieci pobił w windzie programistę Siarhieja Karpawa.

Siarhiej Kauryhin z krzyżem w rękach na czele pochodu zwolenników Alaksandra Łukaszenki. Zdjęcie: dev.by

Na nagraniu z monitoringu widać, że między mężczyznami doszło do utarczki słownej, a po czym zwolennik reżimu kopnął i chciał wypchnąć z windy sąsiada, który okazał się uczestnikiem ruchu antyrządowego. Gdy ten nie ruszył się z miejsca, Kauryhin wyprosił dzieci i w ich obecności wielokrotnie zadał Karpawowi ciosy w głowę. Przy okazji uderzył też własną żonę z dzieckiem na rękach.

Poszkodowany zgłosił się do szpitala z urazami twarzy i wstrząśnieniem mózgu. Złożył też na milicji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z artykułu Kodeksu Karnego o chuligaństwie (art. 339.1 KK). Jednak funkcjonariusze odmówili wszczęcia postępowania przeciwko organizatorowi marszów poparcia dla Alaksandra Łukaszenki. Wtedy pobity przekazał pozew do sądu.

Adwokat Karpawa domagał się skazania napastnika na 240 godzin prac społecznych i pokrycie kosztów leczenia poszkodowanego, które wyniosły prawie 5 tysięcy rubli (7,5 tysiąca złotych). Jako gwarancję wypłaty rekompensaty adwokat zaproponował nałożenie aresztu na samochód napastnika – BMW X6.

Siarhiej Kauryhin nie przyznał się do winy i oświadczył, że Karpau groził jemu i jego rodzinie za to, popierają Alaksandra Łukaszenkę. Nie rozpoznał się też na nagraniu z windy, choć poznał na nim swoje dzieci. Stwierdził, że nagrania wcześniej nie widział, choć przewodniczący władz osiedla zeznał, że wydał mu nagranie bójki.

Skazany poinformował sąd, że jako dyrektor firmy informatycznej Innovative Future Technologies miesięcznie zarabia jedynie 400 rubli (600 złotych), a BMW X6 (warte na Białorusi od 31,5 do 261,5 tysiąca rubli, czyli od 47 do 392 tysięcy złotych) to jego jedyne auto, którego potrzebuje do wożenia czwórki dzieci.

Zgromadzenie nomenklatury: baronowie i szaraki Łukaszenki

Kauryhin przedstawił też sądowi legitymację członkowską organizacji Patrioci Białorusi, pozytywną opinię z miejsca pracy, szkoły i przedszkola dzieci. Zwrócił także uwagę, że pobity zwrócił się o pomoc lekarską do “prywatnej kliniki znanej z negatywnego stosunku do obecnych władz”.

Dziś zapadł wyrok w sprawie. Sędzia Maksim Trusiewicz uznał Kauryhina za winnego zadania sąsiadowi lekkich obrażeń ciała i skazał go na 4350 rubli (6522 złote) grzywny. Napastnik ma też pokryć zrekompensować wydatki i straty moralne poszkodowanego. Do czasu spłacenia należności nie może on opuszczać kraju.

Proces, który przeciwnik reżimu wygrał ze zwolennikiem Łukaszenki należy uznawać za precedensowy. Kauryhin nie jest jednak (przynajmniej oficjalnie) funkcjonariuszem. Ci bowiem za popełnione przestępstwa nie trafiają przed sąd.

Wyśledzą, oskarżą i skażą. Młode gwardie Łukaszenki i Putina

mh,pj/belsat.eu

Wiadomości