Białoruscy pogranicznicy potwierdzili: koczujący migranci są po wschodniej stronie granicy

Białoruska służba w piśmie do nas potwierdza, że koczujący cudzoziemcy są na Białorusi. Napisała, że podejmuje działania, aby nie dopuścić do nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski przez tę grupę – powiedziała dziś PAP rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska.

Oficer odniosła się do sytuacji przy granicy polsko-białoruskiej, w okolicy Usnarza Górnego, gdzie od kilkunastu dni po stronie białoruskiej koczuje grupa cudzoziemców.

Rzeczniczka, pytana o informację, że polska SG otacza koczujących cudzoziemców, wyjaśniła, że za nimi stoją służby białoruskie.

– Apelowaliśmy, aby spróbowali zabrać te osoby. I faktycznie, białoruskie służby chciały zabrać całą grupę w ubiegłym tygodniu. Część z osób zabrały, w tym kobiety i dzieci, a te osoby, które pozostały, w ogóle nie chciały przejść z tego miejsca – ani w głąb Białorusi, ani w kierunku przejścia granicznego. One nie chcą opuścić tego koczowiska – podkreśliła.

Kamiński: Straż Graniczna zatrzymała 45 organizatorów nielegalnej migracji

Zapytana, jak rozumieć obecność na miejscu białoruskich funkcjonariuszy, ppor. Anna Michalska powiedziała, że strona białoruska przekazała stronie polskiej, że oni nie dopuszczają do nielegalnego przekroczenia granicy. Jak wyjaśniła rzeczniczka, taka informacja padła w wymianie korespondencji służbowej miedzy polską SG a białoruską służbą graniczną.

– W piśmie do nas napisali, że prowadzą działania, aby nie dopuścić do przekroczenia granicy przez tę grupę z Białorusi do Polski – podkreśliła ppor. Michalska.

Rzeczniczka SG odniosła się też do pytań o liczebność grupy cudzoziemców i o doniesienia, że są w złym stanie zdrowotnym.

– Widzimy 24 osoby, ale trudno nam powiedzieć, czy nie ma tam jeszcze kilku osób. Jest kilka namiotów, więc tam też ktoś może być. To wszystko dzieje się po stronie białoruskiej. Te osoby się rotują, zwykle w nocy, kiedy my tego nie widzimy. Nie widzimy żadnych dzieci. Jest około 20 dorosłych mężczyzn i cztery albo pięć dorosłych kobiet. Dostarczane jest im jedzenie, widzieliśmy nawet papierosy – powiedziała funkcjonariuszka.

Białoruskie MSZ tłumaczy odrzucenie polskiej pomocy dla migrantów

W ostatnich miesiącach na granicach Białorusi z UE gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu i innych krajów. Najwięcej osób trafiło dotąd na Litwę (ponad 4 tys.), która zarzuciła Białorusi zorganizowanie przerzutu imigrantów na jej terytorium w ramach „wojny hybrydowej”. Po tym, jak Litwa przyjęła przepisy, umożliwiające jej służbom granicznym odsyłanie migrantów na Białoruś, ich grupy przekierowały się na granicę z Łotwą i Polską.

Władze Polski, Litwy, Łotwy i Estonii wspólnie potępiły wywołanie przez Łukaszenkę kryzysu migracyjnego. Zapowiedziały też budowę na granicy z Białorusią ogrodzenia, które miałoby zapobiegać agresji hybrydowej i prowokacjom ze strony reżimu.

Prezydent Łotwy potwierdził zamiar budowy ogrodzenia na granicy z Białorusią

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości