7 lat dla Pawła Siewiaryńca. Białoruscy opozycjoniści skazani na wieloletnie wyroki

Sąd okręgowy w Mohylewie skazał siedem osób na wyroki od 4 do 7 lat za organizację masowych zamieszek. Jedną z nich, która otrzymała najsurowszy wyrok jest Pawał Siewieryniec, lider Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji. Rozprawa odbyła się przy drzwiach zamkniętych.

Sędzia Iryna Lanczawa skazała Siawieryńca na 7 lat kolonii karnej o wzmocnionym rygorze. Na ławie oskarżonych zasiadła też czwórka aktywistów Europejskiej Białorusi. Maksim Winiarski i Paweł Juchniewicz dostali po 5 lat, Jauhien Afnahiel i Andrej Wojnicz po 7 lat kolonii karnej. Dwaj ostatni zostali dodatkowo oskarżeni o przygotowywanie osób do udziału w zamieszkach. Irynę Szczasną, administratorkę profilu komunikatora Telegram „Maja kraina Biełaruś” skazano na 4 lata kolonii karnej.

Sąd połączył w jednym procesie wiele spraw, choć oskarżeni zostali zatrzymani w różnych terminach. Siawierynca zatrzymano 7 czerwca 2020 r. a więc na ponad miesiąc przed wyborami, Kazłowa 10 czerwca, Afnahiela, Wojnicza, Juchniewicza 25 września, Szczasną 8 listopada 2020 r., Winiarskiego 22 stycznia. 2021.

Podczas procesu Siewiaryniec powiedział, że „procesu nie było, a Białoruś będzie wolna”. Oskarżeni skandowali „wierzymy, możemy, zwyciężymy”. Do nagrania tego fragmentu procesu dotarło Radio Svaboda.

Paweł Siewiaryniec to znany polityk opozycji i pisarz. Był jednym z liderów Młodego Frontu, przewodniczył partią BNF (Białoruski Front Narodowy), jest także współzałożycielem partii Białoruska Chrześcijańska Demokracja. Na przełomie 2019 i 2020 roku Siewiaryniec zorganizował serię protestów przeciwko integracji z Rosją. Po tych wydarzeniach polityk uznawany był za faworyta w prawyborach i najbardziej prawdopodobnego kandydata opozycji na prezydenta w wyborach w 2020 roku.

W marcu Siewiaryniec wycofał się jednak z udziału w prawyborach z powodu wpływu władz na głosowanie, a następnie zrezygnował z kandydowania. Mimo to nadal aktywnie uczestniczył w kampanii politycznej – przemawiał na wiecach, podczas których zbierano podpisy dla alternatywnych kandydatów, wzywał do pokojowych protestów, aktów obywatelskiego nieposłuszeństwa i narodowego strajku.

Po legalnym wiecu wyborczym 7 czerwca na rynku Kamarouka w Mińsku, Siewiaryniec został zatrzymany przez milicję i skazany na 15 dni aresztu za rzekomy udział w nielegalnej akcji ulicznej. W czasie pobytu za kratkami Siewiaryniec wciąż otrzymywał kolejne kary aresztu za wykroczenia. Polityk był przetrzymywany w nieludzkich warunkach – na znak protestu okaleczył sobie rękę. Po 75 dniach aresztu nie wyszedł na wolność – został przeniesiony do niesławnego aresztu nr 1 przy ul. Wołodarskiego w Mińsku. Usłyszał zarzut organizacji masowych zamieszek (art. 293 Kodeksu Karnego Białorusi).

Siewiaryniec w oczekiwaniu na proces spędził prawie rok. Na wolności pozostawił żonę Wolhę i niepełnoletniego syna Franciszka. Polityk już wcześniej spędził ponad 5 lat na przymusowych pracach poprawczych.

„Chemia ze skierowaniem”: skazywanym w politycznych procesach grożą lata przymusowej pracy

jb/ belsat.eu

Wiadomości