Rosja – Ukraina: nadchodzi wojna czy już się toczy?

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Wojna Rosji z Ukrainą już trwa, i to na wielu frontach: dyplomatycznym, realnym w Donbasie, oraz psychologicznym. W nowej, jesiennej kampanii najważniejsze bitwy stoczą się w umysłach polityków, wojskowych oraz odbiorców mediów.

Od przełomu października i listopada amerykańscy politycy i służby USA, a również zachodnie media, informowały o koncentracji rosyjskich wojsk w pobliżu granic Ukrainy. Kijów reagował wtedy wstrzemięźliwie. Ołeksij Daniłow, szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony przy prezydencie Ukrainy twierdził np., że to tylko wojna psychologiczna, dezinformacja i próba wywierania nacisku na Kijów. Ukraiński wywiad wojskowy głosił, że żadnej koncentracji nie obserwuje.

Rosja znów straszy wojną, ale Kijów tym razem nie panikuje

Sytuacja zmieniła się w połowie listopada.

Doszło do serii rozmów ważnych postaci z amerykańskiej administracji z ukraińskimi urzędnikami i politykami. Z Wołodymyrem Zełeńskim rozmawiał Bill Burns, szef CIA. Dmytro Kuleba spotkał się w Waszyngtonie z Antony’m Blinkenem.

Potem z Kijowa popłynął inny przekaz. Ostrzeżenia, że Rosja rzeczywiście koncentruje siły i przygotowuje się do operacji zaczepnych. Tym razem Główny Zarząd Wywiadu ukraińskiego ministerstwa obrony potwierdził, że Rosjanie zbierają siły zbrojne w pobliżu Ukrainy, a ich liczebność ocenił na 114 tys. żołnierzy.

Szef ukraińskiego wywiadu: Rosja szykuje się do zimowej inwazji

W zachodniej prasie od kilku tygodni pojawiają się alarmistyczne teksty. Np. ostatnio New York Times powołując się na źródła a amerykańskich służbach opisywał, że Moskwa przerzuca znaczne ilości sprzętu pancernego, systemy rakietowe (również taktyczne Iskandery) do baz koło Pawłowska w obwodzie woroneskim, oraz w rejon Kerczu na półwyspie krymskim. Co może być elementem przygotowań do ofensywy na południowo-wschodnią Ukrainę.

Kiedy będzie wojna?

W wywiadzie dla Military Times generał Kyryło Budanow, szef ukraińskiego wywiadu wojskowego (GUR MO) powiedział, że rosyjska ofensywa może nastąpić na przełomie stycznia i lutego. Wskazywać na to ma obserwowane tempo koncentracji rosyjskich sił i środków, oraz prognozowane warunki klimatyczne. W grę wchodzą jeszcze inne czynniki. Rosja naciska na Ukrainę na wielu obszarach, również w energetyce.

Środek zimy będzie tymczasem najcięższy dla Ukrainy.

To będzie czas gwałtownie topniejących zapasów węgla dla elektrociepłowni, deficyty energii elektrycznej, wysokie ceny ropy, oraz możliwe użycie przez Rosję „broni gazowej”, czyli wstrzymywanie tranzytu gazu przez Ukrainę, oraz rosnące deficyty gazu w Europie, które uniemożliwią dostawy tzw. rewersem na Ukrainę.

„Będziemy następni”. Ukraina obawia się ciągu dalszego kryzysu gazowego w Mołdawii

Według ukraińskich służb rosyjski atak może skoncentrować się na rejonie wybrzeża azowskiego, Donbasu i Odessy. I będzie miał charakter dużej ofensywy z użyciem wojsk powietrznodesantowych, desantów na wybrzeże, potężnego ostrzału artyleryjskiego, rakietowego i bombardowań lotniczych.

Generał Budanow tego nie dodał, ale jest pewne, że rosyjskiemu atakowi z całą pewnością towarzyszyłyby ataki cybernetyczne na ukraińską infrastrukturę (zwłaszcza energetyczną i telekomunikacyjną), oraz działania dywersyjne na zapleczu frontu – np. bunt tzw. separatystów prorosyjskich, oraz protesty części polityków i sabotaż działań ratunkowych władzy.

Ofensywa na Ukrainie? Separatyści ćwiczą rezerwy, Zachód szykuje „kroki wyprzedzające”, a Kreml zaprzecza

Tego typu scenariusze, oparte o doświadczenia z 2014 r., i ostatnich lat, oraz obserwację kolejnych rosyjskich ćwiczeń wojskowych są znane i wielokrotnie opisywane i analizowane.

Czemu jednak Putin może zdecydować się teraz zdecydować na wojnę?

Okno możliwości

Po pierwsze widać, że na Kremlu narosła ogromna niecierpliwość wobec Ukrainy. Po zwycięstwie Wołodymyra Zełenskiego Kreml czekał i dał nowej, ukraińskiej władzy spory kredyt zaufania. Liczył, że doprowadzi ona do wprowadzenia w życie porozumień mińskich w sprawie Donbasu. Stworzyłoby to Rosji furtkę do wpływania na wewnętrzną ukraińską politykę, a przede wszystkim pozyskanie w postaci autonomii Donbasu kotwicy blokującej możliwość integracji Ukrainy ze strukturami zachodnimi.

Dla Putina to kluczowy argument: Zełenski mimo, że nie wykonał żadnego spektakularnego kroku w stronę integracji z Zachodem, nie zrobił też nic, co by przecięło trwające powoli, ale konsekwentnie procesy zbliżenia ze światem zachodnim. W każdym, ważnym obszarze: gospodarczym, kulturowym i strategicznym Ukraina zrywa powiązania z Rosją, a zbliża się z Zachodem.

Szef MSZ Ukrainy deklaruje współpracę z UE wobec działań Łukaszenki

Każdy drobny ruch Ukrainy nawet z ostatnich miesięcy, jak np. likwidacja prorosyjskich mediów Wiktora Medwedczuka, zakupy amerykańskich systemów przeciwpancernych Javelin, czy tureckich dronów TB-2, współpraca wojskowa z Wielką Brytanią, czy certyfikacja ukraińskich jednostek specjalnych do współpracy z NATO, czy obecność natowskich okrętów na Morzu Czarnym – przekonywał Kreml, że nie ma na co czekać. I w sprawie Ukrainy potrzebne są radykalne rozwiązania, zanim dla rosyjskich planów nie będzie za późno, a nowy dobry czas może długo nie nastąpić.

Duda i Zełenski rozmawiali o bezpieczeństwie w regionie. Po raz kolejny

Kreml dojrzał bowiem teraz dogodny moment. Składają się na niego uwaga Europy skoncentrowana na kryzysie granicznym wywołanym przez Alaksandra Łukaszenkę, okres przejściowy w Niemczech i formowanie się nowego, niemieckiego rządu, oraz kampania wyborcza przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi we Francji. Kolejna fala pandemii w Europie z towarzyszącą jej aktywizacją środowisk antyszczepionkowych również temu sprzyjają. Do tego trwa ogniskująca uwagę USA eskalacja napięcia w Azji i odbywające się nie bez udziału Rosji niekorzystne zjawiska na rynkach ropy i gazu.

Rosja grozi Mołdawii zakręceniem kurka z gazem w ciągu 48 godzin, o ile nie dostanie pieniędzy

Niewątpliwie Moskwa wyciągnęła również lekcje z reakcji Zachodu na pierwszą agresję wobec Ukrainy z 2014 r. Mimo, że były sankcje, a Putin znalazł się w izolacji, to jednak, w ocenie Kremla były to akceptowalne koszty. Jednocześnie ówczesna agresja nie przyniosła skutków, jakie Putin zakładał. Celem nie był przecież Krym, czy kawałek Donbasu, ale zablokowanie Ukrainie drogi do integracji z Zachodem i utrzymanie jej, nawet w luźnej formie, w rosyjskiej strefie oddziaływania.

Tak się nie stało. A jednak umiarkowane reakcje na tamtą agresję, czy ubiegłoroczną wojnę Azerbejdżanu i Armenii, albo na trwający kryzys graniczny na Białorusi, czy represje Łukaszenki, w optyce Kremla są zielonym światłem.

Bitwa o umysły

Wojna tak naprawdę już się zaczęła. Na razie, jako kampania psychologiczna, prowadzona zresztą z obu stron.

Stawką w niej jest czas. Moskwa stara się, podobnie, jak wiosną, zbudować napięcie i w sposób jak najbardziej rzeczywisty pokazać, że jest zdolna do dużej operacji zaczepnej przeciw Ukrainie. I wszystko jedno, czy będzie to ograniczona operacja w Donbasie, przedstawiona, jako odpowiedź i obrona przed jakąś ukraińską „prowokacją”. W rosyjskich mediach już jest przecież budowana narracja, że sama obecność ukraińskiej armii na południowym wschodzie Ukrainy jest prowokacją.

Na południu Ukrainy ćwiczenia lotnicze. Wykorzystano też Javeliny i Bayraktary

 

Czy może będzie to jedynie krótkotrwała operacja, czy poważna agresja na całym południowym wschodzie Ukrainy?

W każdym przypadku słowo „wojna” wywołuje panikę w Kijowie, ale i zachodnich stolicach.

W rzeczywistości boi się jej i Putin i na pewno wolałby osiągnąć swoje cele na Ukrainie, jedynie za pomocą wojny psychologicznej. Patrząc na białoruski kryzys graniczny dostrzegł, że udało się jednak przymusić europejskich polityków do rozpoczęcia dialogu. W taki sam sposób chce przymusić Zełenskiego do rozmów o Donbasie, czyli w rzeczywistości o strategicznym wyborze Ukrainy.

Tyle, że tym razem sama operacja psychologiczna może nie wystarczyć. Amerykanie i ich europejscy partnerzy dobrze o tym wiedzą. Dlatego dość szybko zaczęli działania, które mają dać Ukrainie czas i odstraszyć Putina od realizacji najgorszych scenariuszy. Są to amerykańskie i brytyjskie deklaracja sprzedaży broni dla Ukrainy oraz szybkiego przerzutu jednostek specjalnych nad Dniepr.

Waszyngton dozbroił ukraińską flotę

Nowy ukraiński minister obrony, Ołeksij Reznikow powiedział, że po konsultacjach z Londynem i Waszyngtonem jest przygotowywany cały pakiet sankcji (również gospodarczych) i ruchów wobec Rosji, które mają powstrzymać ją przed agresją. Ukraina, wspólnie z Amerykanami rozpoczęła również własną operację psychologiczną, polegającą na ujawnianiu wszelkich dowodów na ruchy rosyjskich wojsk.

Nie mniej niż o wytrącenie jakichkolwiek elementów zaskoczenia z rąk Rosjan, chodzi o przekonanie Putina, że swoje gry wojenne może prowadzić tylko w granicach Rosji.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Więcej tekstów autora w dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów