Zmarł na serce czy wskutek „urazu twarzy”? Komitet Śledczy ogłasza nową przyczynę śmierci więźnia politycznego WIDEO 18+

Według nowej wersji 21 maja dyżurny kontroler kolonii karnej natknął się na nieprzytomnego więźnia. Wezwano lekarzy, jednak próba udzielenia skazanemu pomocy okazała się nieskuteczna.

– Mimo przeprowadzenia przez medyków działań reanimacyjnych, mężczyzny nie udało się uratować – czytamy w komunikacie.

Komitet Śledczy informuje, że rozpoczęto kontrolę w tej sprawie, ale przypomina zarazem, że „skazany dwanaście razy naruszył regulamin odbywania wyroku, za co został przeniesiony do celi typu więziennego”.

Same okoliczności śmierci Witolda Aszurka opisano tak:

– Ustalono, że wcześniej skazany przewracając się doznał urazów ciała w okolicy twarzy. W związku z pogorszeniem się jego samopoczucia podjęto kroki w celu udzielenia mu pomocy medycznej. Według słów funkcjonariuszy kolonii skazany po rozbiciu głowy nie skarżył się na stan zdrowia, odmówił udzielania mu pomocy i umieszczenia w szpitalu.

Komunikat zilustrowano wstrząsającym nagraniem z monitoringu, na którym widać więźnia, który nie może ustać na nogach i przewraca się w ubikacji. Po chwili udaje mu się usiąść, trzymając się obiema dłońmi za głowę.

Na następnym kadrze pokazano moment udzielania mu pierwszej pomocy przez umundurowanego strażnika. Potem więzień pozostaje sam, traci równowagę po raz kolejny i znów się przewraca, uderzając głową w podłogę. Skulony, nieruchomieje pod ławką.

Na kolejnych kadrach, nagranych później, wydobywa go stamtąd kilku funkcjonariuszy. Przez chwilę widać jego poczerniałą twarz.

W kolonii karnej w Szkłowie zmarł więzień polityczny Witold Aszurak

O śmierci skazanego na 5 lat pozbawienia wolności działacza społecznego z Lidy jego rodzina dowiedziała się w piątek. Ciało wydano jej dopiero dziś. Początkowo informowano, że zmarł na serce, chociaż krewni przekonywali, że nie miał z nim problemów.

„Każdy dochodzi do Białorusi swoją drogą”. Listy zmarłego więźnia politycznego Witolda Aszurka

Przyjaciółka rodziny Wolha Bykouskaja powiedziała belsat.eu, że „zmarły miał zabandażowaną głowę od czubka głowy do nosa, widać było tylko usta”. Bykouskaja razem z bratem Witolda odbierała jego zwłoki.

Rodzina nie chce robić dodatkowych ekspertyz sądowych, ponieważ nie wierzy w ich wiarygodność. Zmarły w wieku 50 lat Witold Aszurak ma być pochowany jutro – w rodzinnej Lidzie.

Matka Romana Pratasiewicza: wygląda na to, że złamali mu nos i wybili zęby

ii, cez/ belsat.eu

Wiadomości