„OMON będzie w rezerwie, żeby nie było nie według scenariusza”. Jak zatrzymywano reporterów Biełsatu w czerwcu 2020 roku

Nagrania, na których milicja dyskutuje o tym, jak zatrzymać dziennikarzy Biełsatu, przesłali naszej redakcji białoruscy Cyberpartyzanci.

Do zatrzymań reporterów Biełsatu dochodziło wielokrotnie latem 2020 roku jeszcze w czasie wieców przed wyborami prezydenckimi, które odbyły się 9 sierpnia. Na nagraniach zdobytych przez Cyberpartyzantów rozmawiają dowódca mińskiego obwodowego oddziału specjalnego OMON Mikałaj Maksimowicz i zastępca dowódcy żodzińskiej drogówki Michaił Muraszkin. Wówczas jeszcze organy ścigania zwracały uwagę na to, że muszą być podstawy do zatrzymania.

Muraszkin: Chcą żebyśmy zatrzymali biełsatowców. Powiedziałem, żeby z panem ustalili, jakie będą rozkazy.

Maksimowicz: Jak zatrzymali?

– Żeby drogówka zatrzymała na wjeździe do miasta i napisała protokół.

– Za co?

– Za zdjęcia, że oni nie maja prawa ich robić.

– Przy wjeździe?

– Przy wjeździe. Ja mu wyjaśniłem, że nie ma podstaw do zatrzymania bo oni jeszcze nic nie zrobili, ich można zatrzymać tylko podczas albo później. Zatrzymywać [w czasie transmisji] nie będziemy żeby nie robić obrazka. Lepiej zatrzymywać potem, jak skończą.

Gorzej niż za Jaruzelskiego, lepiej niż za Stalina. Z czym można porównać skalę represji na Białorusi

Później Maksimowicz rozmawia z kierownikiem milicji obwodu mińskiego Alaksandrem Astrejką, który mówi, że w sprawie dziennikarzy nie ma jeszcze decyzji. Po jeszcze kilku różnych rozmowach ustalają, że zatrzymają reporterów już po transmisji za naruszenie ustawy o mediach.

Maksimowicz: Oni przyjeżdżają, trzeba wszystko zanotować, czym, gdzie będzie samochód. Później idą, zajmują się swoją niezgodną z prawem działalnością dziennikarską. My to wszystko zapisujemy, transmisję musimy mieć tam, gdzie będą mordy tych, co będą reportaż robić. Oni tam się na pewno przedstawią i będzie widać ich twarze. To dowód. Skończyli. Jadą autem. Podjeżdża nasz samochód.

Muraszkin: Pomalowany?

– Nie, lepiej cywilny, ale funkcjonariusze w mundurach. Jakie podstawy?

– Że kręcili?

– Nie. Dla przewiezienia na komisariat, jakie?

– Dla przeprowadzenia procesu administracyjnego.

– Na początku można i tak.

<…>

– A jak powiedzą: chcemy adwokata? Powiedzą na sto procent.

– Dlaczego tak myślisz?

– Oni są tacy polityczni.

– Po co obrońca?

– Dla prowadzenia procesu administracyjnego. Przecież mają prawo zażądać obrońcy. A obrońca może przyjechać ktoś z Mińska z Wiasny i skądś.

– Wiasna, oni, k****, im zabrali akredytację. Nie ma takiego Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna. Ich działalność została anulowana.

– Zrozumiałem. Ale jak powiedzą, to my musimy.

Białorusini protestują przeciwko interesom IKEA z reżimem Łukaszenki

Później rozmowa toczy się wokół tego, że dobrze by było, gdyby samochód z dziennikarzami był gdzieś dalej od tłumów, „żeby reszta z telefonami nie podbiegła”. Maksimowicz podkreśla, że reporterzy mogą narobić szumu, co nie jest wskazane. Dokładnie przewiduje też jak będzie wyglądała rozmowa z dziennikarzami.

– To ma być bardzo proste – kim jesteście? Dziennikarze Biełsatu? Nie, nie jesteśmy reporterami Biełsatu. Ale wy prowadziliście transmisję, można nawet pokazać- to wy, to wasz mikrofon, tu mówicie, że jesteście reporterami i prowadzicie transmisję w Biełsacie. A kanał Biełsat nie ma akredytacji MSZ. Proszę pokazać moją legitymację. To moja legitymacja BAŻ – Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Gratuluję, wasze białoruskie, no nie wasze, a ogólnie BAŻ, to stowarzyszenie społeczne i nie daje wam żadnych praw do prowadzenia działalności dziennikarskiej. Tylko akredytacja MSZ. Każde medium powinno mieć akredytację. W tym przypadku akredytację MSZ – mówi Maksimowicz.

Rozmowa kończy się zapewnieniem, że na miejscu znajdzie się też OMON. Na wszelki wypadek. Jeśli zatrzymanie nie odbędzie się zgodnie z planem.

Naszych dziennikarzy zatrzymano na 3 godziny. Interwencja OMONu nie była konieczna.

pp/belsat.eu wg inf.wł.

Wiadomości